My odpowiadamy za siebie, a prezesi spółdzielni za tysiące osób. Jeśli ludzie nie będą segregować odpadów, to zapłaci spółdzielnia. - To w ogóle jest nieprzygotowane - mówi o ustawie śmieciowej Antoni Mikicki
Spółdzielnia Mieszkaniowa „Piast” zarządza w Złotowie ponad 2200 mieszkaniami. Do końca maja musi zgłosić Związkowi Gmin Krajny (w imieniu lokatorów), ile będzie odprowadzać opłat za śmieci. Za odpady segregowane będzie to 9,5 zł miesięcznie od osoby, za zmieszane 15 złotych. - Nie wiem, jak z tego wybrnę. Pospinam deklaracje mieszkańców i wyślę zbiorówkę do ZGK i niech tam sobie resztę ustalają. Będą wiedzieli, ile rodzin z danej nieruchomości zadeklarowało, że będzie segregować, a ile że nie – prezes SM „Piast” Antoni Mikicki zapowiada, że druki oświadczeń trafiać będą do mieszkańców już w tym tygodniu. W przypadku spółdzielni jednak za to, co napiszą mieszkańcy, odpowiadać będzie ona. - To ode mnie firma będzie żądać wyrównań. A ja będę miał oświadczenia i będę kierował wnioski do sądu przeciw mieszkańcom, którzy złożyli informację, że segregują, a tego nie robią – straszy prezes. W praktyce będzie to trudne, bo pojemniki na odpady stałe będą nadal wielorodzinne.
Zapłaćmy więcej Spółdzielnie i wspólnoty mają problem, bo nie wiedzą, jak zmusić mieszkańców do segregowania śmieci zgodnie z wytycznymi. Bo co do tego, że większość lokatorów zadeklaruje, że będzie sortować śmieci, prezesi nie mają wątpliwości. - Jeden z mieszkańców zapowiedział mi, że te cztery worki na odpady postawi w garażu i będzie rozdzielać śmieci, ale nie każdy ma takie pomieszczenie i nie każdy wyrazi taką chęć – mówi prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Nowość” w Złotowie Stanisław Wojtuń. „Nowość” zarządza 110 mieszkaniami z około dwustupięćdziesięcioma mieszkańcami. Stanisław Wojtuń z radą nadzorczą ich nie upilnuje. – Zastanawiam się, czy nie lepiej by było, żebyśmy zadeklarowali, że będziemy płacić wyższą stawkę – decyzja ta zapaść ma na zaplanowanym na ten tydzień posiedzeniu rady.
[[reklama]]
Innym problemem, który muszą rozwiązać prezesi spółdzielni i zarządy wspólnot jest ilość pojemników na poszczególne odpady. To te podmioty będą musiały je zamówić u firmy komunalnej. A. Mikicki: - Ja nie znam morfologii strumienia śmieci. Nie wiem, ile jest papieru, ile odpadów biodegradowalnych. Muszę powiedzieć, ile chcę pojemników, ale nie wiem. Trzeba było wcześniej wyłonić dwie, trzy nieruchomości i sprawdzać, ile czego jest, a teraz jest już na to za późno. To będzie robione na wariata. Stanisław Wojtuń z kolei liczy, że mieszkańcy szybko opanują zawiłości segregacji: – Od lat mamy pojemniki na szkło i plastik i ludzie nauczyli się je segregować (z niewielkimi wyjątkami). Tak też powinno być i tym razem.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze