Na stanowisko strażnika miejskiego nastąpił istny wysyp chętnych. Do drugiego etapu przeszło 9 osób z 13. Przed nimi jednak chyba najtrudniejsze zadanie
Aż trzynaście osób zgłosiło chęć zostania strażnikiem miejskim w Jastrowiu. To chyba rekord, jeśli chodzi o obsadę stanowisk wyłanianych w konkursie. W wyniku analizy dokumentów aplikacyjnych pod względem spełnienia wymagań formalnych na do następnego etapu zakwalifikowali się następujący kandydaci: Daniel Bajor (Szwecja k.Wałcza), Wojciech Nowakowski (Krajenka), Michał Bednarz, Dorota Łabno – Rataj, Monika Paszkiewicz, Anna Smolicz, Robert Surmicki, Leszek Trawiński (Jastrowie), Henryk Skoczylas. [[reklama]]
Całą dziewiątkę czekają jeszcze dwa etapy, jeden, kto wie czy nie najtrudniejszy to testy sprawnościowe, drugi – rozmowa z kandydatami. Po co testy sprawnościowe? – Nikt nie będzie kazał biegania strażnikom za chuliganami, musi on jednak wykazać się pewną sprawnością fizyczną. Mimo, że mają oni obowiązek przedstawić zaświadczenie o stanie zdrowia od lekarza lub zwyczajne oświadczenie, to chcemy wiedzieć, kto się do tego zawodu nadaje. Jeden test będzie na hali, drugi na stadionie – tłumaczy burmistrz Piotr Wojtiuk. Dodaje, że ci którzy je przejdą będą musieli w kwietniu wyjechać do Gdańska na miesięczne szkolenie. Jednak czy wszystkim obowiązki rodzinne na to pozwolą, czas pokaże.
Z pewnością nikt nie będzie od strażnika wymagał sprawności komandosa, ale trudno nie zgodzić się z burmistrzem, że nie może to być osoba, która przyniesie za kilka dni zaświadczenie, że może siedzieć wyłącznie za biurkiem.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze