- Skargi są podtrzymane. Zarówno pracownicy jak i uczestnicy Warsztatów Terapii Zajęciowej nie zmieniają w tym względzie zdania - mówi Krzysztof Pająk. Z p.o. kierownika Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społeczne, któremu podlegają WTZ w Krajence rozmawia Piotr Steffen
Kilkanaście tygodni temu pisaliśmy o problemach, do jakich doszło w krajeńskich Warsztatach Terapii Zajęciowej – problemach pomiędzy uczestnikami i pracownikami placówki a jej kierownik Bernadetą Lis. Były skargi słowne, pisemne, a kierownik udała się na urlop zdrowotny. Jak sprawa wygląda obecnie?
Pani kierownik w dalszym ciągu przebywa na zwolnieniu lekarskim, które już kilkakrotnie było przez nią przedłużane. Trudno mi powiedzieć, kiedy wróci do pracy. Na razie wiem tylko do kiedy pani Lis ma zwolnienie, ale czy następnego dnia po tym terminie rzeczywiście pojawi się w pracy, tego nie potrafię ocenić. [[reklama]] Do kiedy obowiązuje aktualne zwolnienie lekarskie?
Do połowy grudnia, zatem być może za kilka dni będzie okazja porozmawiania z panią kierownik osobiście. Czas pokaże.
Jak pod nieobecność Bernadety Lis radzi sobie podległa Panu placówka?
Cały czas pełniącą obowiązki kierownika WTZ jest pani Beata Mucha, zastępca pani Lis, która już niejednokrotnie, choćby podczas urlopów kierownik, zastępowała ją w obowiązkach. Doskonale sobie radzi, nie ma żadnych problemów w codziennym funkcjonowaniu warsztatów. Zresztą najlepiej świadczy o tym fakt, że w tym czasie odbyło się wiele wyjazdów, imprez, które warsztaty organizowały, współorganizowały czy choćby w nich uczestniczyły i nie było żadnych kłopotów.
Funkcjonowanie warsztatów to jedno, drugie to konieczność wyjaśnienia zarzutów, jakie uczestnicy i współpracownicy wystosowali wobec kierownik Lis. Jakie konkretnie były to zastrzeżenia?
Nie chciałbym mówić o tym szczegółowo. Tych uwag było bardzo dużo.
Czy nadal są one podtrzymane przez uczestników i pracowników warsztatów, a może któraś z osób wycofała swoje zastrzeżenia?
Z tego, co mi wiadomo, złożone przez poszczególne osoby skargi pozostają podtrzymane. Zarówno pracownicy jak i uczestnicy WTZ nie zmieniają w tym względzie swojego zdania.
Rozmawiał Pan już z kierownik Lis? Poznał Pan jej odpowiedzi na stawiane zarzuty?
Pewne rozmowy między nami, a także innymi osobami miały miejsce na przestrzeni ostatnich miesięcy, były one wynikiem wcześniejszych sygnałów świadczących o niewłaściwych relacjach między panią kierownik a pozostałymi osobami. Były to takie wspólne próby dania sobie kolejnej szansy, rozpoczęcia wszystkiego na nowo. Zanim przed kilkoma tygodniami pani Lis udała się na zwolnienie lekarskie, ponownie chciałem z nią porozmawiać, ale pani kierownik zachorowała i nie było takiej możliwości. Nadal nie wiem jak podchodzi do tych spraw, bo od tego czasu nie miałem możliwości skonfrontowania treści zarzutów. Mam nadzieję, że wróci do nas jak najprędzej i będziemy mogli wyjaśnić sporne kwestie. Obojętnie kiedy pani kierownik wróci, pierwszym co nas czeka jest rozmowa. Liczę na owocną dyskusję, na to że pani kierownik pozostanie na stanowisku i że jej współpraca z uczestnikami warsztatów i współpracownikami będzie należyta. Muszę usłyszeć od pani Lis, jakie ma pomysły na właściwe funkcjonowanie warsztatów.
Wspomniał Pan, że na przestrzeni ostatnich miesięcy niejednokrotnie rozmawiał już z kierownik. Dawał Pan wiarę tym wyjaśnieniom, trafiały one do Pana?
Nie do końca. Zwłaszcza, że były one konfrontowane z osobami, których bezpośrednio dotyczyły poszczególne sprawy.
Z wcześniejszej Pana wypowiedzi rozumiem jednak, że widzi Pan możliwość dalszej współpracy z panią Lis?
Oczywiście, ale tylko wtedy, gdy pewne sprawy zostaną wyjaśnione, a także uzgodnione będą warunki dalszej współpracy. Bo prawda jest taka, że praca z osobami niepełnosprawnymi jest specyficzna, jest to trudne zajęcie i choćby z tego względu pewne zasady muszą być podstawą dobrej współpracy poszczególnych osób, a tym samym właściwego funkcjonowania placówki, gdzie nie ma miejsca na dyktowanie, narzucanie bezwzględnej woli. Warsztaty to miejsce, w którym przede wszystkim powinny obowiązywać zasady tolerancji i wyrozumiałości.
Skoro placówka świetnie radzi sobie bez pani Lis, to może wcale nie jest ona warsztatom do szczęścia potrzebna?
Rozumiem, że czasami najlepszą formą działania jest stanowczość, ale pani Lis pracuje w warsztatach od 2006 roku, była przy tworzeniu tej placówki, włożyła naprawdę wiele siły w jej powstanie. Jestem daleki od rozwiązywania umów od tak sobie, nie chcę podejmować pochopnych decyzji, nie znając do końca tematu i nie dając szansy pani kierownik.
Chcieć muszą dwie strony. Pana zdaniem pani Lis oczekuje w ogóle szansy? Chce z Panem rozmawiać? Uważa Pan, że pani kierownik zależy na wyjaśnieniu tej sprawy? Czy mogę nie odpowiadać na to pytanie?
Oczywiście, takie Pana prawo.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze