Reklama

Jeszcze powalczę

07/02/2012 10:25
Dla mnie Śp. Andrzej Grubba to najlepszy zawodnik i mentor. O niespełnionych nadziejach z Michałem Rogalą rozmawia Karol Zabel

Dawno Cię nie widziałem. Co obecnie porabiasz, czym się zajmujesz?
Wróciłem z Anglii i cóż, postanowiłem kontynuować swoją przygodę z tenisem stołowym w Polsce. Miałem przerwę prawie 6 lat i nie ukrywam, że cały czas tliła się w mojej głowie nadzieja na powrót do grania. Na tę chwilę reprezentuję barwy II-ligowego MKS TS Trasko Ostrzeszów. Chcemy awansować do pierwszej ligi, co wiąże się z większym prestiżem i pieniędzmi. Obecnie zajmujemy pierwsze miejsce w swojej grupie. Oprócz tego w wolnych chwilach pomagam w Złotowie ojcu w prowadzeniu zajęć.

Jest w ogóle klimat w Ostrzeszowie do tenisa stołowego?

Tak. Wcześniej była tutaj ekstraklasa, coś się rozpadło i teraz powstaje na nowo. Powiem więcej, musimy wejść do pierwszej ligi i wtedy mam szanse na nowo odbudować swoją pozycję w tenisie stołowym.

Jak układa się współpraca z kolegami?
Gram ze Zbyszkiem Kaczmarkiem, Michałem Gołdynem, Markiem Winnickim, każdy jest dojezdny. Uzupełniamy się, pomagamy sobie wzajemnie.
Kariera sportowca trwa krótko. W razie niepowodzenia masz jakieś wyjście awaryjne? Tenis nie pozwoli Ci zapewne utrzymać się do końca życia.

Są plany, abym zastąpił ojca. Uczę się od niego, podpatruję. W razie niepowodzenia będę chciał zostać szkoleniowcem i przekazywać swoją wiedzę zdobytą przez tyle lat innym.
Jak oceniasz swojego kolegę Pawła Fertikowskiego? Wspólnie kiedyś trenowaliście. Wspominał, że uczył się od Ciebie, podpatrywał.

Jest bardzo ambitny, jeszcze się rozwinie. Ciężka kontuzja, jaką miał, tylko go wzmocniła, wszystko tak naprawdę przed nim.

Kiedy macie możliwość grania ze sobą kto najczęściej wygrywa?
Z tej rywalizacji Paweł wychodzi zwycięsko, ale walczę i staram się nie oddawać za łatwo zwycięstw.

Co u siostry? Gra jeszcze czy inaczej ułożyła swoje życie?

Jest w Anglii; dziecko, rodzina, praca. Normalne życie. Nie ma już nic wspólnego z tenisem.

Miałeś długi rozbrat z tenisem. Nie ciągnęło wilka do lasu?
W Anglii chciałem żyć z tenisa. Obiecywali mi tam złote góry. Rzeczywistość zweryfikowała jednak wszystko i trzeba było zakasać rękawy i pójść do pracy. Miałem rodzinę na utrzymaniu i nie było wyjścia.

Masz 31 lat. Myślisz, że długo jeszcze pograsz?

Chciałbym dotrwać do 40 lat. Uważam, że mogę odbijać piłeczkę pingpongową jeszcze długo, jak tylko będą mnie omijały kontuzje i zdrowie dopisze.

Według Ciebie jak wyglądałby idealny tenisista stołowy, gdybyś mógł złożyć go ze wszystkich zawodników?
Nogi Azjatów, bo są najszybsze, ręka i psychika Andrzeja Grubby. Zresztą moim zdaniem takiego zawodnika jak Andrzej już nie będzie. Jest Lucjan Błaszczyk, ale to typowy pracuś, wszystkie mankamenty nadrabia pracą, a Andrzej Grubba to była niesamowita osobowość, talent poparty pracą.

Potrzebny Ci jest tenis stołowy?
Każdy ma jakieś hobby, pasje. Od dziecka się tym zajmuję, a tata zaszczepił bakcyla. Bez tego ciężko żyć. Przywiązany jestem i trudno się od tego uwolnić.

Przypomnij czytelnikom swoje sukcesy.
Brązowy medal Mistrzostw Europy, Mistrz Polski Kadetów, wicemistrz Polski Juniorów. Przed wyjazdem zdobyłem wicemistrzostwo Polski Seniorów w debla.

Poziom rozgrywek w Polsce w tenisie stołowym Twoim zdaniem jest…

Na pewno wysoki. Napływa coraz więcej zagranicznych graczy. Są Chińczycy, Czesi, Rosjanie, przez co regularnie podnosi się bardzo poziom. Poziom 1 ligi jest względnie wysoki, nie wspominając o ekstraklasie.

Pamiętam, że miałeś jakieś perturbacje w kadrze narodowej i problemy z tym związane. O co dokładnie poszło? Mówiono wtedy, że Twoja kariera stanęła w martwym punkcie i nie rozwinęła się.
Tak. Trenerem kadry był ongiś świetny zawodnik, a potem trener kadetów i juniorów Leszek Kucharski. Byłem reprezentantem kraju przez 5 lat. Na obozie mieliśmy różnice zdań i pożegnaliśmy się. Wtedy skończyła się moja przygoda z kadrą. Zwyczajnie wyrzucił mnie. Żałuję do dzisiaj i wiem, że on też. Kiedyś spotkaliśmy się, kiedy emocje już opadły, porozmawialiśmy i trener przyznał, że zbyt pochopnie postąpił i popełnił błąd wyrzucając mnie.

Koledzy z kadry zaszli dalej niż Ty?
Tak, są tacy. Jarosław Tomicki, mój serdeczny przyjaciel, obecnie gra w ekstraklasie. Był ostatnio na Mistrzostwach Świata Seniorów.

Z kim grałeś z tej najwyższej półki?

Lucjan Błaszczyk, Tomasz Krzeszewski, Aleksiej Smirnow, Tim Boll - po dobrych walkach jednak nie dałem rady odnieść zwycięstwa.

Jako przyszły trener masz już ułożony plan działania?

Ojciec będzie musiał mi pomoc. Ma dobre podejście do dzieciaków. Dobrze przygotowuje ich od podstaw i od tego też zacznę. Potem zamierzam dokształcać się w tym kierunku i nabierać doświadczenia.

Chińczycy ponad wszystkich?
Chyba tylko Timo Boll ma szanse na równorzędną walkę.

Gdyby nie tenis…
Może piłka nożna. Nieźle mi szło, miałem smykałkę do tego sportu.

Nie masz wrażenia, że potencjał, jaki miałeś, nie został należycie wykorzystany?

Tak. Siedzi mi to w głowie. Mógłbym być w innym miejscu, ustawiony życiowo, inaczej żyć. Myśli wracają, ale w sporcie nie ma gdybania, liczy się rzeczywistość.

Twój cel?
Chcę się odbudować psychicznie, pograć w pierwszej lidze. Udowodnić sobie, że jeszcze mogę pograć na wysokim poziomie.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama