Reklama

Klapę należy opuszczać

29/11/2011 00:00
To jeszcze nie psychoza, ale mieszkańcy bloków spółdzielczych zaczęli się bać. Szczury chodzą po klatkach schodowych, piwnicach, pchają się do domów. U kilku osób dostały się do łazienki rurą kanalizacyjną

- Gdyby przyszedł pan pół godziny wcześniej, to zobaczyłby pan szczura na żywo – mówi ze stoickim spokojem prezes Spółdzielni Lokatorsko–Własnościowej w Jastrowiu Jan Blicharz. Okazało się, że gryzonie te są na tyle bezczelne, że w biały dzień, w czasie kiedy w biurze spółdzielni jest ruch, wychodzą sobie z rury kanalizacyjnej. Rankiem Jan Blicharz zauważył, że w plastikowej rurze prowadzącej do sedesu jest wygryziona dziura. Konserwator zdjął sedes, aby ją wymienić, wówczas na oczach prezesa szczur wylazł z kanalizacji, chwycił szybko saszetkę z trucizną przygotowaną specjalnie dla niego i zniknął.
[[reklama]]
Były również sytuacje, że szczur wyszedł sobie z sedesu ku przerażeniu właścicieli mieszkania. Zetknięcie z gryzoniem w zamkniętej łazience jest bardzo niebezpieczne, potrafi się on bowiem rzucić na człowieka. Najlepiej więc, jeśli już trafimy na niego, pod żadnym pozorem nie zamykać klapy od sedesu, aby mógł wrócić drogą, którą się do łazienki dostał.


Przegryzienie plastikowej rury kanalizacyjnej to dla szczura pestka


Dożywianie kotów ma dwie strony

Prezes potwierdza, iż ma coraz więcej sygnałów, że szczury na osiedlu spółdzielczym można spotkać wszędzie; jego zdaniem tak się dzieje zawsze przed zbliżającą się zimą. W tym roku wyłożono już dwa wiadra trucizny, zakupiono trzecie - znak, że szczury są, skoro trutka znika. Napisał też pismo do burmistrza Piotra Wojtiuka, aby gmina przyłączyła się do zwalczania plagi gryzoni, bo co z tego, że w blokach spółdzielczych tępi się je, skoro z miasta przychodzą nowe. Zdaniem Jana Blicharza szczury zamieszkują kanalizację, nic więc dziwnego, że wchodzą do łazienek. Trzeba na wszelki wypadek zamykać klapę w sedesie.

Jednak, jak pokazał przykład biura spółdzielni, zdeterminowany szczur jest w stanie przegryźć w nocy otwór w plastikowej rurze. – Ludzie są sobie sami winni, bo często resztki jedzenia wrzucają do ubikacji. Szczur ma pokarm niemal jak na talerzu. Widzieliśmy już w kanalizacji kopytka, ziemniaki, makarony. Nie ma się czemu dziwić, że to najlepsze miejsce dla tych stworzeń – stwierdza prezes. Podobnie jest wokół śmietników, wszędzie pełno porozrzucanego chleba, resztek jedzenia, łbów ryb. Osobnym problemem jest dożywanie przez wrażliwych ludzi psów i kotów. Z jednej strony pomaga się samotnym zwierzętom, z drugiej dokarmia się też szczury, bo one również korzystają z tych „stołówek”.


To jeszcze nie psychoza, ale część mieszkańców mieszkań przy Wojska Polskiego boi się wchodzić do łazienki


Chciał wyprać futerko?


Konserwator spółdzielni, który wymieniał w ubikacji biura rurę stwierdził, że miał w życiu jeszcze ciekawszy przypadek. Przyszedł do niego sąsiad, który narzekał, że woda z pralki nie wypływa, a w rurze coś piszczy. – Myślałem, że zmyśla, ale faktycznie jak się uderzyło w rurę odpływową od pralki to coś tam piszczało; podobnie było, jak spuszczało się z pralki wodę. Odłączyłem rurę zamykając obydwa wyloty, dopiero na dworze okazało się, że wlazł do niej szczur, „zablokował się” i nie mógł się cofnąć, bo do pralki nie mógł się dostać – opowiada.

Jan Blicharz przyznaje, że władze spółdzielni robią wszystko, aby się tej odrażającej plagi pozbyć, jednak wymaga to również od mieszkańców trochę zdrowego rozsądku; przede wszystkim nie należy wrzucać resztek jedzenia do sedesu i koło śmietników. No i najważniejsze – nie należy ulegać panice, bo czasami opowieści znajomych, że widzieli szczura wielkości kota, są mocno przesadzone.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama