Okonek to jedyna gmina w powiecie, która w nowy rok nie wchodzi z projektem nowego budżetu. Dlaczego radni na ostatniej sesji nie mogli go przyjąć? Próbował to wyjaśnić burmistrz Andrzej Jasiłek
Czwartkowa sesja Rady Miejskiej Okonka zaczęła się dość szczególnie. Przewodnicząca rady Lidia Sameć na wniosek burmistrza zaproponowała wycofanie z porządku obrad punktów dotyczących zmiany uchwały w sprawie nadania Statutu Miejsko–Gminnemu Ośrodkowi Kultury w Okonku, rozwiązania Zespołu Szkół w Lotyniu i zamiaru likwidacji szkół wchodzących w jego skład, zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej w Pniewie, obniżenia wysokości wynagrodzenia dla burmistrza Okonka, uchwalenia wieloletniej prognozy finansowej na lata 2012-2025 oraz uchwalenia budżetu na rok 2012. [[reklama]]
Dlaczego tak się stało? Jak tłumaczył Andrzej Jasiłek, pracownicy Miejsko– Gminnego Ośrodka Kultury oraz szkół w Pniewie i Lotyniu są członkami związków zawodowych. Przy ich ewentualnym zwolnieniu muszą one wyrazić swoją opinię. Tymczasem, jak tłumaczyła przewodnicząca Związku Nauczycielstwa Polskiego Barbara Sierdzka, na jej ręce wniosek taki wpłynął dopiero 6 grudnia, tym samym do momentu sesji, czyli 29 grudnia odpowiedź nie nadeszła. Tym samym bezprzedmiotowe stało się podjęcie uchwał w sprawie wynagrodzenia dla burmistrza i pozostałych, bowiem sprawy dotyczące reformy oświaty stanowiły integralną całość projektu budżetu.
Byłem zakrzykiwany
Nieco szerzej kwestie te rozwinął w kilkudziesięciominutowym wystąpieniu burmistrz Andrzej Jasiłek. Zaczął od tego, że sprawa likwidacji szkół i zwolnień pracowników jest dla niego bardzo bolesnym doświadczeniem, którego nie przewidywał. – Z projektu budżetu nie można wyjąć jakiegoś elementu, bo reszta nie będzie miała sensu i budżet się nie zamknie. Nie można Regionalnej Izbie Obrachunkowej przedstawić niedomykającego się budżetu - tłumaczył. Wrócił również do niedawnych spotkań w Lotyniu i Pniewie. Uznał, że nie miał na nich pełnych możliwości przedstawienia swoich racji, był bowiem zakrzykiwany. – W Lotyniu nie mogłem się przebić z argumentem, że tak naprawdę to szkoły nie będą likwidowane, zmienia się tylko sposób zrządzania nimi. Powiem więcej, zamysłem jest nawet zwiększenie oferty oświatowej w tamtejszych szkołach. Nikomu do głowy nie przyszła fizyczna likwidacja szkół, bo okonecka podstawówka nie jest w stanie przyjąć wszystkich dzieci z Lotynia – mówił. Nawiązał też do słów, jakie w Lotyniu wypowiedział Włodzimierz Choroszewski, dotyczących programu, z jakim obecny burmistrz startował w ubiegłorocznych wyborach. Były dyrektor lotyńskiej szkoły demonstrował również ulotkę, na której były wypisane poszczególne punkty tego programu. Zarzucał Andrzejowi Jasiłkowi, że obecne jego działania są całkowicie sprzeczne z hasłem „Zawsze bliżej ludzkich spraw”.
Właśnie wprowadzamy w życie
- Jak mogłem się bronić, skoro najpierw w sposób pogardliwy i szyderczy skrytykowano ten program, a potem wszyscy rozeszli się do domów za prowodyrem, a Jasiłek został z tym, co chciał powiedzieć. Dlatego tu, dzisiaj, w obecności ludzi bardzo poważnych, chciałem powiedzieć kilka zdań – oświadczył włodarz gminy. Kolejno, punkt po punkcie tłumaczył i wyjaśniał, jak realizowany jest jego program wyborczy. Wyszło, że już pierwszy zapis „poprawa finansów publicznych” jest właśnie wprowadzany w życie, kolejne są jakby pochodne od niego. – Punkt, który został tak wyszydzony, czyli „dalsza poprawa infrastruktury i poprawa oferty edukacyjnej placówek oświatowych”. Twierdzę, że można to było zrobić tylko drogą reform, które zaproponowaliśmy. W takim systemie organizacyjnym, w jakim jesteśmy obecnie, nie mamy w ogóle szans na rozwój oświaty. Musimy myśleć o przyszłości naszych dzieci, nie może oświata stać w miejscu, bo tak naprawdę się cofamy. Podobnie został wyszydzony punkt o rozszerzeniu oferty przedszkolnej i otwarciu żłobka. Przecież prywatne przedszkola to nic innego jak jej rozszerzenie. Na żłobki też przyjdzie czas – tłumaczył. – Otrzymuję również informacje, że na niektórych radnych są wywierane bardzo wredne naciski, bardzo złośliwe. Jeśli w tych naciskach przekazuje się jednocześnie nieprawdziwe informacje, to ja będę reagować. Nie może być tak, że znowu będzie się robić na czyjś rozkaz – dodał. Tłumaczył, że ci, którzy mówią, iż można ściągnąć do gminy dodatkowe pieniądze, wystarczy tylko ruszyć cztery litery, po prostu kłamią. Dochodów gmina nie może zwiększyć, bo podatków więcej już nie można podnieść, natomiast jeśli chodzi o pieniądze unijne, to kolejna transza będzie dopiero w roku 2014.
To był rok, ciężki rok
- Ten rok był dla mnie jednym z najtrudniejszych w życiu. Po pierwsze mam problemy z Instytutem Pamięci Narodowej, kiedy okazało się, że bez mojej wiedzy i świadomości ktoś mnie zarejestrował jako kontakt operacyjny. Z ogromną determinacją walczę o swoje dobre imię i oczyszczenie z zarzutów. To nie jest tak, jak niektórzy mówią, że Jasiłek przyspawał się do stołka. W kampanii wyborczej mówiłem, że nie chcę być długo burmistrzem, zależy mi tylko na tym, aby w końcu w tej gminie nastąpiła normalność. Chciałem podziękować radnym, że mnie przez ten cały czas wspierali, że pozwolili mi wykorzystać wszystkie prawne możliwości – oświadczył. Dodał, że z niepokojem, ale i z nadzieją oczekuje na decyzję Sądu Najwyższego w sprawie kasacji wyroku. Jego zdaniem orzeczenie takie może nadejść w najbliższych dniach.
Z drugiej strony ten rok był dla niego ciężki z powodu konieczności wprowadzenia programu naprawczego, który nieodłącznie wiąże się z ludzkimi tragediami (zwolnienia z pracy). Jego zdaniem taki plan to już nie tylko konieczność, ale i determinacja. Tylko drogą tak drastycznych reform można gminę wprowadzić na ścieżkę rozwoju. – Albo staniemy twarzą w twarz z kryzysem i go pokonamy, albo będziemy się starali odłożyć to na kolejne lata. Może okazać się, że będzie już za późno – stwierdził burmistrz.
Mówił również o tym, że na kryzys można było zareagować wcześniej, jednak poprzednie władze nie chciały słuchać żadnych uwag pod swoim adresem, a dzisiaj są największymi krytykami obecnych poczynań.
Złożył też życzenia noworoczne. – W tym roku nie ma szampana, nie ma bufonady – zakończył wystąpienie Andrzej Jasiłek. Po nim już nikt nie zabrał głosu.
Ryszard Mikietyński
Czym skutkuje nieprzyjęcie do końca roku projektu budżetu na 2012 rok?
Jak tłumaczy zastępca burmistrza Janusz Mliczak, projekt został wysłany do Regionalnej Izby Obrachunkowej. Do końca stycznia musi być on jednak przyjęty przez Radę Miejską. Jeśli to nie nastąpi do 1 lutego, skarbnik nie będzie mogła wydać z gminnego budżetu ani złotówki, co grozi całkowitym paraliżem gminy. Janusz Mliczak ma nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze