Burmistrz Okonka uważa, że to tylko "dziwne pomysły". Starosta myśli chyba jednak o tym poważnie. Czy już niedługo to w Lędyczku będzie stacjonować karetka pogotowia, a nie w Okonku?
Starosta Ryszard Goławski w ostatnim czasie kilka razy wypowiadał się publicznie o planach przeniesienia stacji pogotowia ratunkowego z Okonka do Lędyczka. Swój zamiar potwierdził w wywiadzie, jakiego udzielił niedawno telewizji Asta Net.
Gospodarz gminy Okonek Andrzej Jasiłek nie zaprzecza, że o pomyśle starosty Goławskiego wie. – Z tego co się orientuję jest to pomysł radnego Bieluszki z Lipki. Radny ma awersję do Okonka, bo nie podoba mu się Rejon Dróg Publicznych, wydział komunikacji. Ma również za złe, że za mojej kadencji jako przewodniczącego rady powiatu w gminie Okonek było robionych za dużo dróg. Teraz doszła sprawa karetki. Starosta Goławski moim zdaniem trochę się na to „złapał”, ale Lipka jest mu przecież bliska – tłumaczy włodarz gminy Okonek.
Andrzej Jasiłek dodaje, że zapytał wprost starostę, gdzie ma zamiar taką stację pogotowia ratunkowego w Lędyczku umieścić. Usłyszał, że pewnie gmina znajdzie jakieś pomieszczenie. – Odpowiedziałem mu stanowczo, że gmina nie będzie szukać żadnego pomieszczenia, bo takie pomieszczenie, zrobione kosztem ogromnych pieniędzy, już jest w Okonku. Na tym nasza rozmowa się zakończyła. Mam nadzieję, że są to tylko jakieś dziwne pomysły, ale do ich realizacji nie dojdzie - oświadczył burmistrz.
Andrzej Jasiłek twierdzi, że rozmawiał również z dyrektorem szpitala Jerzym Teuszem, który takiego ruchu nie zakłada. Wręcz przeciwnie, takie przedsięwzięcie spowodowałoby, że być może wojewoda zacząłby się zastanawiać, czy karetek pogotowia w powiecie złotowskim nie jest w ogóle za dużo. Przypomina, że trzecia karetka w Okonku została przydzielona tylko ze względu na bardzo duży obszar do obsłużenia przez pozostałe dwie karetki (w Złotowie i Jastrowiu). – Myślę, że starosta powiedział o jedno zdanie za dużo i nie wie, jak się teraz z tego wycofać – twierdzi Andrzej Jasiłek.
Swojego oburzenia pomysłem nie kryją mieszkańcy Okonka, kogokolwiek by nie zapytać. – Niech nam zabiorę już wszystko, niech z Okonka zrobią wioskę – mówią.
Z kolei Romuald Duszara, który był inicjatorem utworzenia w Okonku stacji pogotowia ratunkowego, mówi krótko: – Jest to najbardziej idiotyczny pomysł, jaki mógł się zrodzić w ludzkich umysłach. Tłumaczy również, że przecież Okonek otrzymał karetkę (gmina na jej zakup i remont pomieszczeń na garaże i stację wydała ogromne pieniądze) z tego tytułu, że do najodleglejszych miejscowości w powiecie, a leżących w obrębie gminy Okonek, takich jak Kruszka, Borki, Brzozówka, Lubnica czy Lubniczka, pogotowie ze Złotowa nie było w stanie dotrzeć w przeciągu piętnastu minut. A takie są obecnie wymogi.
- Kto teraz tym ludziom wytłumaczy, że dla czyjegoś chorego pomysłu zostaną pozbawieni szybkiej interwencji pogotowia? – pyta były burmistrz Okonka.
Ryszard Goławski tłumaczy, że na razie sprawa jest w sferze analiz. – Komisja Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska badała wykorzystanie wszystkich trzech karetek. Okazało się, że Złotów wyjeżdża w roku tysiąc trzysta razy, Jastrowie osiemset, a Okonek tylko trzysta. Z analizy wynika, że gdyby karetka stacjonowała w Lędyczku, to objęłaby drugą połowę powiatu, okolice Lipki. Wówczas częstotliwość wyjazdów rozłożyłaby się mniej więcej po równo na wszystkie trzy – przekonuje starosta. Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze