Reklama

Kapitan Wełniak zaprasza

15/05/2012 00:00
Po Jeziorze Miejskim pływać ma niewielki statek pasażerski. Burmistrz chce na niego wydać około 150 tys. zł, a jego użytkowanie powierzyć prywatnemu przedsiębiorcy. - To byłaby atrakcja miasta - uważa zauroczony pomysłem Stanisław Wełniak

Jak na Rospudzie

Kilka lat wstecz... Nad Rospudą wschodzi letnie słońce. Stanisław Wełniak z rodziną i znajomymi wsiada na niewielki statek. Czeka ich wycieczka po jeziorze o szerokości zaledwie 800 metrów i długości 5,8 kilometrów. Urok rynnowego jeziora o wysokich brzegach pozostał w turystach do dziś. I ten statek, mogący zabrać na pokład kilkanaście osób...

Statkiem po Złotowie


Statek, którym płynął burmistrz, został sprowadzony z USA, co kosztować miało łącznie 150 tys. złotych. Stanisław Wełniak już zlecił pracownikowi urzędu zorientowanie się, ile kosztowałoby przeniesienie tego pomysłu do Złotowa. Wydanie ok. 150 tys. złotych nie stanowiłoby problemu. – Ja chciałbym coś takiego zrobić, ale wymaga to rozmów z radnymi – przyznaje włodarz miasta, który pomysł ten członkom rady już podsunął. – Dałem to pod rozważenie, ale na razie nie rozmawialiśmy o szczegółach – dodaje St. Wełniak. Mimo to są radni, których długo do tego pomysłu przekonywać nie trzeba było. – Jesteśmy za tym, żeby coś takiego zrobić – mówi Stanisław Pikulik. – To jest super pomysł – dorzuca Roman Głyżewski. – Każde takie zadanie, uatrakcyjniające nasze miasto, jest godne zauważenia.

Biznes na wodzie

Skoro jest wstępna akceptacja włodarzy miasta, to miejscy urzędnicy mają zielone światło do podjęcia działań w tym kierunku. Jedynym warunkiem realizacji tego pomysłu są koszty. Sam statek, mogący przewozić jednorazowo kilkanaście osób, miałby kosztować ok. 150 tys. złotych. Są to pieniądze, które samorząd mógłby na ten cel wydać. Pytanie tylko, kto łożyłby na utrzymanie statku. – Są różne warianty – odpowiada przewodniczący rady miejskiej, który rozmawiał na ten temat z burmistrzem. – Albo znajdzie się dzierżawca, albo zajmie się tym Złotowskie Centrum Aktywności Społecznej – twierdzi Stanisław Pikulik. - Jeślibyśmy mieli to sami prowadzić, to by to było z góry skazane na porażkę – uważa Stanisław Wełniak. – Najlepiej, żeby znalazł się ktoś, kto by prowadził na tym działalność, ponosił koszty utrzymania i napraw, ewentualnie płacił nam skromną dzierżawę – zdradza swój plan burmistrz Złotowa. – Warto sprawdzić, jak takie rzeczy funkcjonują w innych miejscach – podpowiada z kolei R. Głyżewski.

Dodajmy, że w grę wchodzi póki co jedynie Jezioro Miejskie, które ma pow. 47,7 ha.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama