Ta rodzina strażacki fach ma we krwi. Dziadek, babcia, synowie, córka, a nawet niespełna trzyletni wnuk. Zdaje się, że czerwony to ich ulubiony kolor
W ubiegłym roku pisaliśmy o rodzinie Falbów z Zakrzewa, największej miejscowej rodzinie strażackiej. W gminie tej równie znanym w strażackim środowisku nazwiskiem są Cieśliki z Głomska. Gdy przed tygodniem w Zakrzewie obchodzono Gminny Dzień Strażaka, Brązowy Medal Za Zasługi dla Pożarnictwa odbierała Urszula Cieślik. Pani Ula nie jest wprawdzie członkinią ochotniczej straży pożarnej, ale na co dzień aktywnie wspiera jednostkę z Głomska. Oczywiście nie przypadkowo, bo członkami tej jednostki są najbliżsi wyróżnionej – małżonek, synowie, a nawet córka. Pan Kazimierz (mąż pani Uli) z racji problemów ze zdrowiem nie uczestniczy w bojowej działalności jednostki, ale jako były, 15-letni jej naczelnik (a w straży łącznie już od 45 lat), wciąż ma znaczący wpływ na to, co dzieje się w murach miejscowej remizy. Synowie-strażacy państwa Cieślików to: Wojciech (ostatnio z racji częstych pobytów za granicą mniej udzielający się w straży), Łukasz oraz najmłodszy z rodzeństwa Kacper. Jest jeszcze wspomniana córka Joanna, która do jednostki wstąpiła w tym roku. Należy podkreślić, że nie są to wszystkie Cieśliki w szeregach OSP Głomsk, bo także syn brata pana Kazimierza, Marek, jest członkiem miejscowej jednostki.
Bałam się wycia syreny
Skąd ta strażacka pasja u Cieślików? – Trudno powiedzieć, chyba za sprawą męża – odpowiada skromnie pani Ula. To właśnie ona na bieżąco troszczy się o ubiory strażaków z Głomska, co jest dla niej tym przyjemniejsze, że z zawodu jest krawcową. Pani Ula (swego czasu także kronikarka jednostki) dba zresztą nie tylko o ubiory dorosłych, bo strażacki strój uszyła również dla swojego wnuka Kornela, syna Łukasza. Wiele wskazuje więc na to, że strażacka pasja w rodzie Cieślików szybko nie zniknie. – W straży jestem praktycznie od dwunastego roku życia – z dumą mówi pan Kazimierz, wyraźnie wskazując, w czyje ślady może pójść mały Kornel.
Co ciekawe, pani Urszula nigdy nie chciała być członkinią OSP. – Kiedyś to nawet bałam się wycia syreny – mówi, podkreślając jednak, że z dumą przyjmuje fakt, iż za sprawą męża i dzieci nazwisko Cieślik tak wiele znaczy w miejscowej jednostce. Mąż i synowie rekompensują żonie i mamie serdeczności, z przekonaniem przyznając, że gdyby w odpowiednim czasie w Głomsku była żeńska drużyna, pani Ula z pewnością zasiliłaby jej szeregi. – Być może... – mówi wyróżniona niedawno medalem, przyznając jednak, że teraz na takie decyzje już za późno, dlatego będzie konsekwentna i do jednostki wstępować raczej nie będzie.
Brązowy medal pani Uli to nie jedyne strażackie wyróżnienie w domu Cieślików. Także synowie mogą się pochwalić wyróżnieniami, a rekordzistą jest oczywiście pan Kazimierz, który otrzymał między innymi Złoty Medal Za Zasługi dla Pożarnictwa, a także Medal Honorowy im. B. Homicza. Tylko czekać, kiedy rodzina zaszczycona będzie kolejnymi wyróżnieniami. Jeszcze wiele zapewne w tym względzie przed małżonkami i dziećmi, a później przyjdzie czas na kolejne pokolenie, którego Kornel zdaje się być pierwszym reprezentantem. Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze