Reklama

Babcia, która stała się mamą

21/01/2012 00:00
Ma czworo wnucząt, ze wszystkich jest ogromnie dumna. W życiu każdego z nich uczestniczyła niemal od pierwszych chwil ich życia. Ale los chciał, że pewnego dnia stanęła przed niezwykle trudną decyzją i ogromną odpowiedzialnością. Na powrót stała się mamą

Michał (21 lat), Kamil (15 lat), Mateusz (4 latka) i Agatka (4 miesiące) – to największe skarby Janiny Szczerbiak, szczęśliwej i dumnej ze swoich wnuków babci. Potrafi opowiadać o nich godzinami, cieszyć się każdym ich szczęściem i martwić najmniejszą porażką. – Lubię dzieci, a już bycie babcią to zaszczyt – przyznaje pani Janina. – Człowiek zapamiętuje każdą chwilę, gdy wnuczek się przytuli i powie: babciu, ty jesteś moja jedyna, moja koleżanka – trudno opisać te uczucia. Doskonale pamięta, jak na świat przychodził każdy wnuk. Czasami czuła, że coś się dzieje, innym razem nerwowo oczekiwała na szczęśliwy finał porodu w szpitalnym korytarzu. Wraz z narodzinami każdego wnuka przychodziła ogromna radość i wzruszenie: kolejne dziecko do kochania. Jak każda babcia pozwala swoim wnukom na wiele, jest dla nich kompanem do zabawy i powierniczką sekretów, skarbnicą życiowej wiedzy – taka rola babci. – Babciu, przytul mnie, babciu, gdzie mam iść, babciu, możesz mi to kupić, babciu, ja cię lubię – słyszę te słowa każdego dnia i wciąż nie mogę uwierzyć, że to moje wnuki. Panią Janinę spośród tysięcy innych babć, które pewnie równo mocno kochają swoje wnuki, wyróżnia jednak coś zupełnie innego.
[[reklama]]
Ogromna odpowiedzialność i strach
Trzy lata temu zmarła jej ukochana córka Małgorzata. Osierociła dwoje dzieci: pełnoletniego wtedy Michała i dwunastoletniego Kamila. Dziadkowie stanęli przed niezwykle trudną i odpowiedzialną decyzją. Wzięli na siebie obowiązek wychowania młodego człowieka. Na powrót stali się rodzicami (opieka nad wnukiem została dziadkom przyznana sądownie). Z dnia na dzień życie dziadków żyjących swoim rytmem zostało przewrócone do góry nogami, a na pewno cofnęło się o kilkanaście lat. – Pewnie, że na początku był strach, przecież to nastolatek, a kto wie, jak będzie się rozwijał, a może nie poradzimy sobie z nim za pół roku, nie znajdziemy wspólnego języka… Pytań było wiele – wyznaje kobieta, dodając, że czasy są zupełnie inne, dzieci mają dużo praw, a niewiele obowiązków. – Stara szkoła, zgodnie z którą nas wychowywano dziś jest krytykowana, a tylko proszę spojrzeć, jakie dziś problemy mają nauczyciele ze swoimi uczniami – zauważa pani Janina. Babcia zaczęła uczyć się od nowa, jak na co dzień żyć z nastolatkiem i trzymać rękę na pulsie. Przypomniała sobie o szkolnych wywiadówkach, problemach nastolatków i o okresie dojrzewania. – Obowiązków jest dużo, odpowiedzialność też ogromna. Czasami słyszę od wnuka, że wychowuję go po starodawnemu. Wtedy próbuję dostosować się do dzisiejszych czasów. Razem się uczymy – śmieje się pani Janina. Babcia przyznaje, że wiele rzeczy trzeba było sobie przypomnieć, innym razem wrócić do lat, gdy jej dzieci dorastały. – Przygotowałam pokój dla wnuka, urządziłam go, żeby czuł się jak u siebie – mówi babcia, która z dnia na dzień stała się mamą. – Nie jest łatwo. Z nastoletnim człowiekiem czasami trudno się rozmawia – przyznaje, dodając, że wszystko jest kwestią sposobu dotarcia do nastolatka. – Mamy swoje lepsze i gorsze dni, ale myślę, że dobrą drogą prowadzę Kamila. Każdego dnia staram się jak najlepiej go wychować, bo wiem, że pieczę nad nim wciąż trzyma Gosia.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-06-07 15:20:29

    Można jeszcze odzyskać całość tego materiału po tylu latach ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama