Reklama

Halo, tu Meksyk

20/05/2013 00:00
Radość czerpana z życia, wszechobecny gwar, ludzie, którzy tańczą i śpiewają na ulicach - to w imperium Azteków Martę Semrau urzekło najbardziej

18 kwietnia 22-latce ze Świętej rozpaloną słońcem meksykańską ziemię przyszło zamienić na polską słotę. 3-miesięczny pobyt w Ameryce Północnej dobiegł końca, ze smutkiem trzeba więc było spakować walizki i na kraj tętniący kolorem znów spojrzeć z okienka samolotu. Tym razem jednak przygodę zostawiając za plecami. Zostawiając też cząstkę siebie. Polskie „cześć” w ustach meksykańskich dzieci, przyjaciół, tęskniącego Orlando… I obietnice – że jeszcze tu wróci.


www.zlotowskie.pl - Marta z jedną ze swoich podopiecznych
[[reklama]]


www.zlotowskie.pl - Valeria i Milagros, najmłodsza z 18 dzieci

Seks i kokaina zamiast matki

- W porównaniu do Meksyku Polska wydaje się smutna – Marta wciąż ma w pamięci uliczki brzmiące niespiesznym stukotem końskich kopyt, zielone pola agawy, lazur Morza Karaibskiego i Meksykanów, kryjących się przed słońcem pod kapeluszami z dużymi rondami. Smak tequili. I uśmiechy dzieci, które, mimo że już na początku swojego życia wyczerpały limit nieszczęść, wciąż potrafiły zaglądać w oczy wolontariuszy z optymizmem. – Nie dały po sobie poznać, że miały fatalną przeszłość – Marta mówi o dziewczynkach z chrześcijańskiego sierocińca w Jocotepec, którymi opiekowała się w ramach wolontariatu. – Były tam dziewczynki sprzedane, porzucone na ulicy, których rodzice handlowali narkotykami albo które same „dilowały”, prostytutki… To było szokujące – wspomina nasza rozmówczyni. – Była dwulatka, której mama była prostytutką i sprzedawała kokainę – każde z osiemnastki dzieci miało swoją historię. – Jedna z dziewczynek uciekła – to koleje losu 14-latki, która wcześniej, zanim trafiła do sierocińca, już co najmniej od roku pracowała jako prostytutka. – W Meksyku to norma – Marta nie pozostawia złudzeń co do tego, że podobne sytuacje nie są incydentalne. – Wezwaliśmy policję i od razu trzeba im było „dać w łapę” żeby cokolwiek zrobili – opowiada, dodając, że, summa summarum, do momentu jej pobytu w Meksyku, dziewczyny nie udało się odszukać. – Chyba wróciła do swojej profesji – domyśla się. To jedna z ciemnych stron Meksyku, naszej rozmówczyni innych na szczęście nie dane było poznać. – Doświadczyłam tej dobrej strony – mówi Marta.


www.zlotowskie.pl - Marta z Orlando w jednej z wielu fabryk Tequili, obok korzenie agawy, które wykorzystuje się, do produkcji trunku

Wiele rzeczy, które na miejscu zobaczyła, wszechobecny śpiew i taniec, a także wyjątkowo pikantne smaki zupełnie ją zafascynowały. – Ciężko było mi sobie wcześniej wyobrazić Meksyk, mimo wielu książek, które przeczytałam – przyznaje dziewczyna. Kraj Orlando, chłopaka, którego poznała w Dortmundzie, i który po części sprawił, że jej marzeniem stał się Meksyk, zachwycił ją od początku. Mimo że dotarła tam nie bez perturbacji.
[[nowa_strona]]
Niespodzianka!

Ponad 11-godzinna podróż rozpoczęła się w Warszawie. – Samolot do Londynu, którym miałam lecieć, został odwołany – opowiada Marta. – Dobrze, że przyjechałam na lotnisko wcześniej, bo w zamian udało mi się złapać lot do Francji – w Paryżu naszą rozmówczynię czekała przesiadka – do Meksyku, stolicy, gdzie znów straciła lot. Dzięki pomocy Meksykanów udało jej się jednak zabukować inny. – Było troszkę nerwów – Marta przyznaje, że podróż do innego świata zaczęła być nerwowa właśnie przez lotniskowe komplikacje. Moneta odwróciła się jednak w Guadalajarze. – Powitała mnie piękna, słoneczna pogoda – wspomina. I jej mentor z organizacji AIESEC – Aldo, który zawiózł ją do domu Orlando. Chłopak był totalnie zaskoczony wcześniejszym przylotem Marty. – Mówił potem, że to była największa niespodzianka jaką ktokolwiek mu w życiu zrobił – nasza rozmówczyni uśmiecha się na myśl o minie Orlando.



[[reklama]]


www.zlotowskie.pl - Sporo pracy, ale i sporo radości czekało na Martę w Meksyku, Wycieczki, zwiedzanie, nowe znajomości...

W Guadalajarze Marta spędziła jednak zaledwie kilka dni, celem podróży był bowiem Jocotepec, gdzie miała umówiony wolontariat. Dość ciężki zresztą. – Pracowałam od poniedziałku do piątku od 8.00 do 18.00 – opowiada Marta. Na wojaże pozostawały zatem weekendy. Tequila, gdzie produkuje się słynny w całym świecie trunek, Tlaquepaque, Sayula, Tonala, Chapala – to miasta, które Marcie udało się odwiedzić w stanie Jalisco. Poza tym były też podróże do Cancun, Playa del Carmen, Chichén Itzá, Tulum i stolicy Meksyku.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama