Mróz spustoszył sady i pola
Niedziela, 15.05.2011
Sadownicy, rolnicy i działkowcy załamują ręce i liczą straty. Fala majowych przymrozków nie pozostawiła im żadnych złudzeń - wielu z nich nie zarobi ani złotówki
To już kolejny rok, kiedy aura obraca się przeciwko właścicielom sadów i rolnikom. Rok temu w czasie kwitnienia roślin było zimno i nieustannie padał deszcz, pszczoły i inne owady nie zdołały więc zapylić roślin. Teraz, kiedy wydawało się już, że obficie kwitnące, a nawet owocujące rośliny dadzą bogaty plon, nocne przymrozki wielu gospodarzy pozbawiły szans na zarobek.
Mróz nikogo nie oszczędził
Wstępne szacunki strat są zatrważające. Najbardziej ucierpiały rośliny, które już zaczęły kwitnąć. Dorota Kwiatkowska, sadownik z gminy Łobżenica powstałe wśród 2 hektarów wiśniowego sadu straty ocenia na poziomie 99%. - Z 2 na 3 maja odymianie drzewek pomogło, jednak kolejnej nocy, kiedy przy gruncie panowała temperatura 5,5 stopnia poniżej zera, już nic nie dało się zrobić – opowiada.
– Odymianie podnosi temperaturę o około 1-1,5 stopnia Celsjusza – mówi sadownik z Łąkie. – Przy 6/7 stopniach mrozu, a tyle u nas było, nic to nie daje. Jeśli w trakcie kwitnienia przyjdą ponad dwustopniowe przymrozki to nie ma ratunku. Powstałe u siebie szkody sadownik ocenia wysoko. – Wstępnie wymarzło 90% owoców, nie będzie więc czym handlować – mówi.
Równie niedobrze sytuacja przedstawia się wśród sadowników z Białośliwia i Pobórki. – Wszystko wygląda bardzo źle. Czereśnia, śliwa, wiśnia, grusza - 100% zmarznięte. Jabłoń trudno ocenić, jakieś 80% – mówi jeden z nich. – Jeszcze nigdy tak nie było. Z 2 na 3 maja było minus 2 stopnie, z 3 na 4 minus 7, a z 4 na 5 minus 4. Zadymialiśmy, ale nic to nie dało. Jestem załamany – dodaje drugi. – U mnie jest wszystko zmarznięte. Czereśnia, wiśnia 100%, jabłko może gdzieniegdzie jedno będzie. Tragedia.
Pesymizmem napawają także dane płynące z Trzebonia w gminie Łobżenica. Zbigniew Ziarnik, właściciel m.in. dwuhektarowego sadu owocowego również liczy straty. Czereśnia i wiśnia zmarzły u niego w 100%, jabłonie w 90. Przed mrozem nie obroniły się też wczesne ziemniaki i buraki.
Niestety, sprawdzają się więc czarne prognozy Zygmunta Wiśniewskiego, przewodniczącego Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej, który już w ubiegłym tygodniu wielkość strat w sadownictwie oceniał nawet na poziomie 100%.
Będzie drożej?
- Jeśli nie ma towaru to cena automatycznie musi podejść do góry – mówi sadownik z Białośliwia. Potwierdzają to inni handlujący na złotowskim targowisku. - Jak uda się coś uratować to ceny będą wyższe – mówi jeden z nich. Co prawda sadownicze zagłębie, jakim jest Lubelszczyzna nie ucierpiało tak bardzo jak Wielkopolska, to jednak, jak mówił sadownik z Pobórki, całego kraju ona nie wyżywi. Ceny będą więc straszne.
Wielu sadowników nie tylko nie zarobi ani grosza, ale też nie wyrówna kosztów wydatkowanych na utrzymanie i pielęgnację swoich plantacji. – Na utrzymanie 10 hektarów sadu, na nawozy, środki ochrony roślin i wszystkie zabiegi wydaję 25 tys. rocznie i są to pieniądze wyrzucone w błoto. Do tego 4 tys. zł miesięcznie kosztuje mnie prąd, w zeszłym roku za obrywanie jabłek zapłaciłem ludziom 7 tys. zł, za wiśnie 8. Zastanawiam się, co teraz zrobić. W sadzie żadnej pracy nie ma, chyba tylko trawę będę kosił – mówił jeden z sadowników. Mróz zrobił swoje.
Wbrew pozorom nieurodzaj nie oznacza jednak zatrzymania kosztów, drzewka trzeba bowiem dalej pielęgnować. W jaki sposób poszkodowani mają więc sobie poradzić z kosztami? W podobnych sytuacjach nieustannie wraca temat kredytów preferencyjnych. Jak dało się słyszeć na złotowskim targowisku, jest jednak z nimi jeden problem – trzeba je spłacać. A nie każdego na to stać.
U rolników trochę lepiej
Nie tylko sadownicy odczuwają skutki mroźnych nocy. Straty (choć nie aż tak duże) ponieśli także plantatorzy warzyw i zbóż. Jak mówi jednak rolnik z Potulic Nowych Roman Safader, by móc dokładnie ocenić ich wysokość potrzeba jeszcze trochę czasu. Już teraz jest on jednak w stanie powiedzieć, że ucierpiała ok. połowa z 40 hektarów uprawianych przez niego porzeczek. Częściowo zmarzł także rzepak.
Roman Safader prognozuje, że jego cena będzie wysoka, ponieważ po pierwsze w roku ubiegłym nie kupiono go tyle, ile chciano, po drugie rzepak źle przezimował.
Ok. 25% strat w rzepaku odnotował także Robert Kaczmarek, rolnik z Brzeźnicy. Wśród jego upraw ucierpiał również jęczmień jary (ok. 35%). Straty na podobnym poziomie ponieśli także inni rolnicy z gminy Jastrowie.
Wśród upraw Henryka Dorsza, właściciela 33 ha w Głomsku-Poborcze najbardziej ucierpiał jęczmień. W zależności od pola poniesione przez niego straty będą się wahać w granicach pomiędzy 30 a 60%. Jak mówił nam w piątek – w wielu przypadkach korzeń jest zdrowy, a serce rośliny żywe, ucierpiały głównie liście. Niektóre rośliny jeszcze więc z tego wyjdą. Oziminy nie odczuły wahań temperatury.
Oficjalnych wniosków nie ma
Jak można jeszcze przeczytać w komunikacie zamieszczonym na stronie Wielkopolskiej Izby Rolniczej, jej prezes Piotr Walkowski zwraca się do rolników „z apelem o lustrację swoich pól i plantacji pod kątem ewentualnych strat”.
Ci, którzy ubezpieczyli więc swoje uprawy od przymrozków powinni zgłosić wybranemu przez siebie towarzystwu ubezpieczeniowemu poniesione straty. Jednak nie wszyscy rolnicy swoje uprawy ubezpieczyli. Powody mogą być dwa. Po pierwsze koszty, które w związku z tym trzeba ponieść do niskich nie należą, po drugie gminy niekoniecznie wywiązywanie się z tego obowiązku egzekwują.
Choć rolnicy przychodzą i pytają, jak wniosek o szacowanie strat powinien wyglądać, to do urzędów w Jastrowiu, Okonku, Tarnówce, Łobżenicy, Zakrzewie, Lipce, Krajence i Złotowie oficjalne wnioski o oszacowanie strat jeszcze nie wpłynęły. Na razie pobierane są formularze.
Co będzie dalej? Póki co wojewoda stanu klęski żywiołowej nie ogłosił, samorządy czekają na komunikat.
To jeszcze nie koniec?
Choć meteorolodzy nie zapowiadają już przymrozków, nie wszyscy śpią spokojnie. Zgodnie z ludowymi wierzeniami, które jednak zaskakująco często się sprawdzają, przed nami jeszcze cztery dni majowej huśtawki temperatury. 12, 13 i 14 maja to bowiem święto trzech ogrodników, 15 natomiast przypada tzw. zimna Zośka.
Patrycja Koplin
Mróz nikogo nie oszczędził
Wstępne szacunki strat są zatrważające. Najbardziej ucierpiały rośliny, które już zaczęły kwitnąć. Dorota Kwiatkowska, sadownik z gminy Łobżenica powstałe wśród 2 hektarów wiśniowego sadu straty ocenia na poziomie 99%. - Z 2 na 3 maja odymianie drzewek pomogło, jednak kolejnej nocy, kiedy przy gruncie panowała temperatura 5,5 stopnia poniżej zera, już nic nie dało się zrobić – opowiada.
– Odymianie podnosi temperaturę o około 1-1,5 stopnia Celsjusza – mówi sadownik z Łąkie. – Przy 6/7 stopniach mrozu, a tyle u nas było, nic to nie daje. Jeśli w trakcie kwitnienia przyjdą ponad dwustopniowe przymrozki to nie ma ratunku. Powstałe u siebie szkody sadownik ocenia wysoko. – Wstępnie wymarzło 90% owoców, nie będzie więc czym handlować – mówi.
Równie niedobrze sytuacja przedstawia się wśród sadowników z Białośliwia i Pobórki. – Wszystko wygląda bardzo źle. Czereśnia, śliwa, wiśnia, grusza - 100% zmarznięte. Jabłoń trudno ocenić, jakieś 80% – mówi jeden z nich. – Jeszcze nigdy tak nie było. Z 2 na 3 maja było minus 2 stopnie, z 3 na 4 minus 7, a z 4 na 5 minus 4. Zadymialiśmy, ale nic to nie dało. Jestem załamany – dodaje drugi. – U mnie jest wszystko zmarznięte. Czereśnia, wiśnia 100%, jabłko może gdzieniegdzie jedno będzie. Tragedia.
Pesymizmem napawają także dane płynące z Trzebonia w gminie Łobżenica. Zbigniew Ziarnik, właściciel m.in. dwuhektarowego sadu owocowego również liczy straty. Czereśnia i wiśnia zmarzły u niego w 100%, jabłonie w 90. Przed mrozem nie obroniły się też wczesne ziemniaki i buraki.
Niestety, sprawdzają się więc czarne prognozy Zygmunta Wiśniewskiego, przewodniczącego Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej, który już w ubiegłym tygodniu wielkość strat w sadownictwie oceniał nawet na poziomie 100%.
Będzie drożej?
- Jeśli nie ma towaru to cena automatycznie musi podejść do góry – mówi sadownik z Białośliwia. Potwierdzają to inni handlujący na złotowskim targowisku. - Jak uda się coś uratować to ceny będą wyższe – mówi jeden z nich. Co prawda sadownicze zagłębie, jakim jest Lubelszczyzna nie ucierpiało tak bardzo jak Wielkopolska, to jednak, jak mówił sadownik z Pobórki, całego kraju ona nie wyżywi. Ceny będą więc straszne.
Wielu sadowników nie tylko nie zarobi ani grosza, ale też nie wyrówna kosztów wydatkowanych na utrzymanie i pielęgnację swoich plantacji. – Na utrzymanie 10 hektarów sadu, na nawozy, środki ochrony roślin i wszystkie zabiegi wydaję 25 tys. rocznie i są to pieniądze wyrzucone w błoto. Do tego 4 tys. zł miesięcznie kosztuje mnie prąd, w zeszłym roku za obrywanie jabłek zapłaciłem ludziom 7 tys. zł, za wiśnie 8. Zastanawiam się, co teraz zrobić. W sadzie żadnej pracy nie ma, chyba tylko trawę będę kosił – mówił jeden z sadowników. Mróz zrobił swoje.
Wbrew pozorom nieurodzaj nie oznacza jednak zatrzymania kosztów, drzewka trzeba bowiem dalej pielęgnować. W jaki sposób poszkodowani mają więc sobie poradzić z kosztami? W podobnych sytuacjach nieustannie wraca temat kredytów preferencyjnych. Jak dało się słyszeć na złotowskim targowisku, jest jednak z nimi jeden problem – trzeba je spłacać. A nie każdego na to stać.
U rolników trochę lepiej
Nie tylko sadownicy odczuwają skutki mroźnych nocy. Straty (choć nie aż tak duże) ponieśli także plantatorzy warzyw i zbóż. Jak mówi jednak rolnik z Potulic Nowych Roman Safader, by móc dokładnie ocenić ich wysokość potrzeba jeszcze trochę czasu. Już teraz jest on jednak w stanie powiedzieć, że ucierpiała ok. połowa z 40 hektarów uprawianych przez niego porzeczek. Częściowo zmarzł także rzepak.
Roman Safader prognozuje, że jego cena będzie wysoka, ponieważ po pierwsze w roku ubiegłym nie kupiono go tyle, ile chciano, po drugie rzepak źle przezimował.
Ok. 25% strat w rzepaku odnotował także Robert Kaczmarek, rolnik z Brzeźnicy. Wśród jego upraw ucierpiał również jęczmień jary (ok. 35%). Straty na podobnym poziomie ponieśli także inni rolnicy z gminy Jastrowie.
Wśród upraw Henryka Dorsza, właściciela 33 ha w Głomsku-Poborcze najbardziej ucierpiał jęczmień. W zależności od pola poniesione przez niego straty będą się wahać w granicach pomiędzy 30 a 60%. Jak mówił nam w piątek – w wielu przypadkach korzeń jest zdrowy, a serce rośliny żywe, ucierpiały głównie liście. Niektóre rośliny jeszcze więc z tego wyjdą. Oziminy nie odczuły wahań temperatury.
Oficjalnych wniosków nie ma
Jak można jeszcze przeczytać w komunikacie zamieszczonym na stronie Wielkopolskiej Izby Rolniczej, jej prezes Piotr Walkowski zwraca się do rolników „z apelem o lustrację swoich pól i plantacji pod kątem ewentualnych strat”.
Ci, którzy ubezpieczyli więc swoje uprawy od przymrozków powinni zgłosić wybranemu przez siebie towarzystwu ubezpieczeniowemu poniesione straty. Jednak nie wszyscy rolnicy swoje uprawy ubezpieczyli. Powody mogą być dwa. Po pierwsze koszty, które w związku z tym trzeba ponieść do niskich nie należą, po drugie gminy niekoniecznie wywiązywanie się z tego obowiązku egzekwują.
Choć rolnicy przychodzą i pytają, jak wniosek o szacowanie strat powinien wyglądać, to do urzędów w Jastrowiu, Okonku, Tarnówce, Łobżenicy, Zakrzewie, Lipce, Krajence i Złotowie oficjalne wnioski o oszacowanie strat jeszcze nie wpłynęły. Na razie pobierane są formularze.
Co będzie dalej? Póki co wojewoda stanu klęski żywiołowej nie ogłosił, samorządy czekają na komunikat.
To jeszcze nie koniec?
Choć meteorolodzy nie zapowiadają już przymrozków, nie wszyscy śpią spokojnie. Zgodnie z ludowymi wierzeniami, które jednak zaskakująco często się sprawdzają, przed nami jeszcze cztery dni majowej huśtawki temperatury. 12, 13 i 14 maja to bowiem święto trzech ogrodników, 15 natomiast przypada tzw. zimna Zośka.
Patrycja Koplin
Dodaj komentarz
Podczas komentowania prosimy o stosowanie się do regulaminu portalu 

Przed napisaniem postu prosimy się zalogować, jeżeli nie masz jeszcze konta załóż je tutaj 

Prezentacja firm
Tagi 

ranking
Bartosz Bartosiński
Rada Miejska
ogród
casting
Podgaje
recenzja filmu
waterpolo
poszukiwania
białaczka
siatkarze
Michał Majchrzak
długi weekend
Maluję z pasją
fundacja złotowianka
rekultywacja
autobusowa
obchody
broadway
bogactwo
zdjęcia
jastrowie
Pajacyk
zarząd
przedszkole numer 1
amfiteatr
Lidl
imieniny
sekretarka
leśny rajd rowerowy
truskawka
kredyt radni
ekstraklasa
starosta powiatowy
zcas
pies
przychód
remont ulicy szkolnej
rak
mikołajki
XII Dyktando Powiatowe
groby
kościół Radawnica
pinokio 2012
azbest
padło
Jan Szwalgun
niepełnosprawność
Edyta Iwańska
leki
Archiwum 

Dostęp do artykułów archiwalnych jest płatny. Więcej artykułów znajdziesz w dziale Archiwum.







