|
Czarnobyl - ocaleni od zapomnienia
Wtorek, 07.07.2009 ›
|
|
Słysząc: wyjazd do Czarnobyla wielu z nas z przerażeniem w głosie powiedziałoby: ? to niemożliwe. A jednak, 23 lata po tragedii Czarnobyl stał się swoistą atrakcją turystyczną Ukrainy
CZARNOBYL - niewielkie, niegdyś 15-tysięczne miasteczko w północnej Ukrainie, wciąż budzi ogromne emocje. Po tragicznych wydarzeniach z 26 kwietnia 1986 roku Elektrownia Atomowa w Czarnobylu, „sukces” myśli radzieckiej, niebezpieczna zabawka w rękach ustroju, stała się symbolem największej katastrofy w dziejach ludzkości.
Mit „czarnobylskiej tragedii” bardzo mocno zakorzenił się w ludzkiej pamięci, płodząc co rusz niesamowite historie na temat wybuchu i jego późniejszych skutków.

Osobiście nic nie pamiętam z wydarzeń 1986 roku. Świadomość dwulatka nie była w stanie ogarnąć zagrożenia płynącego zza żelaznej kurtyny. Opowieści o gorzkim płynie Lugola, legendy o mutacjach, którymi rzekomo zostali dotknięci ludzie, rodziły w głowie pytania: czy to rzeczywiście prawda?, czy istnieje tam jakiekolwiek życie?
Chcąc znaleźć odpowiedzi na te i wiele innych dręczących nas pytań postanowiliśmy wyruszyć do Czarnobyla.
Do niedawna wyjazdy do Czarnobyla organizowane były wyłącznie przez kijowskie biura podróży. Dzień w „zonie” wiązał się z wydatkiem ok. 186 dolarów, natomiast ceny wyjazdów indywidualnych kształtowały się na poziomie 645 dolarów. Obecnie do Czarnobyla można pojechać za pośrednictwem polskich biur podróży. Koszt uczestnictwa to ok. 580 złotych.
W poszukiwaniu zatrzymanego czasu
Jesteśmy już bardzo blisko celu. Widzimy pierwszą tablicę wskazującą kierunek na Czarnobyl. Zewsząd słychać dźwięki liczników Geigera, reagujących na najmniejszą zmianę promieniowania.
Licytacja wyników trwa w najlepsze. Mijając kolejne „czekpointy” zamkniętej strefy, nasz przewodnik kategorycznie zakazuje robienia zdjęć żołnierzom, pod groźbą zabrania aparatu.
Ok. 9 rano (czasu moskiewskiego) docieramy na miejsce. Ogromna tablica z napisem „Czarnobyl” dumnie wita gości.
Za okien autobusu dostrzegamy niczym nie wyróżniające się leniwe miasteczko. Kilka domów wzdłuż drogi, sklep monopolowy, monumentalny pomnik towarzysza Lenina i spacerujący ludzie, trzeba zaznaczyć: całkiem normalni ludzie.

|
|
Najczęściej komentowane |
|
|
|
Wasze komentarze
autor: ~rkm
dodano: 08.07.2009 godzina: 13:06:07
Pamiętam, jak staliśmy z orkiestra dętą na placu przy komitecie wówczas PZPR przy piasta 25, po pochodzie 1 maja. Słońce grzało równo! Tato w domu doił krowy i wylewał mleko, taki był nakaz mleczarni. Zakaz był również wyganiać krowy na pastwisko ale dopiero po czasie, tak komuna trzymała w tajemnicy całe zdarzenie! A "lugolę" dzieciakom w przychodni podano i tak za późno! Dzieci rodziły się na Ukrainie kalekie BEZ NÓŻKI LUB RĄCZKI a nawet drobne skaleczenie kończyło się zgonem, żaden lekarz nie chciał wpisać do aktu zgony właściwej przyczyny. Zwierzęta karłowate domowe i dzikie latały po tym terenie! Trzymano w tajemnicy takie zagrożenie dla życia, bo taki był nakaz komuny z góry!
A kolarze i tak jechali w "wyścigu pokoju" choć nie wszyscy. Pozdrawiam
autor: ~@xml
dodano: 07.07.2009 godzina: 13:13:46
Piknik na skraju drogi Strugackich poczytajcie;p
autor: ~xml
dodano: 07.07.2009 godzina: 12:29:28
fakt stalker jest niezly
autor: ~Fajny artykuł
dodano: 07.07.2009 godzina: 11:52:51
A nie pokazali wam "Oka Moskwy"? Bardzo ciekawy temat z tymi radarami (http://pl.wikipedia.org/wiki/Duga). PS. Tylko Czerwony Las oraz złomowiska helikopterów i pojazdów używanych podczas akcji ratunkowej są skażone poważnie. Polecam też gierkę Stalker: Shadow of Chernobyl. Wszystki miejsca w tym miasto Prypeć jest w niej odtworzone bardzo dokładnie (przy robieniu gry wykorzystano plany miasta i nałożono do niej zdjęcia)
|
|
|
|
Najczęściej czytane |
|
|
|