Reklama

Kto jest za tym, a kto za tamtym?

14/10/2011 11:20
O okoneckiej oświacie dyskutuje się już od kilku miesięcy. Ostatnio nauczyciele mieli możliwość zabrać głos na spotkaniu z burmistrzem. Niewielu jednak z tego skorzystało. Po prostu się boją

Prawdziwe dyskusje odbywają się na korytarzach, w pokojach nauczycielskich, na spotkaniach towarzyskich. I to w wąskim gronie, najczęściej wśród „swoich”. Dzisiaj, kiedy mówi się o zwolnieniach nauczycieli, nikt nie chce mówić niczego głośno. Nasi rozmówcy też pragnęli zachować anonimowość.


Jeden z nauczycieli twierdzi, że sytuacja w jego szkole jest bardzo niezdrowa, ludzie się rozglądają, jeden patrzy na drugiego. Widać przygaszenie, nie ma wśród nauczycieli tak zwanego powera. Kiedyś planowali, widać było entuzjazm w ich pracy, dzisiaj to tylko wspomnienie. – Ludzie obawiają się rozmawiać, nie wiedzą, czy mogą coś powiedzieć, czy nie. Dzisiaj trudno jest powiedzieć, kto jest za „tym”, a kto za „tamtym”, jeszcze niedawno było to bardzo widoczne – oświadcza.

Reklama


Inaczej jest też przez grono pedagogiczne postrzegana dyrekcja. Część nauczycieli zadaje sobie pytanie, czy dyrektor doniesie burmistrzowi, czy też nie. Po której on sam jest stronie? Poza tym, gdzie te „strony” dzisiaj są?


- Nie ma masowej ucieczki na zwolnienia lekarskie, ale niektórzy rzeczywiście zastanawiają się, czy lepiej iść na zwolnienie, a jeśli tak, to kiedy. Znam przypadki, kiedy ktoś odłożył zabieg operacyjny, bo sobie wykalkulował, że po operacji może przez rok z przerwą być na zwolnieniu, poza tym dojdzie jeszcze rok urlopu zdrowotnego, potem dopiero dostanie wypowiedzenie, a przez ten czas to różnie się może zdarzyć. Niektóre młode nauczycielki zastanawiają się poważnie, czy nie zajść w ciążę i w jakim miesiącu będzie to najkorzystniejsze. Autentycznie. Ja się im nie dziwię. To są w większości młodzi, wykształceni ludzie, mają inne spojrzenie na świat. Mają rodziny, wzięli kredyty na budowę domów i nagle cały świat im się wali. Ci nieco starsi mają dzieci w szkołach czy na studiach, to też kosztuje. Kto by to wytrzymał? To jest dopiero początek roku szkolnego. Nie wiem, czy dalej można tak pracować. Ja przynajmniej sobie nie wyobrażam - mówi kierownik jednej z placówek.

Reklama


Mimo że w jego szkole już od dawna nie ma na nic pieniędzy, to nauczyciele mają wszystkie pomoce jakich potrzebują. Jest widno, jest czysto, telefony są czynne, internet, pracują kserokopiarki. - Wczoraj poinformowałem wszystkich pracowników, że wydatki bieżące zostały wstrzymane. Wszystkie. Robi się coraz ciemniej, to co, mam światła nie włączyć? Mija termin zapłaty za oprogramowanie, mam umowę, jeśli tego nie zapłacę, to muszę dać ze swoich. Sprzątać też musimy. Jeśli ktoś sprawdziłby, ile nasza szkoła wydała na środki czystości, to się okaże, że my sprzątamy tylko wodą. A tak przecież nie jest - dodaje. Skąd zatem pieniądze na to? Chodzi się i prosi, od osób prywatnych, firm, ale tak dalej być nie może.

Reklama


Nauczyciele mówią, że jeżeli jest naprawdę tak tragicznie, jak się mówi, to trzeba coś z tym zrobić. Pytają tylko, dlaczego to stało się tak nagle. Czy rozporządzenie ministra finansów o nieprzekraczaniu wydatków bieżących ponad dochody spowodowało, że tylko w Okonku się nagle wszystko zawaliło?


Ryszard Mikietyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama