- Rzucę mandat temu radnemu i niech za niego zapłaci - mówi starsza kobieta. - Tyle lat tędy chodziłam, nawet nie zauważyłam, że nie ma już pasów - dodaje rozgoryczona. W podobnej sytuacji znalazło się kilkoro mieszkańców Jastrowia
Kilka dni temu patrol policji z Piły wypisywał mandaty osobom, które przechodziły w miejscu, w którym jeszcze dwa tygodnie temu było przejście dla pieszych. Wraz z remontem nawierzchni asfaltowej pasy znikły. Okazało się, że z wnioskiem o ich likwidację wystąpiło pięciu radnych Rady Miejskiej. [[reklama]]
Jako pierwszy w dość oryginalny sposób zaprotestował Lech Mieleszko, który tuż obok ma kolekturę Toto Lotka: wypisał nazwiska radnych, którzy się do tego przyczynili, żądając przywrócenia poprzedniego stanu. Listę z poparciem jego postulatów podpisało kilkadziesiąt osób. - Protestuję przeciwko głupocie jastrowskich radnych. Nie wiem, dlaczego zlikwidowano tak potrzebne ludziom przejście. Ręce opadają. Do tej pory władze miasta walczyły o to, żeby to przejście było, teraz, za sprawą pięciu radnych zostało ono w jeden dzień zlikwidowane. W mieście nie ma toalety i dzięki uprzejmości jednej pań mogę korzystać z tej po przeciwnej stronie szosy – twierdzi organizator protestu. Dodaje, że w dalszym ciągu będzie przechodził w tym miejscu, zdając sobie sprawę, że łamie przepisy drogowe. Twierdzi, że nikt z nikim decyzji o likwidacji przejścia nie konsultował, nikt nikogo o nic nie pytał. Stało się to z dnia na dzień, wykorzystując fakt, że niedawno położono nowy dywanik asfaltowy. – Uzasadnienie, jakie podali radni, jest śmieszne. Dwanaście lat pracuję nieopodal i przez ten czas zdarzył się jeden wypadek, po prostu kobieta nagle wtargnęła na jezdnię. Mogło się to również wydarzyć w każdym innym miejscu. Są miejsca, w których giną ludzie, a dróg się jakoś nie zamyka z tego powodu. Myślę, że niektórzy radni nie wiedzieli nawet, co podpisują – argumentuje Lech Mieleszko.
Petycję z podpisami przeciwników likwidacji przejścia chce wysłać do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Poznaniu, może uda się sprawę „odkręcić”, chociaż zdaje sobie sprawę, że będzie to trudne. - Nie jesteśmy stadem baranów, jakby chcieli niektórzy radni i nie damy się im prowadzić jak na rzeź. Dlatego powalczymy jeszcze trochę – oświadcza.
Burmistrz Piotr Wojtiuk również nie wiedział o likwidacji przejścia, otrzymał jedynie faks z GDDKiA o tym fakcie.
Wygoda czy bezpieczeństwo
Jeden z inicjatorów akcji likwidacji przejścia, radny Michał Ludwisiak przypomina, że temat ten był już kilkakrotnie omawiany na komisjach i sesjach. Po raz pierwszy w lutym tego roku, kiedy to radna Joanna Harbuzińska–Turek pytała, czy jest szansa, aby wszystkie przejścia w mieście, podobnie jak to jest w Okonku, mogły być oświetlone. Poparł ją właśnie Michał Ludwisiak, wskazując przejście koło Lewiatana. Wówczas to radny Wojciech Sakowicz zaapelował, żeby nie ruszać tego tematu, bowiem przejście to jest nielegalne, skoro przebiega przez trzy pasy ruchu. Ryszard Sarna, odpowiedzialny za sprawy komunalne w Urzędzie Gminy Jastrowie stwierdził, że gdyby chcieć owo przejście „zalegalizować”, to na pewno Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad by je zlikwidowała. – Lepiej więc, żeby było ono tak jak teraz – apelował wówczas. - Od lutego nic się w tej sprawie nie udało zrobić, ani burmistrzowi, ani radnym, nie doszliśmy do żadnego porozumienia. Właśnie ta nasza piątka radnych prowadziła rozmowy z różnymi osobami, pytaliśmy, jak można poprawić bezpieczeństwo na tym przejściu. Proponowaliśmy nawet zamontowanie kładek, okazało się, że nie ma takich możliwości technicznych. W związku z tym napisaliśmy pismo do GDDKiA z sugestią likwidacji tego przejścia. Ustosunkowano się do tego pozytywnie – Michał Ludwisiak tłumaczy motywy, jakie kierowały inicjatorami petycji. Twierdzi, że w GDDKiA usłyszał, iż radni nie mają takich mocy sprawczych, aby likwidować każde przejście, które im się nie podoba. Widocznie ich argumenty, czyli to, że przecinało ono trzy pasy ruchu i było na tak zwanym „lewoskręcie” trafiły do przekonania, skoro zgodę taką uzyskano. Poza tym, jak mówi, około pięćdziesięciu metrów dalej jest przejście z sygnalizacją świetlną, około osiemdziesięciu w drugą stronę jest kolejne przejście. Oznacza to, że na bardzo ruchliwej drodze na odcinku stu trzydziestu metrów są aż trzy przejścia dla pieszych. Kierowcy przed tym przejściem, widząc zielone światło na skrzyżowaniu, nagle przyśpieszają. – To po prostu absurd – oświadcza Michał Ludwisiak. – Ale zdajemy również sprawę, że jest to decyzja bardzo niepopularna, bo było ono dla niektórych bardzo wygodne. Ale nie możemy stawiać na wygodę, tylko na bezpieczeństwo.
W Jastrowiu od kilku dni wrze. Niby każda ze stron ma swoje racje, tylko czy dojdzie do w tej sprawie do consensusu? Raczej należy w to wątpić. Pewnie raz już podjętej decyzji GDDKiA już nie cofnie.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze