Najbardziej boją się Kory, twierdząc, że jest nieprzewidywalna. Pozostałych członków jury programu Must be the music rozśpiewane siostry się nie obawiają
Marika Janowska (23 lata) i Milena Dywan (17 lat) przeszły do kolejnego etapu emitowanego na kanale Polsatu programu Must be the music. Swoją przygodę z muzycznym show rozpoczęły na precastingu w Bydgoszczy wraz z 6 tys. innych artystów. – Byłyśmy tam o 8.00 rano, a do budynku weszłyśmy dopiero o 13.00. Spędziłyśmy pięć godzin na mrozie, żeby w ogóle się zarejestrować - wspomina Marika. – Za to w środku szło taśmowo. Wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyłam zrobić sobie nawet próby. Ludzie wchodzili i wychodzili po trzydziestu sekundach - dodaje. Jako pierwsza przed jury stanęła Milena. – Była tam dość długo, bo zdążyła zaśpiewać dwie piosenki. To był szok. Później weszłam ja. Mi także nie przerywano – relacjonuje. [[reklama]] Połączenie sił
Jak przyznają, siostry pojechały na precasting jako dwie indywidualności. Jednak pod koniec swojej prezentacji Marika mimochodem wspomniała, że przed nią występowała jej siostra. – Jury stwierdziło więc, że może zrobimy coś razem. Dostałyśmy kilka minut na przygotowanie i zaśpiewałyśmy utwór IRA „Nadzieja” na głosy - wspomina Marika. - Byli zachwyceni. Już od początku było widać, że bardzo się im podobamy. Wysłali nas do kolejnego jury. – Nie wiemy, czy to było jury już dla wybranych, czy chcieli nas pokazać jeszcze innym - dodaje. O wynikach precastingu dziewczyny dowiedziały się dopiero po trzech tygodniach. - Zadzwonili i okazało się, że dostałyśmy się w duecie. W całej Polsce z 18 tys. ludzi wybrali jakieś 250 osób. Mówiono cichaczem, że z samej Bydgoszczy przeszło tylko 25. To jest jakiś wynik – chwali się Marika. Jak siostry zareagowały na to niespodziewane zjednoczenie? - Cieszę się, że będziemy występować razem. Bardzo mi się podoba śpiewanie w duecie. Zawsze to coś nowego – pomysł jury komentuje Milena. - Może mieli lepszy pomysł na nas niż my same na siebie… – dodaje Marika.
Stolico, witaj!
Kolejny casting, tym razem już przed telewizyjnym jury, czeka dziewczyny 24 stycznia. - Najbardziej obawiamy się Kory. Czasami jak się siedzi przed telewizorem i ogląda program wydaje się, że ktoś był niesamowity, a nagle Kora wyskakuje z taką opinią, której nikt się nie spodziewa – stwierdza Marika. – Nie boimy się Zapendowskiej, bo ona zna się na wokalu. Adama Sztaby też nie, Łozo jest taki jaki jest. Tylko Kora jest nieprzewidywalna - dodaje. Podczas castingu dziewczyny zaprezentują utwory: „Sutra” Sistars i ”Sweet dreams” Eurythmix. – Z jednej strony będzie trochę hip hopu i r&b, a z drugiej retro i disco. Zobaczymy, może akurat im się spodoba. Zresztą od początku podpowiadali nam, żebyśmy zrobili kawałek Sistars - tłumaczy. Do Warszawy dziewczyny wyruszają już 23 stycznia. Produkcja gwarantuje im hotel, jednak koszty dojazdu i utrzymania pozostają w ich gestii. - Gdyby ktoś chciał nas wspomóc byłybyśmy bardzo wdzięczne. Ja sama mam dwójkę dzieci, a Milena wciąż jest na utrzymaniu naszej mamy. Obiecujemy promować Złotów jak tylko się da.
Marta Lasota
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze