Reklama

Drugie życie Norberta

21/10/2011 00:00
Pięciolatek położył się spać i już się nie obudził. W ostatniej chwili odratowano go, choć lekarze mówili, że już go nie ma. Życie Norberta musiało zacząć się od początku. O drugie życie siedmiolatka z całych sił walczą mama i babcia

Norbert Grochowski ma siedem lat. Właśnie rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Łobżenicy. W minionym tygodniu stał się pełnoprawnym uczniem. Na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od rówieśników. Tylko gdy musi coś napisać, narysować albo wykonać ruch, który wymaga większej precyzji i dokładności, pojawia się problem.

Zabrany czas

Norbert dostał drugie życie. Małymi krokami sięga po cofnięty mu czas. Jest dzielny i cierpliwy, choć wszystko kosztuje go wiele wysiłku i wymaga czasu i ćwiczeń. Dwa lata temu życie Norberta zostało przerwane. Nagle, bez ostrzeżenia.

– Położyłam Norberta spać i już się nie obudził – opowiada ze łzami w oczach mama Norberta, Wioletta Grochowska. Samo wspomnienie najgorszych w jej życiu chwil wiele ją kosztuje, ale dla syna zrobi wszystko, bo wie, że tylko jej upór może Norbertowi wrócić zabrany czas. To był szok dla całej rodziny. - Norbert żyje tylko dzięki mojej mamie – przyznaje pani Wioletta.

Babcia wstała bardzo wcześnie, zaczęła krzątać się po kuchni, ale coś nie dawało jej spokoju. – Spojrzałam na Norberta przechodząc przez pokój. Nie oddychał – opowiada babcia chłopca. – Usłyszeliśmy tylko dwa chrapnięcia, potem już nic… Po trzydziestu minutach przyjechała karetka. Dla zrozpaczonej rodziny to była wieczność, zwłaszcza, że pierwszej pomocy musieli udzielać sami. To było jak zły sen, z którego nikt nie mógł się obudzić. Przez dziewięć dni utrzymywano Norberta w śpiączce farmakologicznej. Trwała walka o jego życie.

– Nikt ze mną wtedy nie rozmawiał o skutkach niedotlenienia mózgu, zresztą przez myśl mi nawet nie przeszło, co będzie potem – dodaje kobieta. A skutki były tragiczne. Po wybudzeniu Norbert nie reagował na żadne bodźce. Okazało się, że doszło do uszkodzenia mózgu. – Lekarze powiedzieli mi, że to wszystko, co mogli dla nas zrobić. Norbert trafił na oddział dziecięcy. Nie ruszał się, nie mówił, nie było z nim kontaktu. Z dnia na dzień ze zdrowego chłopca, pełnego energii, chłonnego wiedzy był zdany tylko na drugiego człowieka, karmiony sondą. – Nie ruszał się, nie mówił. Roślinka… – z trudem opowiada matka.

Do dzisiaj nie wiadomo, co było powodem niedotlenienia. Chłopiec nie został zdiagnozowany. Lekarze pogotowia wskazywali na zachłyśnięcie, czego efektem było zachłystowe zapalenie płuc, ale badania tego nie potwierdziły. – Najgorsze jest to, że nie wiemy, co było przyczyną – opowiada matka.
[[reklama]]
Długa droga

Pięciolatek wrócił do domu na rękach mamy. Walka o drugie życie Norberta zaczęła się od pierwszych dni po powrocie. Zdana tylko na siebie i własne siły pani Wioletta zaczęła starać się o rehabilitację w bydgoskim szpitalu, bo tylko w ten sposób, jak mówili lekarze, chłopiec miał szansę na powrót do świata sprawnych ludzi. W klinice pani Wioletta spotkała lekarza o wielkim sercu. Bardzo szybko udało się znaleźć miejsce dla Norberta.

Początek rehabilitacji byłniezwykle trudny. Norbert nie chciał współpracować. W nowej roli trudno było odnaleźć się najbliższym. – Umówiliśmy się na pewne znaki. Tylko w ten sposób mogłam rozmawiać z synem – opowiada pani Wioletta. Wszyscy musieli nauczyć się funkcjonować w dotąd nieznanych dla siebie rolach. Na szczęście kilka tygodni spędzonych w specjalistycznym szpitalu przyniosło wymierne skutki. Pięciolatek samodzielnie przewracał się z boku na bok. Potem zaczął siadać, mówić pierwsze słowa, na początku sylabami: ma-ma, ba-ba. Pięć lat nauki, naturalnego zdobywania umiejętności pękło jak bańka mydlana.

Najbliższym do dzisiaj trudno jest się z tym pogodzić, ale dla Norbertami trzeba było podjąć walkę i wszystko zacząć od początku. Po sześciu tygodniach Norbert wrócił do domu. Dalsza rehabilitacja była w rękach matki, babci, dziadka i siostry. Do dzisiaj Norbert pracuje z rehabilitantem, którego znalazła pani Wioletta po powrocie ze szpitala, a wieczorami ćwiczy z mamą. – Na szczęście wróciła pamięć i świadomość. Czasami wieczorami chłopiec przychodzi do babci i prosi, żeby mu opowiedziała, jak zachorował. Próbuje jakoś ułożyć sobie to, co spotkało go w jego krótkim życiu.

- Pierwsze kroki Norbert postawił już w domu – cieszy się pani Wioletta. Ale wciąż siedmiolatek ma problemy z ruchami manualnymi, nie radzi sobie z pisaniem. W tym roku poszedł do pierwszej klasy, ale nadal potrzebuje pomocy przy ubraniu się, coraz lepiej radzi sobie z jedzeniem. - Wszystko trwa o wiele dłużej niż u zdrowego dziecka, ale najważniejsze, że robi to sam – dziękuje Bogu za to, co jest, jego matka.


Rehabilitacja, rehabilitacja i jeszcze raz rehabilitacja

Rokowania są dobre. Lekarze powtarzają, że dziecko ma ogromne szanse, aby wrócić nawet do pełnej sprawności, ale bez rehabilitacji nie uda się tego osiągnąć. Dlatego pani Wioletta marzy o turnusie rehabilitacyjnym dla chłopca. Sama utrzymuje rodzinę. Ma jeszcze starszą córkę, mieszka z rodzicami, którzy są dla niej ogromnym wsparciem, ale są ludźmi w podeszłym wieku, którzy borykają się z własnymi problemami zdrowotnymi.

– Nigdy nie korzystałam z żadnej pomocy, ale wiem, że tym razem nie dam rady – mówi, załamując ręce. Koszt jednego turnusu to blisko cztery tysiące złotych. Norbert powinien skorzystać przynajmniej z kilku takich turnusów w roku. – Zrobimy wszystko dla Norberta – dodaje poruszona babcia. – Ziemniaki z solą będziemy jeść, byle dla niego było dobrze – przekonuje. – Bogu dzięki za to, co jest, na tyle ile mogę pomagam synowi, ale nie stać mnie na turnus. Sami dużo ćwiczymy w domu, korzystamy z pomocy szkolnego logopedy. Nic więcej nie mogę w tej chwili dla niego zrobić – z żalem przyznaje pani Grochowska.

Norbert jest już podopiecznym Fundacji Złotowianka. Jeśli zechcą Państwo pomóc matce w walce o normalne, drugie życie Norberta, prosimy o dobrowolne wpłaty na konto fundacji: SBL Zakrzewo 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010 z dopiskiem: dla Norberta Grochowskiego. Liczy się każda złotówka i każde gorące serce.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama