Jerzy Baran złożył prośbę o przeniesienie ze stanowiska strażnika miejskiego do pracy w Komunalnym Zakładzie Użyteczności Publicznej. - Będę robił to samo, tylko że bez munduru - mówi sam zainteresowany
Mam dość
Tygodniowa pogoń za zdziczałymi psami, późna reakcja strażnika i niepochlebne oceny działań miejskich urzędników w mediach ogólnopolskich zaowocować mogą zmianą na stanowisku strażnika. – Tydzień po akcji z psami złożyłem w urzędzie pismo z prośbą o przeniesienie do zakładu komunalnego – mówi antybohater sprzed kilku tygodni, Jerzy Baran. Bezpośrednią przyczyną rezygnacji mężczyzny piastującego funkcję strażnika od 1997 roku ma być właśnie obława na zdziczałe psy, które w Krajence zagryzły m.in. stado danieli. Rodowity krajeńszczanin uznał, że w jego wieku nie powinien już biegać z pętelką za psami. – W KZUP miałbym robić to samo, co dotąd, czyli nadzorować pracę równiarek, czy gospodarkę śmieciową, ale już bez munduru i bez wystawiania mandatów – mówi zrezygnowany pracownik z 35-letnim stażem. – Najprościej byłoby strażnika zwolnić, ale uważam, że przez tyle lat Jerzy Baran swoimi działaniami zasłużył na lepsze potraktowanie i uczciwy osąd. Kiedy w ubiegłym roku zbierałem dużo pochwał od sołtysów za to, że drogi gminne są odśnieżone, to zasługę w tym miał strażnik Baran. Dzisiaj zbieram skargi na niego. Jak to zwykle jest: sukces ma wielu ojców, ale porażka tylko jedną matkę. Trzeba to wypośrodkować. Ostatnią sytuację Jerzy Baran strasznie przeżył – mówi włodarz gminy.
W obronie człowieka
Burmistrz Stefan Kitela przyjął pismo strażnika, jednak o jego dalszym losie nie chciał za wiele mówić. – Chronię swoich pracowników – włodarz gminy unikał udzielenia konkretnych odpowiedzi. Jednak jeszcze jesienią ubiegłego roku komplementował on strażnika: - Obejmując funkcję burmistrza byłem przekonany, że straż miejska jest potrzebna w naszej gminie, nie planowałem też żadnych ruchów osobowych. Uważam, że pan Jurek nadaje się na naszego strażnika, sama postura wzbudza respekt - przyznał Stefan Kitela, dodając, że przynajmniej w najbliższym czasie niewiele się zmieni, jeśli chodzi model straży, bo taka służba, zdaniem gospodarza gminy jest potrzebna. - Strażnik ma szereg czynności do wykonania, jedną z takich najbardziej widocznych jest zajmowanie się sprawami porządkowymi, nie tylko w mieście, ale też na wsiach. Chodzi też o dozór pracy sprzętu równającego drogi. Krajenka to rozległa gmina, w której jest sporo dróg gruntowych. Rolnicy dysponują coraz lepszym sprzętem, co oznacza, że drogi po okresie zbiorów są w kiepskim stanie, a nadzór nad ich remontem jest konieczny - przyznał burmistrz, dodając, że oprócz wielu zadań, które wpisane są statutowo w zadania strażnika, gmina korzysta także z wiedzy Jerzego Barana. Sam zainteresowany mówił wówczas, że lubi swoją pracę i angażuje się w nią należycie. - Przede wszystkim chcę być widoczny, żeby ludzie wiedzieli, że w razie potrzeby maja do kogo się zwrócić i myślę, że wielu już przyzwyczaiło się do mojej obecności – zapewniał J. Baran.
Na stanowisko strażnika miejskiego zostanie niebawem rozpisany konkurs. Zdaniem burmistrza stanowisko to jest potrzebne, czego dowodem była wieloletnia praca Jerzego Barana.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze