Reklama

Cieślik znaczy strażak

18/05/2012 15:51
Ta rodzina strażacki fach ma we krwi. Dziadek, babcia, synowie, córka, a nawet niespełna trzyletni wnuk. Zdaje się, że czerwony to ich ulubiony kolor

W ubiegłym roku pisaliśmy o rodzinie Falbów z Zakrzewa, największej miejscowej rodzinie strażackiej. W gminie tej równie znanym w strażackim środowisku nazwiskiem są Cieśliki z Głomska. Gdy przed tygodniem w Zakrzewie obchodzono Gminny Dzień Strażaka, Brązowy Medal Za Zasługi dla Pożarnictwa odbierała Urszula Cieślik. Pani Ula nie jest wprawdzie członkinią ochotniczej straży pożarnej, ale na co dzień aktywnie wspiera jednostkę z Głomska. Oczywiście nie przypadkowo, bo członkami tej jednostki są najbliżsi wyróżnionej – małżonek, synowie, a nawet córka. Pan Kazimierz (mąż pani Uli) z racji problemów ze zdrowiem nie uczestniczy w bojowej działalności jednostki, ale jako były, 15-letni jej naczelnik (a w straży łącznie już od 45 lat), wciąż ma znaczący wpływ na to, co dzieje się w murach miejscowej remizy. Synowie-strażacy państwa Cieślików to: Wojciech (ostatnio z racji częstych pobytów za granicą mniej udzielający się w straży), Łukasz oraz najmłodszy z rodzeństwa Kacper. Jest jeszcze wspomniana córka Joanna, która do jednostki wstąpiła w tym roku. Należy podkreślić, że nie są to wszystkie Cieśliki w szeregach OSP Głomsk, bo także syn brata pana Kazimierza, Marek, jest członkiem miejscowej jednostki.



Bałam się wycia syreny


Skąd ta strażacka pasja u Cieślików? – Trudno powiedzieć, chyba za sprawą męża – odpowiada skromnie pani Ula. To właśnie ona na bieżąco troszczy się o ubiory strażaków z Głomska, co jest dla niej tym przyjemniejsze, że z zawodu jest krawcową. Pani Ula (swego czasu także kronikarka jednostki) dba zresztą nie tylko o ubiory dorosłych, bo strażacki strój uszyła również dla swojego wnuka Kornela, syna Łukasza. Wiele wskazuje więc na to, że strażacka pasja w rodzie Cieślików szybko nie zniknie. – W straży jestem praktycznie od dwunastego roku życia – z dumą mówi pan Kazimierz, wyraźnie wskazując, w czyje ślady może pójść mały Kornel.



Co ciekawe, pani Urszula nigdy nie chciała być członkinią OSP. – Kiedyś to nawet bałam się wycia syreny – mówi, podkreślając jednak, że z dumą przyjmuje fakt, iż za sprawą męża i dzieci nazwisko Cieślik tak wiele znaczy w miejscowej jednostce. Mąż i synowie rekompensują żonie i mamie serdeczności, z przekonaniem przyznając, że gdyby w odpowiednim czasie w Głomsku była żeńska drużyna, pani Ula z pewnością zasiliłaby jej szeregi. – Być może... – mówi wyróżniona niedawno medalem, przyznając jednak, że teraz na takie decyzje już za późno, dlatego będzie konsekwentna i do jednostki wstępować raczej nie będzie.

Brązowy medal pani Uli to nie jedyne strażackie wyróżnienie w domu Cieślików. Także synowie mogą się pochwalić wyróżnieniami, a rekordzistą jest oczywiście pan Kazimierz, który otrzymał między innymi Złoty Medal Za Zasługi dla Pożarnictwa, a także Medal Honorowy im. B. Homicza. Tylko czekać, kiedy rodzina zaszczycona będzie kolejnymi wyróżnieniami. Jeszcze wiele zapewne w tym względzie przed małżonkami i dziećmi, a później przyjdzie czas na kolejne pokolenie, którego Kornel zdaje się być pierwszym reprezentantem.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama