Mieszkaniec Krajenki znalazł żydowskie nagrobki w pobliżu wysypiska śmieci. Sprawą zainteresowała się Komisja Rabiniczna ds. Cmentarzy, której lokalne władze obiecały zabezpieczyć macewy. Tablic nagrobnych zebrano niemal przyczepę...
Spacer po śmietniku
W końcu grudnia mieszkaniec Krajenki natrafił na rozrzucone na ziemi, częściowo przysypane glebą i liśćmi nagrobki. Na jednym z nich odczytać można nazwisko Margoniński. Informację tę wraz z fotografiami znalezionych macew mężczyzna z Krajenki wysłał do Muzeum Historii Żydów. Za pośrednictwem muzeum o sprawie poinformowana została warszawska Komisja Rabiniczna ds. Cmentarzy. – To pokazuje, jakie podejście ma wielu ludzi do upamiętnienia miejsc pochówku – mówi rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich. Zaskoczenia faktem znalezienia macew w tym miejscu nie kryje także Alicja Kobus ze Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Poznaniu: - Bezmyślność ludzka nie zna granic. Ktoś to wywiózł do lasu, bo pomyślał, że mu się przyda – zgaduje przewodnicząca związku. – Może w ostatniej chwili Bóg sprawił, że ten człowiek zrezygnował ze swych zamiarów...
Z przyczepą na macewy
Organizacje żydowskie z prośbą o interwencję w sprawie nagrobków zwróciły się do władz gminy i miasta Krajenka. – Natychmiast została przeprowadzona wizja lokalna – burmistrz Stefan Kitela podkreśla szybkość reakcji samorządu. – Nagrobki znajdowały się w lasku obok cmentarza. To było kilka macew. To muszą być pozostałości z lat 50–tych – uważa włodarz gminy. Gdy tylko przyszły pierwsze mrozy, pracownicy Komunalnego Zakładu Użyteczności Publicznej zebrali szczątki żydowskich nagrobków i przewieźli je na teren zakładu.
Byle do wiosny
W Krajence istniał cmentarz żydowski, na teren którego miałyby docelowo trafić szczątki nagrobków. – Jak tylko przyjdzie wiosna, uporządkujemy ten cmentarz i upamiętnimy odpowiednio miejsce pochówku – Alicja Kobus zdradza ustalenia stron. – Takie są uzgodnienia z gminą żydowską – potwierdza Stefan Kitela. Zresztą szybkie działania samorządu doceniają zarówno przedstawiciele Komisji Rabinicznej, jak i ZGWŻ w Poznaniu. – Cieszę się, że władze Krajenki tak zareagowały. Widać, że nie wszystkim los żydowskich cmentarzy jest obojętny – zauważa rabin Michael Schudrich. - Działalność samorządu oceniam bardzo pozytywnie – dodaje A. Kobus. – Jestem bardzo szczęśliwa, że będę mogła przyjechać do Krajenki i osobiście poznać burmistrza, jego zastępcę i mieszkańców.
Cmentarz – największa świętość
W Judaizmie tak samo święte są ciała jak i dusze wiernych. Dusza jest źródłem świętości, natomiast ciało świętość tę w sobie nosi. Dlatego cmentarze są dla Żydów tak istotne. – Cmentarz jest dla nas najbardziej świętym miejscem, nie synagoga – mówi przewodnicząca Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Poznaniu. – Z synagogi wyprowadza się Torę i ona przestaje być sakrum.
Ekshumacja zwłok jest tu kategorycznie zabroniona. Według tradycji dusza i ciało pozostają połączone nawet po śmierci, więc jeżeli narusza się kości tu, na ziemi, to naruszony zostaje także spokój duszy w niebie. Dlatego Komisja Rabiniczna zabrania kopania gruntu (w tym używania narzędzi ciężkich), wyrywania drzew i krzewów z korzeniami, odkopywania kamieni, tablic nagrobnych, samowolnego grzebania kości, podkopywania ogrodzenia cmentarza (ze względu na nieznane obecnie, a wytyczone pierwotnie granice), otwierania grobów, prowadzenia prac w soboty i święta żydowskie.
Wciąż jednak dochodzi do aktów dewastacji na żydowskich nekropoliach. – Znam miejscowość Trzciel, gdzie ludzie z kamieni nagrobnych zrobili sobie kominki – mówi A. Kobus. – Było ich trzech i wszyscy już nie żyją...
W Krajence jednak współpraca gminy żydowskiej z lokalnym samorządem weszła na właściwe tory. Wiosną macewy ponownie trafią na teren cmentarza.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze