Mówią o niej "cicha, ale robi swoje". Kompetentna, z optymizmem patrzy w przyszłość. Jak ocenia swoją pracę po sześciu latach na stanowisku sekretarza Urzędu Gminy i Miasta Jastrowie Renata Szewczyk? - zdradza w rozmowie z Ryszardem Mikietyńskim
Kiedy obejmowała Pani funkcję sekretarza była Pani pełna obaw, ale i nadziei zarazem. Jak jest dzisiaj?
Obawiałam się, bo to było poważne i odpowiedzialne wyzwanie. Tym bardziej, że stanowisko to było wówczas proponowane także innym osobom, które się nie zdecydowały na jego pełnienie. Należę jednak do ludzi odważnych, a poza tym miałam już spore doświadczenie i wiedzę w pracy w samorządzie, więc uznałam, że postaram się dać z siebie wszystko. Mam wyrozumiałą rodzinę, która mnie wspiera, jestem zorganizowana, odpowiedzialna i bogatsza o sześć lat bardzo cennego doświadczenia i umiejętności. Na pewno nie żałuję.
Czy tak Pani wyobrażała sobie tę pracę?
Zdawałam sobie sprawę, że praca na stanowisku sekretarza będzie wymagała większego zaangażowania i oddania, że wiąże się z większą odpowiedzialnością, dyspozycyjnością, że będę miała do czynienia z sytuacjami, o których nie uczą na szkoleniach - i to się sprawdziło. W pracy w samorządzie najważniejsze jest dobre zarządzanie i wysoka jakość świadczonych usług. Zmiana ustawy o pracownikach samorządowych spowodowała konieczność dostosowania wewnętrznych przepisów, a dokładnie mówiąc stworzenia ich na nowo, miałam więc okazję przy ich tworzeniu przeanalizować pracę urzędnika od podszewki.
Czy mimo wszystko było coś, co zaskoczyło Panią na nowym stanowisku?
Ogromnym plusem w mojej pracy jest to, że zarówno w jastrowskim urzędzie jak i w jednostkach organizacyjnych pracują dobrze przygotowani, wykształceni i naprawdę oddani pracownicy. Zadań z roku na rok przybywa, tempo wprowadzanych zmian jest ogromne, ale pracownicy się nie poddają. Kiedy pracuje się w grupie ludzi, którzy są oddani swojej pracy i na których można liczyć na pewno jest to ogromnym plusem. A minusy - to jakość prawa, niejednolite orzecznictwo, czyli przepisy, które są podstawą naszej pracy, a które tak często są nowelizowane i niejednoznaczne.
Co przyniosło Pani największą satysfakcję?
Przez dwa lata pracownicy urzędu uczestniczyli w programie szkoleniowo-doradczym „Nowa jakość”, współfinansowanym ze środków Unii Europejskiej. Były to kompleksowe szkolenia z zakresu wybranych działów administracji, prawa, rachunkowości, marketingu, profesjonalnej obsługi petentów, zarządzania czasem oraz etyki zawodowej. Celem była poprawa jakości świadczonych usług. Na zakończenie przeprowadzona została, zarówno wśród petentów odwiedzających osobiście urząd jak i internetowo, ankieta badająca poziom satysfakcji klientów z usług świadczonych przez urząd. I powiem, że 90,87% ankietowanych oceniło pracę urzędników „bardzo dobrze” i „dobrze”. Tylko 0,4% badanych oceniło źle nasze usługi i poprawą tych oczekiwań musimy się zająć.
Czego niestety nie udało się Pani załatwić?
Porażki są solą naszego życia i dlatego sukcesy są tym przyjemniejsze. Jestem optymistką i staram się nie poddawać, a z porażek wyciągać konsekwencję i iść dalej do przodu.
Nastały ciężkie czasy dla samorządów. Jakie największe problemy widzi Pani w funkcjonowaniu gminy na najbliższe lata?
To pytanie powinno być skierowane do burmistrza, ale wydaje mi się, że samorząd często jest tylko z nazwy samorządem, skoro nakłada się na niego ogrom zadań, nieproporcjonalnie do finansów, którymi dysponuje. Chciałoby się więcej inwestować w lokalną infrastrukturę, stworzyć bogatszą ofertę spędzania wolnego czasu dla rożnych grup wiekowych, ale najważniejszy problem to bezrobocie. Przede wszystkim ludzie powinni godnie żyć, a do tego potrzebna jest praca.
Jak pracowało się z burmistrzem Sikorą, a jak z Wojtiukiem? Jakie są zauważalne różnice?
Z burmistrzem Sikorą pracowałam sporo dłużej, miał i ma on ogromne doświadczenie samorządowe. Ceniłam u niego spokój i opanowanie i zastanawiałam się, czy wynikało to bardziej z doświadczenia, charakteru czy płci? Pełniąc swoją funkcję był bardzo otwarty na ludzi. Podpatrywałam i uczyłam się od niego.
Aktualny burmistrz to świeże spojrzenie na te same problemy. Jest odważny i skrupulatny. Dobrze zna problemy gminy i miasta. Często sam dogląda wszystkiego osobiście w terenie. Jest otwarty na zmiany. Oczekuje od nas, pracowników, inicjatywy i zaangażowania.
Sześć lat temu mówiła Pani, że ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu są podróże.
Ma Pani na to jeszcze czas?
Najwyższy poziom odprężenia odczuwam po przepłynięciu kilkunastu długości basenu. Lubię też zgłębiać ludzką naturę, czytając psychologiczną prasę i książki. Muzyka nie jest mi obca, w miarę możliwości jeżdżę z rodziną na koncerty. Poza tym spotkania w grupie przyjaciół dla zachowania dystansu do świata są niezastąpione. Na marginesie dodam, że spory zastrzyk pozytywnej energii dostarcza mi praca w ogródku, stąd nie mogę doczekać się wiosny.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze