Żniwa tego roku były niezwykle trudne, rolnicy jednak sprostali zadaniu. W ostatnią sobotę mogli podzielić się chlebem z tegorocznych zbiorów. Po ciężkiej pracy był też czas zabawy
Tradycyjnie gminne dożynki rozpoczęły się mszą św. w głubczyńskim kościele, skąd kolorowy, dożynkowy pochód na czele którego szła orkiestra OSP w Krajence oraz urocze mażonetki, przeszedł na miejscowy stadion. Po drodze mijał niezwykle oryginalnie przystrojone zagrody i obejścia, pewnie każdy z gospodarzy chciał, żeby jego dzieło było najlepsze, ta zdrowa rywalizacja przyniosła nadspodziewane efekty.
Oficjalną część dożynek, którą rozpoczęła „Rota” w wykonaniu chóru Dzwon z Podróżnej obecnością zaszczycili m.in. przewodnicząca Rady Powiatu Złotowskiego Jadwiga Harbuzińska–Turek, radny powiatowy Marek Kitowski, Andrzej Pietrzak, Mirosław Jaskólski, przewodniczący Rady Miasta i Gminy Krajenka Piotr Jończyk, radni tejże rady, komendant miejscowego komisariatu Jacek Jutrzenka–Trzebiatowski i komendant OSP Andrzej Martin.
Starostami tegorocznych dożynek byli Agnieszka Bocheńska i Piotr Kozieł, którzy przekazali chleb z tegorocznych zbiorów burmistrzowi Krajenki Stefanowi Kiteli. Burmistrz podziękował rolnikom za tegoroczny trud, przywitał zaproszonych gości i życzył miłej zabawy. W podobnym tonie wypowiadała się sołtys Głubczyna Ewa Chromiec. [[reklama]] Prowadzący uroczystość dożynek dyrektor Krajeńskiego Ośrodka Kultury Karol Adler przeczytał też listy, które nadesłali gospodarzom dożynek m.in. posłowie Stanisław Chmielewski, Stanisław Kalemba, Romuald Ajchler, wojewoda wielkopolski Piotr Florek.
Każda wioska z gminy Krajenka przyniosła na stadion wieniec dożynkowy. Komisja, która musiała je oceniać, miała nie lada problem, bowiem każdy z nich wykonany był niezwykle misternie, chociaż różnymi technikami. Najwyżej został oceniony wieniec zrobiony przez mieszkańców Maryńca, na drugim miejscu znalazł się Głubczyn, a na trzecim Dolnik.
Jak zwykle na gminnych dożynkach odbył się turniej pomiędzy drużyną gospodarzy a reprezentacją sołtysów z pozostałych gmin. Było o co walczyć - zwycięzcy otrzymywali beczkę piwa którą jednak wspaniałomyślnie podzielili wśród wszystkich chętnych. Zawodnicy musieli zmierzyć się w pięciu konkurencjach, czasami bardzo wymyślnych, które wzbudzały salwy śmiechu u widzów. Trzeba było na przykład przewlec sznurek wzdłuż ciała, pod ubraniem każdego z zawodników (od góry do dołu), największy problem mieli z tym panowie. Całe zawody wygrała ekipa Głubczyna.
Zanim się jednak turniej rozpoczął, odbyła się mała rozgrzewka. Stefan Kitela, Marek Kitowski i Piotr Jończyk musieli wykazać się celnością, rzucając w manekina …jajkiem. Sztuka ta udała się jedynie Piotrowi Jończykowi.
Odbyły się również popisy dzieci z miejscowego przedszkola i szkoły podstawowej, oprócz orkiestry dętej OSP Krajenka i chóru Dzwon, wystąpiła również kapela Mysomtacy, zespół Bluesod C.
Była też darmowa grochówka, grill, ciasta, napoje. Chętni mogli przejechać się bryczką zaprzężoną we wspaniałe konie, zwolennicy jazdy wierzchem również mogli z tej formy przejażdżki skorzystać.
Miłośnicy dobrej zabawy i tańca zostali na zabawie na świeżym powietrzu, której nie przerwał padający od godziny 21 deszcz. Jak oświadczyła sołtys Głubczyna Ewa Chromiec, tańczono do pierwszej w nocy w foliowych workach założonych na głowy.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze