O 'Bitwie na głosy', singlu i 'Koko koko Euro spoko' z Mariuszem Urbaniakiem, niegdyś instruktorem śpiewu w Złotowie i Okonku, dziś właścicielem Studia Nagrań Megafon, rozmawia Paweł Pochowski
Niedawno zakończyłeś przygodę z programem „Bitwa na głosy”. W jaki sposób się do niego dostałeś? Mój udział w „Bitwie na Głosy” zdarzył się przypadkowo. Dzień przed castingiem zadzwoniła do mnie koleżanka, namawiając do udziału w nim. Nie do końca byłem przekonany, ale stwierdziłem, że można spróbować. Już na drugi dzień okazało się, że los dawał mi znaki. Na dworze mróz -260C, auto nie odpaliło. Dojechaliśmy spóźnieni, ale dzięki temu udało się ominąć kolejkę, ponieważ wszyscy stali na dworze i nagrywali spoty. Casting złożony był z 3 etapów, dwa pierwsze w sobotę i ostatni już przed Mezem w niedzielę. Po dwóch pierwszych zostałem zaproszony do finałowej 30, która śpiewała przed Jackiem. Udało się, zostałem zaproszony do finałowej 16. Cały program to prawdziwa bitwa, ale ze swoimi słabościami. Codzienne próby śpiewu, układy choreograficzne na schodach, dojazdy itp. Jednak dla każdego członka MezoTeam najważniejsze było, że robiliśmy to wszystko dla Drużyny Szpiku. Tego, co spotkało mnie przez 10 tygodni w BnG, nie da się opisać. Była to na dzień dzisiejszy największa przygoda mojego życia.
W internecie pojawił się Twój, jeszcze gorący, singiel “Dzwonię do Ciebie”. Opowiedz o tej piosence. Piosenka „Dzwonię do Ciebie” chodziła za mną już bardzo dawno. „Bitwa na Głosy” był takim kopniakiem motywującym. Starałem się, mimo licznych prób, zrobić coś dla siebie. Skontaktowałem się z Przemkiem Pukiem, który napisał muzykę i zajął się produkcją piosenki. Sam nie wiedziałem, co wyjdzie z połączenia wokalu Mariusza i muzyki Przemka - dziś śmiem twierdzić, że to zgrany duet. Promocją zainteresowała się wytwórnia My-Music i 8 maja była oficjalna premiera singla.
Czy singiel oznacza, że już niedługo możemy spodziewać się całej płyty z twórczością Mariusza Urbaniaka? Jeśli piosenka spodoba się szerszej publiczności i będzie chętnie grana przez rozgłośnie radiowe, to myślę, że płyta powstanie bardzo szybko. Dla każdego artysty płyta to takie oczko w głowie. Chciałbym podzielić się z ludźmi moją twórczością.
Czym zajmujesz się aktualnie? Co pochłania Twój czas? Na co dzień jestem właścicielem Studia Nagrań Megafon, razem z Danutą Błażejczyk zajmuję się produkcją płyt dla dzieci oraz prowadzeniem warsztatów wokalnych. Mam grupkę dzieci i młodzieży, której, tak jak kiedyś w Złotowie, przekazuję swoje umiejętności. Gram koncerty, spełniam się muzycznie i towarzysko.
Jak często odwiedzasz Złotów? Wspominasz go z sentymentem? Ostatnimi czasy Złotów odwiedzam bardzo rzadko. Wszystkie przedsięwzięcia, w które jestem zaangażowany, są niestety w innym kierunku. Do Złotowa mam wielki sentyment, ponieważ przeżyłem tam kilka najważniejszych lat mojego życia. To tam uczyłem się, co to jest bitwa o swoje istnienie. Mam wielu znajomych, z którymi mam kontakt telefoniczny i jak tylko jestem w Złotowie, to chętnie ich odwiedzam.
Puśćmy trochę wodze fantazji. Euro-Eco Meeting - czy gdybyś kiedyś w przyszłości otrzymał propozycję występu na koncercie galowym, skorzystałbyś? Euro-Eco Meeting to ważna impreza w Złotowie. Będąc mieszkańcem zawsze brałem w niej udział, dlatego gdybym dostał zaproszenie na pewno z chęcią bym skorzystał. Dawno nie stałem na scenie złotowskiego Amfiteatru.
A propos Euro 2012. Komu, oprócz Polsce, kibicujesz najmocniej? Jeśli chodzi o sport, to jakoś nie było mi nigdy po drodze, ale jako patriota kibicuję tylko Polakom, wierząc, że zdarzy się cud.
Co sądzisz o piosence zespołu Jarzębina “Koko koko euro spoko”? Uważasz, że jest ona odpowiednim numerem do zagrzewania naszej reprezentacji do boju? Co do naszego nowego hymnu „Koko koko euro spoko” to mam mieszane uczucia. Zwalam trochę winę na organizatorów konkursu. Przecież ktoś dopuścił ten utwór do głosowania. Czy chciał sobie zażartować? Jeśli tak, to ludzie zażartowali sobie z niego. Stało się i nie ma co lamentować. Miłe panie śpiewają łatwy melodyjny refren z niekończącymi się zwrotkami, ale myślę, że każdy jest w stanie powtórzyć refren, nawet obcokrajowiec, więc jest SPOKO. To jest nauczka, by z Polaków nie robić sobie żartów, bo nasz naród ma specyficzne poczucie humoru.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze