Cud, że nie było ofiar
Środa, 17.06.2009
Dym był widoczny z odległości kilku kilometrów. Ci, co przyjechali na miejsce chwilę po wypadku nie mogli uwierzyć, że nie było ofiar. Widok był naprawdę przerażający
O wypadku na przejeździe kolejowym na trasie Jastrowie – Ptusza wszystkie ogólnopolskie media informowały kilkanaście minut po zdarzeniu. Niektóre z nich mówiły o jednej ofierze śmiertelnej, na szczęście informacja ta nie potwierdziła się.
W czwartek wieczorem, pociąg pośpieszny z Kołobrzegu do Poznania, tuż za Jastrowiem, na niestrzeżonym przejeździe kolejowym (jest tam tylko sygnalizacja świetlna i dźwiękowa) uderzył w samochód ciężarowy przewożący warzywa. Naczepa została całkowicie zniszczona, a ładunek porozrzucany na przestrzeni kilkudziesięciu metrów. Na szczęście kierowcy udało się w porę wyskoczyć z kabiny, zanim samochód stanął w płomieniach.
Uderzenie było na tyle silne, że lokomotywa wypadła z szyn, ścięła słupy trakcyjne, przewróciła się na bok i zatrzymała w rowie; wagony tymczasem siłą rozpędu jechały jeszcze kilkadziesiąt metrów. Na skutek uderzenia ranny został maszynista i dwoje z około pięćdziesięciu pasażerów podróżujących pociągiem. Większość z nich przeżyła ogromny szok, jeszcze godzinę po wypadku niektórzy z nich z trudem rozmawiali przez telefony komórkowe z rodzinami.
Na miejscu chwilę po wypadku zjawili się strażacy, policjanci i karetki pogotowia. Policjanci kierowali samochody objazdami w kierunku Wałcza i Złotowa, natomiast ruch kolejowy do sobotniego popołudnia był wstrzymany. Podróżujący pociągami dojeżdżali jedynie do Jastrowia, a stamtąd byli przewożeni autokarami do Ptuszy (i odwrotnie). Polskie Koleje Państwowe musiały wymienić w tym miejscu kilkaset metrów trakcji elektrycznej i ponad dwieście metrów torów kolejowych.
Na skutek uderzenia z tira wysypały się przewożone warzywa. Jeszcze w piątek wieczorem było widać miejscowych, dźwigających worki z kapustą, kalafiorami czy marchwią. Nic w tym złego, nie podniesione i tak by się zepsuło.
Ryszard Mikietyński
więcej zdjęć w galerii zlotowskie.pl
Opis wypadku nadesłany z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Złotowie:
11 czerwca o godzinie 19:48 do CPR wpłynęło zgłoszenie o wypadku na przejeździe kolejowym na drodze krajowej nr 11, odcinek drogi Jastrowie – Ptusza. Kierujący zestawem ciężarowym ciągnik siodłowy VOLVO z naczepą wjechał na przejazd kolejowy i doprowadził do zderzenia z pociągiem osobowym pospiesznym relacji Kołobrzeg – Poznań (elektrowóz +6 wagonów).
Kierujący pojazdem ciężarowym opuścił pojazd przed momentem zderzenia nie odnosząc żadnych obrażeń. W wyniku kolizji ciągnik z naczepą jadący od strony Jastrowia wyrzucony został z drogi, stanął w płomieniach. Rozbity ciągnik zatrzymał się z jednej strony torowiska a naczepa z drugiej strony. Pojazd przewoził warzywa luzem (kapusta, marchew) w ilości około 30 ton. Skład kolejowy pociągu uległ rozczepieniu, elektrowóz wykoleił się i zatrzymał się poza torowiskiem w pozycji na boku. Wagony przejechały samodzielnie około 150 metrów i zatrzymały się na torowisku w pozycji na kołach.
Dwa wagony z czoła pociągu uległy częściowemu wykolejeniu. Składem podróżowało około 35 osób. W wyniku wykolejenia zniszczeniu uległy dwa betonowe słupy trakcji kolejowej sieci elektrycznej, zerwaniu uległa trakcja elektryczna. Wszyscy pasażerowie pociągu i maszynista opuścili skład o własnych siłach. W wyniku rozsypania ładunku naczepy oraz leżących przewodów trakcji elektrycznej doszło do zablokowania ruchu na drodze krajowej. Na miejsce zdarzenia najszybciej dotarli strażacy z OSP Jastrowie oraz karetka pogotowia P-1 stacjonująca w Jastrowiu.
Ratownicy natychmiast przystąpili do przemieszczenia pasażerów, ewakuacji w wyznaczone bezpieczne miejsce i zaopatrzenia medycznego (jak się później okazało nikt nie doznał fizycznych urazów). Opiekę medyczną nad poszkodowanymi objął zespół P-1, strażacy dokonali rozpoznania, przeszukali skład kolejowy, nie odnaleźli innych poszkodowanych. Na miejsce zdarzenia sukcesywnie dojeżdżały kolejne zastępy straży pożarnej, policji. W trakcie pierwszych działań nastąpiło zapalenie się transformatora elektrowozu.
Strażacy podali prądy gaśnicze wody i piany na palącą się ciężarówkę oraz elektrowóz. Pożary ugaszono. Pasażerów pociągu ze względu na złe warunki atmosferyczne tymczasowo umieszczono w namiocie pneumatycznym KP PSP w Złotowie, do czasu przybycia autobusu z OSP Krajenka, który przewiózł podróżnych do miejsca docelowego ich podróży (Piła, Poznań).
Na miejsce zdarzenia przybyli Komendant Powiatowy Policji, Z-ca Komendanta Powiatowego PSP, Szef Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, Prokurator przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Dróg Krajowych, PKP PLK Zakład Linii Kolejowych w Gorzowie WLKP. W wyniku zdarzenia zniszczeniu, uszkodzeniu uległo: 250 metrów torów, 2 betonowe słupy z 75 metrami trakcji elektrycznej, - zestaw ciężarowy z ładunkiem, elektrowóz, dwa wagony. Strat ze względu na rozmiar zdarzenia nie określono.
KP PSP Złotów


swietlna jest tam ledwo widoczna i nikt sobie z tego nic nie robi, z
odleglosci 5 m czasem nie widac pulsacyjnego swiatla czerwonego, to
skandal ze nic nie robia......
podrózy, strach pomyslec jakby pociag sie wykoleil zapelniony przed
weekendem lub z wracajacymi z weekendu...


Dostęp do artykułów archiwalnych jest płatny. Więcej artykułów znajdziesz w dziale Archiwum.






