Brak wyobraźni poraża. W gminie Okonek ktoś bawił się w podpalacza. Nie pomyślał, że narażał czyjeś życie
Pierwszy sygnał o palącym się lesie na drodze z Borek w kierunku Wilczych Lasek strażacy z Lotynia i Okonka otrzymali 1 maja tuż po dziewiątej rano. Od razu było widać, że nie jest to przypadkowy pożar lecz umyślne podpalenie, las palił się bowiem w czterech punktach jednocześnie, oddalonych od siebie o kilkadziesiąt metrów. Na szczęście przejeżdżający kierowca szybko zawiadomił strażaków, pożar ochotnicy z Lotynia i Okonka zgasili niemal w zarodku.
Kiedy druhowie postawili wozy bojowe w remizach i czyścili sprzęt, dostali kolejny sygnał o pożarze w tym samym miejscu. Znowu las palił się w kilku punktach. Niestety, nie udało się jak do tej pory schwytać „dowcipnisia”, który bawił się w ten sposób.
Droga ta jest stosunkowo często uczęszczana, co by się stało, gdyby pożar odciął drogę ucieczki w obie strony przejeżdżającym samochodom? Było bardzo ciepło, w lesie sucho, ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, narażeni byli również strażacy. Tylko żeby na to wpaść, trzeba mieć trochę wyobraźni, a tego akurat osobie podpalającej las zabrakło.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze