Co roku kilkuset rodziców w naszym powiecie staje przed wyborem imienia dla swojego dziecka. Jedni trzymają się tradycji, inni stawiają na oryginalność i transkulturowy charakter. Efekt? W szkolnej ławce obok Jasia i Kasi zasiada Miguel i Vanessa
Od kilku dobrych lat w czołówce zestawienia najbardziej popularnych imion w naszym powiecie znajdują się Jakub i Julia. W roku 2011 tuż za Julką uplasowała się Lena, na trzeciej pozycji wylądowała natomiast Zuzanna. Jeśli chodzi o imiona dla chłopców, pierwszym miejscem na podium Jakub musiał się podzielić z Filipem, drugie przypadło w udziale Kacprowi i Maciejowi, trzecie zajęli Adam i Jan. W bieżącym roku – póki co – triumfy wciąż święci Jakub, z Julką zrównała się Aleksandra, a na nieznaczne (jednopunktowe) prowadzenie wysunęła się przed nie Maria. Za Jakubem – co ważne: już nie Kubą, bo to odrębne dziś imię – niezmiennie znajduje się Kacper, na pozycję trzecią wskoczył natomiast Szymon. Trzeba jednak pamiętać, że mamy dopiero marzec, więc Jan bez problemu może jeszcze zdeklasować inne imiona i znów znaleźć się w pierwszej trójce. [[reklama]] Co ciekawe, imiona staropolskie, które ostatnio powracają do łask, w zestawieniu lat o których mowa zajmują odległe miejsca. W 2012 na razie zarejestrowano tylko jedną Antoninę, jednego Franciszka i jedną Zofię. Rok wcześniej po ośmiu chłopców otrzymało imiona Antoni i Franciszek, tyle samo dziewczynek ochrzczono Marią. Pięciokrotnie rodzice decydowali się nadać dziecku imię Antonina i Stanisław, do ewidencji trafiło też dwóch Kazimierzów, Ryszardów i Sewerynów, dwie Krystyny i jeden Bernard. Raz tylko pojawili się również Barbara, Celina, Danuta, Elżbieta, Stefania, Gustaw, Ignacy, Klemens, Leon, Marian i Ernest. Co prawda w porównaniu np. do lat `90 tego typu imion pojawia się naprawdę wiele, jednak prawdziwie popularnymi były one dużo wcześniej.
W 1958 na czele stawki znajdowało się imię Andrzej, tuż zanim chłopcy najczęściej otrzymywali imiona Henryk, Ryszard, Jan, Krzysztof, Edward, Janusz, Jerzy, Marian i Zygmunt. Jeśli chodzi o dziewczynki, najpopularniejszymi imionami były Maria, Urszula, Bernadeta, Danuta, Irena, Jadwiga, Barbara, Ewa, Grażyna, Jolanta i Teresa. Co prawda, choć są one w czołówce, nie nadawano ich z taką częstotliwością z jaką dzisiaj chrzci się Julie. Dla porównania – w 2011 roku to zajmujące pierwsze miejsce imię otrzymały 23 dziewczynki, w 1958 roku najbardziej popularnym, wspomnianym już imieniem Andrzej ochrzczono dziewięciu chłopców.
Co ciekawe, w 2011 na świat przyszło 700 dzieci, w 1958 – 746. Warto przy okazji przypomnieć, że w czasie wyżu demograficznego najwięcej urodzeń odnotowano w złotowskim USC w 1984 roku – urodziło się wówczas aż 1229 maluchów, rok później, w 1985 odnotowano 910 urodzeń, a dekadę później dokładnie 701.
Jak trendy w nadawaniu imion kształtowały się przez kolejne dziesięciolecia? W 1965 wśród chłopców na szczycie, przed Dariuszem i Markiem, wciąż znajdował się Andrzej, jeśli chodzi o dziewczynki Marię zdeklasowała Jolanta, za nią znalazły się Danuta i Małgorzata. 10 lat później, w 1975, na czołowych pozycjach znaleźli się kolejno Tomasz, Krzysztof, Piotr oraz Anna, Joanna i Agnieszka. Rok 1986 to wciąż triumf Anny (za którą znalazły się Katarzyna i Monika), wśród chłopców Tomasz spadł na trzecie miejsce, a najpopularniejsi stali się Łukasz, potem Michał. Lata `90 przyniosły kolejne przetasowanie, szczytową popularnością cieszył się Mateusz (za nim Patryk i Łukasz) oraz Paulina (następnie Klaudia i ex aequo Aleksandra i Katarzyna).
Michał czy Miguel?
Mamy oraz tatusiowie nie boją się nowości. Nie tylko podążając za zachodnimi trendami, ale i w trosce o to, by imię ich pociechy nie przysparzało problemów w wymowie mieszkańcom innych krajów często decydują się na wybór imienia ogólnie funkcjonującego. Wiadomo przecież, że francuska Anne, hiszpańska Ana, angielska Ann i węgierska Anikó to nic innego jak nasza polska Anna.
W rejestrze złotowskiego USC pojawiają się jednak imiona daleko bardziej oryginalne. W ewidencji widnieją m.in. Lilly, Vanessa, Califa, Nebojśa, Nayla, Elijan, Maik i Djulijano. Część obcobrzmiących imion wiąże się z kreatywnością mam i tatusiów, część trafia natomiast do rejestru w wyniku transkrypcji (której dokonuje się wówczas, gdy zameldowani w Polsce rodzice urodzonego za granicą dziecka uznają, że chcą by ta informacja została odnotowana również w krajowej ewidencji). Urzędnik nie ma wpływu na sposób przetłumaczenia imienia. Jeśli tłumacz uzna, że angielskie imię John, francuskie Jean lub norweskie Johan należy przetłumaczyć wiernie, urzędnik ma obowiązek wprowadzić je do ewidencji w tej właśnie formie, mimo iż wszyscy wiemy, że chodzi o zwykłego polskiego Jana.
Dawniej rodzice zdecydowanie rzadziej stawiali na oryginalność. W 1958 roku na tle innych imion wyróżniała się tylko Ingo, w 1965 Ute (jeśli wierzyć słownikowi jest to obca forma od polskiego imienia Oda), w 1975 dwukrotnie pojawiła się Kamilla, raz Diana, Ksenia i Natasza. W latach `80 obok tradycyjnych Romanów, Ryszardów, Urszul, Honorat i Magdalen zaczęły się pojawiać Olimpie, Oliwie, Marietty, Miriam oraz Paule, natomiast w latach `90 nastąpił prawdziwy rozkwit obcobrzmiących imion. W USC odnotowano takie imiona jak np. Roksana, Sara, Alexis, Amanda, Annet, Jessica, Liza, Nicol, Patrick, Martin i Denis. Wielu rodziców decyduje się na nadanie dziecku oryginalnego imienia ponieważ chce wzbudzić w nich poczucie wyjątkowości. Czy ten tok myślenia przekłada się na rzeczywistość? Angelina potwierdza. -Często słyszę, że mam niespotykane imię – mówi dodając, że pewna, znajdująca się w unikatowych imionach doza wyjątkowości sprawia, że noszące je osoby są lepiej zapamiętywane.
Imiona ze szklanego ekranu
Wiele dzieci otrzymało imiona na cześć bohaterów konkretnych produkcji telewizyjnych. Wiadomo było, że za czasów „Szaleństw Majki Skowron” mamy kusiło, by chrzcić córeczki Majami, a chłopcom dawać na imię Ariel. Jeszcze większy sukces odniósł grany w latach `60 film kostiumowy pt. „Markiza Angelika” – sporo dziewczynek otrzymało wtedy takie właśnie imię. Za czasów brazylijskiej telenoweli „Niewolnica Isaura” na naszym polskim podwórku pojawiło się sporo dziewczynek o tym egzotycznym imieniu, najsłynniejsza amerykańska wysokobudżetowa opera mydlana pt. „Dynastia” zaowocowała Amandami, natomiast „Słoneczny Patrol” zostawił po sobie Pamele.
Bat na wyjątkowo kreatywnych
Na szczęście w Polsce w kwestii nadawania imion nie zapanowała jeszcze taka dowolność jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie można dziecku dać na imię Summer, Blue, Brooklyn, Lourdes czy Harward. U nas nikt dziecku dać na imię Lato, Niebieska, Garbary, Górka Klasztorna czy Uniwersytet Wrocławski – na szczęście – nie pozwoli. Obostrzeń dotyczących wyboru imienia dla malucha jest kilka: nie może mieć ono charakteru ośmieszającego i nieprzyzwoitego. Wyklucza się również formę zdrobniałą oraz taką, która nie pozwala odróżnić płci dziecka.
Zgodnie z polskim prawem nie można też nadać dziecku więcej niż dwóch imion. Co ciekawe, jeśli z jakichś przyczyn rodzice stwierdzą, że np. imię przestało im się podobać, w ciągu sześciu miesięcy od daty sporządzenia aktu urodzenia mogą – bez żadnych konsekwencji i dodatkowych formalności – przyjść do USC i poprosić o jego zmianę.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze