- Zgłosiłam Lidkę do konkursu, bo wiedziałam, że wygra - stwierdziła dyrektor ośrodka Zabajka 2 Katarzyna Klaczyńska. I nie pomyliła się. Pani Lidia Pawlak została okrzyknięta idealną sekretarką z aż 40-procentowym poparciem internautów
- Pracuję z nią już bardzo długo i uważam, że zasługuje na ten tytuł. Miała to być dla niej niespodzianka i była, bo o tym, że bierze udział w konkursie dowiedziała się przypadkiem – wspomina K. Klaczyńska. - Powiadomiłam o tym naszych znajomych, pacjentów, kadrę i zachęciłam do głosowania. Oddźwięk był bardzo duży, ludzie wysyłali maile z całej Polski. Takie dowody sympatii są bardzo miłe. Myślę, że moja pani sekretarka też jest zadowolona – dodaje. [[reklama]]
Pacjenci, przebywający w tym czasie na turnusie mieli nie lada problem, w ośrodku do dyspozycji mieli bowiem tylko dwa komputery. - Ale jakoś sobie poradziliśmy. Jesteśmy bardzo zadowoleni – komentuje dyrektor Klaczyńska. Co na to zdobywczyni I miejsca? - Bardzo się cieszę, choć byłam zaskoczona tymi głosami. Nawet trochę skrępowana – przyznaje pani Lidia Pawlak. - Nie posiadam ducha rywalizacji, więc liczyłam tylko na to, żeby nie być na końcu, bo to nie byłoby fajne.
Owocna współpraca
Panie pracują ze sobą już 12 lat. Ostatnie 7 lat w Zabajce 2 w Złotowie. Należy pamiętać, że większość klientów ośrodka jest niepełnosprawna – dużo tu chorób, krzywdy i nieszczęścia. – Przez pierwsze dwa miesiące wyjeżdżałam z pracy z kluską w gardle. Myślałam, że tego nie przetrwam – wspomina pani Lidia. Jednak się udało. Zapytana o ideał sekretarki dyrektor Klaczyńska stwierdza, że powinna być taka jak Lidka. – Komunikatywna, otwarta, kompetentna – wymienia. – Ciągle radosna i uśmiechnięta, zawsze życzliwa i miła. Musi umieć słuchać. Poza tym musi być zorganizowana. Ja na pewno nie mogłabym być sekretarką. Wywaliliby mnie po miesiącu - dodaje. – To nie musi być młoda ekstra laska. Chociaż biust Lidka ma taki, że niejedna chciałaby go mieć – żartuje. – Lidka łagodzi także wiele sytuacji. Ja jestem raptus, często reaguję nerwowo, a Lidzia ma zupełnie inny temperament. Myśli za mnie, bo jestem bardzo roztrzepana. Jeśli czegoś potrzebuję to wiem, że Lidzia to załatwi – pochwał w ustach szefowej nie widać końca. – Znamy się także prywatnie. Ona tego nie wykorzystuje, nie przenosi na pole zawodowe. Bardzo to w niej cenię - dodaje.
Czy ideał może mieć wady? - Strasznie dużo rozmawia przez telefon – komentuje K. Klaczyńska. – Jednak ta wada wynika z jej zalety, jest za dobra. Ona zawsze dla każdego jest miła, zawsze jest uśmiechnięta. Każdy postrzega to jako zaletę. Tylko dla mnie to jest wada, bo po pierwsze chciałabym, żeby miała więcej czasu dla mnie, a po drugie ja płacę za rachunki telefoniczne – dodaje ze śmiechem. – Nie potrafię zakończyć rozmowy, odciąć się. Staram się powiedzieć jak najwięcej, wesprzeć tę osobę, co powoduje, że rzeczywiście tego czasu mi trochę później brakuje – tłumaczy pani Lidia. A pracy ma naprawdę dużo. – To nie jest typowa praca sekretarki. Lidka robi o wiele więcej niż przysłowiowe parzenie kawy, choć tę robi bardzo dobrze – stwierdza K. Klaczyńska. – Z wieloma czynnościami typowymi dla sekretarek nie musi sobie radzić, bo ja załatwiam to sama. Wykonuje jednak obowiązki, które dla innych sekretarek byłyby nie do pojęcia. Taka jest specyfika tej pracy - dodaje. - Nie nudzi się nam wcale. Mamy sporo zajęć. Czasem tak patrzę, że jest godzina ósma, za chwilę już dwunasta, za chwilę piętnasta i trzeba iść do domu, a tyle rzeczy jest nie zrobionych – opowiada pani Lidia. – Ktoś jeszcze czegoś oczekuje i trzeba później od rana się śpieszyć, żeby ze wszystkim zdążyć. To nie jest typowa praca sekretarki, ale jest przyjemna. Daje dużo satysfakcji przez to, że można pomagać. Każdy dzień przynosi coś innego – stwierdza. Jak sama przyznaje, nie zamieniłaby tej pracy na żadną inną.
Marta Lasota
Pani Lidia Pawlak prywatnie jest szczęśliwą żoną i matką. Jej córka studiuje geodezję i kartografię na jednej z koszalińskich uczelni. Wzorowa sekretarka lubi słuchać muzyki i oglądać filmy. Ostatnio była w kinie na filmie Agnieszki Holland „W ciemności”. Do jej pasji należy także uprawianie roślin na działce, co, jak przyznaje, bardzo ją odstresowuje. Z wykształcenia nie jest sekretarką. Skończyła technikum ze specjalnością młynarza w Zespole Szkół Spożywczych w Krajence. Zanim objęła stanowisko sekretarki, pracowała za granicą oraz jako sprzedawczyni w jednym ze złotowskich sklepów odzieżowych.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze