Teresa Olszowa skończyła 107 lat. Jej akt urodzenia ma być prawdziwy, w przeciwieństwie do wielu innych stulatków w Polsce
Teresa Olszowa urodziła się 25 września 1907 roku w Psarach Wielkich w poznańskiem. Jako dziecko najpierw poszła do szkoły pruskiej, potem polskiej. Przeżyła dwie wojny światowe i kilka rewolucji technicznych, w tym tę związaną z rozpowszechnieniem elektryczności.
W czasie okupacji niemieckiej pani Teresa została wysiedlona na kresy wschodnie. Mogła zostać na ziemiach zachodnich, ale chciała być z mężem, który urodził się na wschodzie Polski. W końcu mieli już czwórkę dzieci – dwie córki i dwóch synów. Gdy w wieku 34 lat została wdową, musiała sama zaopiekować się pociechami. Piekła bułki, które sprzedawała jej najstarsza córka Irena, prała żołnierzom koszule. Po wojnie rodzina trafiła do Złotowa. Tu kobieta zajmowała się m.in. drobnym handlem. Potrafiła pojechać do Częstochowy po tasiemki i guziki, by następnie sprzedać je na rynku w Złotowie. - To co mama przeszła w życiu jest niewyobrażalne. Człowiek jednak jest ze stali – mówi córka pani Teresy - Irena. 82-latka przypomina, że jej rodzicielka pierwszy raz do lekarza trafiła już po setnych urodzinach. Nawet dziś, choć kontakt z nią jest utrudniony (słabo słyszy, niemal nie widzi i wielu rzeczy już nie pamięta), na nic nie narzeka. Nigdy nic jej nie boli.
Najstarszą złotowianką opiekują się, na zmianę, córka i wnuczka. Gotują jej, sprzątają, kąpią. Czasem posadzą przy oknie, by mogła poczuć na twarzy świeże powietrze.
- Mama mówi, że tu jest jaśniej, a tam ciemniej – o wadzie wzroku kobiety mówi pani Irena. Niestety zniesienie staruszki z bloku, wypożyczenie wózka i pójście z nią na spacer jest ponad siły opiekujących się nią pań. Większość czasu więc jubilatka spędza w fotelu. Gdy jest w lepszej formie, rozmawia logicznie i wspomina swoje życie. Gdy kontakt z nią jest utrudniony reaguje mocno na zmiany ciśnienia atmosferycznego, odmawia pod nosem modlitwy. W czasie wizyty zastępcy burmistrza i zastępczyni kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Złotowie pani Teresa najpierw się pomodliła, a potem... zasnęła.
Kto jest najstarszy?
Wszystko to pozwala wierzyć, że Teresa Olszowa wkrótce stanie się tzw. superstulatką. Nazywa się tak osoby, które mają co najmniej 110 lat. - Babcia mówi, że chciałaby pożyć – zdradza wnuczka jubilatki, a córka pani Ireny. Skoro tak, to być może wkrótce złotowianka zostanie najstarszą Polką.
Według ostatnich doniesień Tygodnika Zamojskiego do maja tego roku najstarszą mieszkanką naszego kraju była Aleksandra Dranka. Zmarła w wieku niemal 111 lat.
Z kolei na stronie polskierekordy.pl znaleźć można informację, że najstarszą Polską do stycznia tego roku była ponad 116-letnia Marianna Ostrowska. Obecnie ten tytuł należeć ma do 113-letniej Łucji Sobolewskiej ze Szczecina.
Dane te są tak rozbieżne, ponieważ w końcu XIX i na początku XX wieku bardzo często zdarzało się, że źle odnotowywano datę narodzin dziecka. Czasem brano za nią datę chrztu, a niekiedy fałszowano celowo – by uniknąć powołania do wojska lub by dziecko mogło w przyszłości szybciej przejść na emeryturę. Takie podejrzenie dotyczyło np. Antisy Hwiczawy z Gruzji, która umrzeć miała w wieku 132 lat. Nie potwierdzono także wieku Chinki Luo Meizhen, która, według rodziny i znajomych, miała żyć 127 lat.
Wiek udokumentowany
W przypadku Teresy Olszowej podejrzeń takowych nie ma. - Mama urodziła się na terenie zaboru pruskiego, a tam musiał być porządek w papierach – twierdzi pani Irena. Jeśli tak, to za trzy lata złotowianka może dołączyć do trzech osób z Polski, które znalazły się w gronie superstulatków. Byli to Aleksandra Dranka, Maria Pogonowska i Aleksander Imich. Ich wiek potwierdziły Gerontology Research Group lub Księga Rekordów Guinnesa.
Pani Teresa ma też szansę na zostanie najstarszą Polką.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze