Reklama

Jesteśmy solą w waszym oku

03/10/2011 00:00
- Jeśli zamkniecie gimnazjum to poślemy dzieci do Szczecinka - grozili mieszkańcy Lotynia. - Chcecie nam wszystko zabrać? - pytali zrozpaczeni

Co usłyszeli w odpowiedzi?

Spodziewano się, że na zebraniu zwołanym przez radę sołecką Lotynia w sprawie przeznaczenia pieniędzy z funduszu sołeckiego, rezygnacji gminy z zakupu Hipokratesa i likwidacji gimnazjum dyskusja będzie gorąca. Tak też było, czasami dochodziła ona do temperatury wrzenia.

W zebraniu wziął udział burmistrz Okonka Andrzej Jasiłek, zastępca Janusz Mliczak, sołtys Eugenia Brodzicz, członkowie rady sołeckiej, a także mieszkańcy Lotynia i okolicznych wiosek.

O ile podczas omawiania funduszu sołeckiego nie było większej dyskusji, to kiedy prowadzący zebranie Włodzimierz Choroszewski pytał o przychodnię Hipokrates, na sali nastąpiło poruszenie.

Włodzimierz Choroszewski przypomniał, że w lipcu 2008 roku Rada Miejska w Okonku podjęła uchwałę o zakupieniu przychodni Hipokrates w Lotyniu. Wcześniej na spotkaniu sprawozdawczo–wyborczym Ochotniczej Straży Pożarnej w Lotyniu, na którym był obecny burmistrz Andrzej Jasiłek pełniący wówczas stanowisko prezesa Zarządu Gminnego OSP oraz były burmistrz Romuald Duszara, będący jego zastępcą, obiecano lotyńskim strażakom, że po zakończeniu remontu remizy w Okonku znajdą się pieniądze na remont ich remizy.
[[reklama]]
– Podjęliśmy wspólną decyzję, że skoro jest szansa na wykupienie Hipokratesa i zrobienia tam przedszkola, to rezygnujemy z tego remontu. Teraz znowu dowiadujemy się z prasy, że Hipokratesa też nam się odbiera – mówił Włodzimierz Choroszewski.

– Andrzej, ja mogę zrozumieć wszystko, ale jednego nie jestem w stanie pojąć: dlaczego Lotyń był zawsze solą w oku dla Okonka? Siedzą tu na tej sali nauczyciele i nie może być tak, że nauczyciele są kością niezgody, bo w budżecie nie ma pieniędzy. To co, mają się teraz pozwalniać? Mam artykuły z lat poprzednich, w których mówisz, że dasz obciąć rękę za każdego z nich, za każdy grosz oszczędzony na oświacie – dodał.

To jest czysty populizm

Włodzimierz Choroszewski poinformował zebranych, że z tego co wie, pieniądze, które miały być przeznaczone na wykupienie Hipokratesa, gmina przeznaczy na adaptację sali sportowej na ośrodek kultury w Okonku.

– Chcecie nam wszystko zabrać? Myśmy przez dwadzieścia lat nie mieli przedszkola. Gdyby dzisiaj w Okonku zlikwidować tylko jeden oddział przedszkolny i powiedzieć, że pieniądze dajemy Lotyniowi, to mieszkańcy Okonka czapkami by nas nakryli. I jeszcze na koniec coś ci powiem: nigdy nie zamierzałem, nie zamierzam i nigdy moim zamiarem nie było kandydować na burmistrza Okonka – mówił wzburzony.

-To, co Włodek powiedział, to czysty populizm. Ja rozumiem jego wzruszenie i to, że jako mieszkaniec Lotynia tak mówi, ale nie można zarzucić ani mi, ani radzie, ani nikomu, że antagonizujemy naszą społeczność. Te inwestycje, które są w Lotyniu też są znaczne i mieszkańcy innych miejscowości mówią, że my właśnie Lotyń faworyzujemy. Włodek mówił rzeczy w oderwaniu od rzeczywistości, że będziemy walczyli, bo to się nam należy. Nic się nie należy, bo ta gmina ma jeden budżet i jedną radę i to rada decyduje, na co pieniądze pójdą – oświadczył Andrzej Jasiłek.

Przypomniał, że poprzednie władze gminne, otrzymawszy 12 mln zł zaległych podatków od wojska za poligon, kupowały i budowały co się tylko dało, nie zważając na płynące z tego tytułu zagrożenia. Niektórych budynków dzisiaj po prostu nie da się utrzymać.

– Kolega Włodek, wygłaszając swoje płomiennie przemówienie nie słyszał zapewne, że w gminie brakuje 1,4 mln zł na wydatki bieżące. My dzisiaj nie mamy na wypłaty dla pracowników budżetówki. Możecie mnie tu ukrzyżować, ale ja będę dalej mówił, że gmina nie ma pieniędzy – przekonywał burmistrz.

Czy gminę zrujnowali nauczyciele?

Przyznał, że pieniądze, które były w budżecie zarezerwowane na wykupienie Hipokratesa, pójdą na remont ośrodka kultury, bowiem 400 tys. zł na tę inwestycję gmina otrzyma z pieniędzy unijnych, szkoda więc, żeby przepadły. Nawiązując do sprawy lotyńskiego gimnazjum oświadczył, że oświata w dotychczasowej strukturze nie ma szans przetrwać.

– Powiedziałem na spotkaniu z dyrektorami szkół, że może dojść do takiego momentu, iż w gminie będą dwie szkoły podstawowe i jedno gimnazjum. Radni będą mieli przed sobą nie lada zadanie, bo to oni w sumie podejmą decyzje. Niedługo będziemy konstruować budżet i z tego, co wiem, to na dzień dzisiejszy ten budżet się nie domknie. Jeśli rada uchwali budżet niezbilansowany, to Regionalna Izba Obrachunkowa go nie przyjmie. Wojewoda wyznacza wówczas komisarza, rada jest zawieszona i komisarz beż żadnych sentymentów powie, że to a to trzeba zlikwidować. Nikogo się nie będzie pytał – stwierdził.

Stanisława Neugebauer, nauczycielka w miejscowej szkole przypomniała Andrzejowi Jasiłkowi, co obiecywał podczas kampanii wyborczej. Stwierdziła też, że subwencja oświatowa nie obejmuje przedszkoli, bo to jest zadanie własne gminy. – Ale nikt o tym głośno nie mówi. Myślę, że subwencja na wynagrodzenia dla nauczycieli z pewnością by starczyła. Z pana wypowiedzi wynika, że przedszkola nie będzie, bo tym dzieciom się nic nie należy. Włodek ma rację, że zawsze byliśmy solą w oku Okonka, a wszystko zaczęło się od reformy administracyjnej. Przedtem mieliśmy świetlicę, kino, klub sportowy, przedszkole. Powoli nie będziemy mieli niczego – powiedziała ze smutkiem.
[[reklama]]
- Po tym, co pan burmistrz powiedział doszłam do wniosku, że gmina została zrujnowana przez nauczycieli – stwierdziła kolejna rozmówczyni, Maria Charko. A Marek Kozłowski mówił, że w Lotyniu są duże firmy, rolnicy, którzy również płacą podatki, dlatego tej miejscowości również się coś należy. - Lotyń oszczędzał na wszystkim: na przychodni, na przedszkolu, na szkole, na wszystkim. Na czym oszczędził Okonek? Mam wrażenie, że na niczym – stwierdziła Barbara Niestój.

Ludzie honoru

Włodzimierz Choroszewski przypomniał, że od 1 września, czyli od momentu, kiedy zlikwidowano administracyjnie gimnazjum i powstał Zespół Szkół, oszczędzono na 3 etatach, co w skali roku dało kwotę 135 tys. zł. Czyli przez trzy lata Lotyń zaoszczędził w sumie około 400 tys. zł. Jego zdaniem nie uda się eksperyment, by szkoła podstawowa istniała bez gimnazjum. Do Lotynia chodzą dzieci z czternastu miejscowości, w tym z kilku miejscowości leżących w powiecie szczecineckim. W szkole podstawowej jest 165 uczniów, w połączonej zerówce 31 i w gimnazjum 88 osób, co daje prawie trzystu uczniów.

- Kolego Andrzeju, ja nie wygłaszałem „płomiennego przemówienia” z myślą o sobie, bo jestem na emeryturze i mógłbym teraz siedzieć sobie przed telewizorem. Panie burmistrzu, byłem radnym od 1984 roku z krótką przerwą i nigdy nie było tak, że rada podejmie jakąś decyzję, jeśli włodarz gminy nie wystąpił z inicjatywą. Andrzeju, kolego! To nie jest tak, że rada miejska to jest osobny byt, wy tworzycie jedną władzę. Proszę się nie zasłaniać radą. Nie ma takiej szansy, żeby w Lotyniu funkcjonowało gimnazjum bez szkoły podstawowej i odwrotnie. Jeśli zlikwidujecie gimnazjum, za kilka lat okaże się, że trzeba będzie zlikwidować szkołę podstawową. Została wybudowana w Lotyniu piękna sala gimnastyczna i nie mów, że to poprzednicy wymyślili, bo wymyśliliśmy to my: ty, Duszara i ja. I nie mów dzisiaj, że to wymysł Duszary. Nie można wszystkiego potępiać w czambuł. To nie jest tak, że doszliście do władzy nie wiedząc o niczym – mówił wzburzony Włodzimierz Choroszewski.

Przypomniał też wypowiedź Andrzeja Jasiłka jako przewodniczącego ZNP z 2008 roku, który mówił wtedy, że nie ma nic bezpieczniejszego dla lotyńskiej oświaty jak połączenie szkół. „Jeśli tego nie zrobicie, to wówczas gimnazjum zostanie zlikwidowane, nauczyciele stracą pracę, a Okonek ich nie przyjmie. Nikt natomiast nie zlikwiduje zespołu szkół” – cytował wypowiedź Andrzeja Jasiłka dla „Aktualności Lokalnych”.

- Jak się raz coś powiedziało, to nie wolno tego zmieniać, jesteśmy ludźmi honoru. Jeszcze raz mówię, że nie kandydowałem i nie będę kandydować na fotel burmistrza i nigdy nie było to moim zamiarem. Ale takie było chyba twoje odczucie, bo od pewnego momentu bardzo się poróżniliśmy. Nie wiem, dlaczego, na pewno jednak wina nie leży po mojej stronie – oświadczył Włodzimierz Choroszewski. – Proszę burmistrza, radę, nie podejmujcie decyzji o likwidacji gimnazjum – dodał, za co otrzymał brawa.

Powiedziałeś nam teraz całą prawdę

Andrzej Jasiłek stwierdził, że to co się powiedziało w 2008 roku, w 2011 jest już nieaktualne.
[[reklama]]
Mówił też, że nie wypiera się żadnego słowa wypowiedzianego wówczas, ale jego zdaniem nie należy brnąć, skoro sytuacja się tak bardzo zmieniła. Przypomniał, że w 2008 roku był przeciwny reformie oświaty, jaką wówczas zaproponowano, bo nie dawała ona żadnych oszczędności, ale zgodził się na bezpieczniejszy wariant, czyli powstanie zespołu szkół.

– Włodku, to co powiedziałeś jest prawdą, tylko że w dzisiejszych warunkach brzmi to demagogicznie. Mówisz: „Proszę popatrzeć, jak my tu walczymy”, tylko że to jest w oderwaniu od rzeczywistości. Ja powiedziałem, że to co zastaliśmy jest spadkiem po poprzedniej ekipie. Czy to coś złego? Nic nowego nie powiedziałem, ale ubrałeś to w takie słowa, jakbyś chciał wszystko postponować albo pokazać, jaki to Jasiłek jest niesłowny – mówił burmistrz.

Stanisławie Neugebauer zaś odpowiedział, że przedszkola nie są utrzymywane z subwencji oświatowej, tylko z budżetu gminy. Na spotkaniu przedwyborczym niczego też nie obiecywał. Dodał, że subwencja oświatowa nie starcza nawet na wypłaty dla nauczycieli, stąd owe brakujące 1,4 mln złotych w budżecie. Rozważa nawet możliwość, aby do końca roku pracownicy budżetówki mieli obniżone pensje. - Kolego Włodku, minęły czasy, kiedy to burmistrz o wszystkim decydował. Dzisiaj to ja daję radnym analizy i oni mają podjąć decyzję. Ja nie likwiduję niczego. Jeżeli wspólnie z radą dojdziemy do wniosku, że trzeba coś zlikwidować, to się zlikwiduje – oświadczył burmistrz.

- Ja się nie upieram przy Hipokratesie, ale powiedz, w których pomieszczeniach chciałeś zrobić przedszkole. Chcemy to teraz usłyszeć – pytał burmistrza W. Choroszewski. Kiedy usłyszał, że w gimnazjum, odparował: – Powiedziałeś nam teraz całą prawdę. Nie mamy remizy, nie mamy Hipokratesa, nie mamy przedszkola. Gdyby miało zostać zlikwidowane gimnazjum, to pojedziemy do burmistrza Szczecinka, żeby przyjął nasze dzieci. Do Okonka nie poślemy - stwierdził.

Po tych słowach na sali odezwały się ponownie barwa i okrzyki: - Nikt z nas nie pośle do Okonka, nasze dzieci do Okonka nie będą jeździły. Wywołały one ogromne poruszenie, prowadzący spotkanie z trudem uciszył zebranych.

- Proszę Cię, Włodku, abyś nie porosił mnie, bym nie likwidował gimnazjum, bo decyzje żadne nie zapadły – dodał na zakończenie burmistrz. Po nim głos zabrał Janusz Mliczak, który ponownie tłumaczył sytuację finansową gminy, a także możliwości wyjścia z kryzysu. Również z jego słów wynikało, że bez restrukturyzacji oświaty niewiele da się zrobić. Rodzice dzieci dalej jednak obstawali przy swoim.

Radni mają do końca lutego 2012 roku czas na podjęcie decyzji. Czy zebranie w Lotyniu w jakikolwiek sposób wpłynie na nią? Czas pokaże.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama