Reklama

Baby, ach te baby

21/11/2011 00:00
Co tu gadać, co tu kryć, tylko baby z Łobżenicy potrafią się tak bawić. W sobotni wieczór w strażackiej remizie królowała płeć piękna w myśl przewodniego hasła imprezy "Daj piątka na harcerzyka". Oj było gorąco

Niejednemu mężczyźnie zakręciłoby się w głowie widok tylu pięknych pań, w pięknych strojach, w pełnym makijażu i szałowych fryzurach. A do tego uśmiechniętych i nastawionych na dobrą zabawę we własnym towarzystwie, bez - zbędnych tego wieczoru - mężczyzn. Na sobotnią zabawę tylko dla kobiet pod hasłem „Baby, ach te baby” zaprosiła Agnieszka Świcińska, główna organizatorka imprezy oraz Rada Rodziców przy Publicznym Gimnazjum w Łobżenicy. – Myślę, że jest to jedyna okazja, kiedy to kobiety wyśmienicie mogą bawić się tylko w swoim towarzystwie. Znam wiele pań po rozwodzie, samotnych, wdów i takich, które nie zawsze chcą bawić się z mężami. To była impreza tylko dla nas – powiedziała organizatorka drugiej już edycji imprezy z cyklu: tylko dla bab.
[[reklama]]
Toastem za dobrą zabawę prawie sto kobiet zgromadzonych w strażackiej remizie w Łobżenicy rozpoczęło zabawę. Imprezę otworzył występ pary tanecznej z Bydgoszczy Angelika Gajek i Krzysztof Dzwoniarski, pary mającej na swoim koncie kilka poważnych sukcesów w tańcach standardowych (Mistrzostwo Okręgu Kujawsko – Pomorskiego w sportowym tańcu towarzyskim i III miejsce w Polsce w tańcach standardowych). Jive, cha cha, rumba, a na deser walc angielski i wiedeński rozgrzały i tak już gorącą atmosferę wśród pań. Przez ponad godzinę podgrzewała ją loteria fantowa z bardzo atrakcyjnymi nagrodami, zorganizowana w myśl hasła „Daj piątaka na harcerzyka”. Ponad dwieście losów, z których dochód w całości będzie przeznaczony na zakup harcerskich mundurków dla działającej od września grupy harcerskiej z gimnazjum, rozeszło się jak ciepłe bułeczki. I nie ma się co dziwić, w końcu główną nagrodą był stacjonarny rower treningowy, który szczęśliwie wylosowała Joanna Grochowska. Równie ciekawe były pozostałe nagrody z loterii, wśród których dominowały kosmetyki, usługi kosmetyczne i fryzjerskie, zaproszenia na dobrą kolację, ale także drobne ozdoby do domu, biżuteria, zabawne stroje, a nawet sukienka. Równie dużym zainteresowaniem cieszyła się licytacja tortu, z bitą śmietaną, kalorycznego, ale niezwykle kuszącego, zwłaszcza dla płci pięknej. Ciasto upiekła Marta Mrotek z Wyrzyska. Tort poszedł za ponad sto złotych. Jak przystało na prawdziwie babską imprezę nie mogło na niej zabraknąć kosmetyków, tym razem prezentowanych przez firmę Avon, która ufundowała między innymi profesjonalny makijaż dla jednej z pań ze szczęśliwym losem. W krótkiej prezentacji panie mogły dowiedzieć się, że pierwszy katalog, tak często oglądany dziś przez wiele kobiet, pokazał się już w 1896 roku!

Oklaski, okrzyki i głośny śmiech towarzyszyły finałowi charytatywnej imprezy, którą niewątpliwie był pokaz mody „Tani Armani”. W rolę modelek udanie wcieliły się: Agnieszka Świcińska, Irena Balicka, Małgorzata Retig i Małgorzata Urbańska. „Tani Armani” był zdecydowanie najmocniejszym uderzeniem tego wieczoru. Pisk, krzyk i ogromne, zasłużone brawa dla odważnych modelek mówiły same za siebie. Impreza była przednia, atmosfera elektryzująca, a cel osiągnięty. Na harcerskie mundurki zebrano ponad tysiąc złotych. Dyrektor gimnazjum Hanna Król–Synoradzka w swoim imieniu oraz wszystkich nauczycieli podziękowała organizatorom, z Agnieszką Świcińską na czele, za przygotowanie imprezy i zbiórkę pieniędzy dla harcerzy.

„Baby” po raz kolejny zostały przyjęte przez kobiety z entuzjazmem. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, a przy okazji udało się połączyć przyjemne z pożytecznym. - Ujął mnie klimat gimnazjalnej harcówki, a potem podsłuchałam, że szkoła zbiera pieniądze na mundurki. Decyzja była szybka i udało się – powiedziała Agnieszka Świcińska, dziękując wszystkim, którzy podarowali fanty na loterię, przekazali pieniądze na zakup mundurków oraz paniom, także tym, które nie mają dzieci w gimnazjum, za pomoc w przygotowaniu imprezy. Mateusz Pluta zasponsorował naturalne soki, którymi panie raczyły się przez cały wieczór, Wojciech Szymański podarował chleb a Jacek Łączkowski wędliny na biesiadny stół.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama