... To praca za 1000 zł miesięcznie - dyrektor Lech Wiśniewski odpowiada na wzburzenie faktem, że w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipce zatrudnił swoją małżonkę
Z początkiem roku dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Lipce Lech Wiśniewski, zatrudnił w kierowanej przez siebie instytucji swoją małżonkę. Żona dyrektora zatrudniona została na stanowisku referenta do spraw administracyjno-technicznych. Ponieważ powyższe fakty wzbudziły w lokalnym środowisku sporo kontrowersji, zapytaliśmy dyrektora o powód swojej decyzji.
Odciążyć
Lech Wiśniewski zapewnia o merytorycznych podstawach swojej decyzji. – Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zatrudnienia referenta do spraw administracyjno-technicznych. Gminny Ośrodek Kultury w Lipce stanowią dwa duże budynki, w ostatnich latach obszernie realizowaliśmy w nich inwestycje, pozyskiwaliśmy i zdobywaliśmy na nie unijne środki. Prawda jest taka, że wszystkie związane z tymi sprawami obowiązki spadały na moją głowę – uzasadnia dyrektor, podkreślając, że nie miał tym samym należnej ilości czasu na zajęcie się merytoryczną działalnością instytucji. – A mamy jeszcze przecież magazyny, są do załatwienia sprawy związane z BHP czy przepisami ppoż, tu jest naprawdę ogrom pracy, którą coraz trudniej było mi samemu wykonywać – podkreśla nasz rozmówca. Dyrektor dodaje jednocześnie, że wystarczy przyjrzeć się innym instytucjom w gminie, urzędowi, przedszkolu czy zwłaszcza szkole, żeby przekonać się, jak znacząco rozbudowana jest ich administracja.
Odpowiedzialna, z doświadczeniem
Jednocześnie dyrektor przyznaje, że wcześniej nie podejmował decyzji o zatrudnieniu referenta ze względu na ograniczone możliwości budżetowe jednostki kultury. Te zmieniły się jednak jesienią, kiedy na emeryturę przeszła dotychczasowa kierownik biblioteki, Elżbieta Rachwał. I chociaż obecnie była kierownik jest jeszcze zatrudniona na pół etatu (wprowadza w zakres obowiązków swoją następczynię), w budżecie GOK-u zwolniła się część środków, które dyrektor postanowił przeznaczyć na zatrudnienie referenta do spraw administracyjno-technicznych. Dlaczego akurat małżonkę? – Zdaję sobie sprawę, że to może wzbudzać kontrowersje, ale taki wybór również miał podstawy merytoryczne. Moja żona w tej instytucji i na tym stanowisku, kiedyś już pracowała. To były lata 90-te, cięto wtedy etaty i dlatego zredukowano również jej zatrudnienie. Nie jest to zatem nowa postać i nie zaczęła pełnić tych obowiązków tylko dlatego, że jest moją żoną, ale dlatego, że najzwyczajniej w świecie zna się na tej pracy, a zapewniam, że zakres obowiązków ma duży – argumentuje Lech Wiśniewski.
Dyrektor dodaje jednocześnie, że małżonka otrzymuje za swoją pracę (pełny etat, stałe zatrudnienie) wynagrodzenie jedynie w wysokości 1000 zł netto. – Jako dyrektor domu kultury, odpowiadając za tę instytucję, potrzebuję pracownika, który należycie wykona swoją pracę, będzie wydajny i zrobi wszystko, co się od niego oczekuje. Ja w tym środowisku nie znajdę takiego pracownika za 1000 zł miesięcznie, a nie mam zamiaru zatrudniać osoby nieodpowiedzialnej, która zamiast pracować będzie siedzieć przy internecie i spędzać czas na Gadu Gadu – mówi dyrektor.
Do końca kwartału
– Jaka prywata, jakie korzyści materialne, jaki nepotyzm? To jest praca za zaledwie 1000 zł miesięcznie, i to nie tylko administracyjna, ale również związana z zaangażowaniem w dodatkowe obowiązki, bibliotekarza czy inne zajęcia merytoryczne, także w soboty, niedziele i święta – podkreśla Lech Wiśniewski. Mimo pewnego zrozumienia dla wzburzenia, nie kryje rozczarowania negatywnym odbiorem społecznym swojej decyzji. – Przecież w 1976 roku, kiedy zaczynałem pracę w ośrodku kultury, jego dyrektorem był mój ojciec, matka także pracowała na stanowisku administracyjnym, a ja zatrudniony byłem jako instruktor do spraw fotografii i organizacji imprez. Obecność naszej rodziny w tej instytucji to żadna nowość, a skoro moją rodzinę obdarzono zaufaniem, podkreślano nawet wielokrotnie, że ta rodzinna forma działalności w kulturze sprawdzała się, to co się takiego wydarzyło, że teraz miałoby być inaczej? Czy przez to miałbym gorzej kierować tym ośrodkiem? Czy nie zasługuję na dalsze zaufanie? – pyta dyrektor, podkreślając, że uznałby krytykę, gdyby była ona poparta kwestiami merytorycznymi, a nie jedynie zarzutami, że nowa pracownik to małżonka. – Pytam się, czy moja żona nie ma prawa pracować w domu kultury? Zresztą na stanowisku, na którym kiedyś już pracowała? To przecież ja dobieram kadrę, która będzie spełniała moje oczekiwania – mówi dyrektor Wiśniewski, podkreślając, że w przypadku małżonki o spełnienie tych oczekiwań byłby spokojny. [[reklama]]
Byłby, a nie jest, ponieważ dyrektor przyznał na koniec naszej rozmowy, że rozmawiał na ten temat z wójtem i przedstawił Przemysławowi Kurdzieko uzasadnienie stworzenia takiego stanowiska. Niemniej efekt rozmowy jest taki, że do końca marca, ze względu na niezręczność sytuacji, ma dojść do rozwiązania umowy z małżonką dyrektora. Wójt potwierdził te ustalenia.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze