Sterylizacja wciąż nie jest zabiegiem powszechnym, więc każdego roku - również w powiecie złotowskim - na świat przychodzą tysiące niechcianych zwierząt. Niestety dla wielu z nich los nie jest łaskawy - są zabijane zaraz po urodzeniu
Te, którym dano szansę na przeżycie nie zawsze czeka lepszy los. Wiele zwierząt – a najczęściej chyba psów – nie znajduje ciepłego kąta i pełnej miski u nowego właściciela lecz jest skazywanych na bezpańskość. [[reklama]]
W zeszłym tygodniu do naszej redakcji dotarła informacja, że na ul. Wańkowicza w Złotowie z jadącego auta ktoś wyrzucił trzy małe psiaki. Jednego z nich przygarnęła złotowianka, pozostałe dwa w strachu uciekły. Niestety, w ostatnim czasie coraz częściej w naszej redakcji pojawiają się osoby, którzy proszą, by pomóc im w znalezieniu domu dla podrzutków, jakie do nich trafiły. Przerażające jest to, że ludzie pozbywają się nie tylko psich maluchów, ale też starych przyjaciół, którzy nierzadko przez kilka lub kilkanaście ostatnich lat towarzyszyli im w codziennym życiu. Nie tak dawno poproszono nas o umieszczenie w gazecie i na portalu zlotowskie.pl zdjęcia leciwego kundelka, który od wielu dni wałęsał się po ulicach Złotowa.
Na szczęście oprócz tych ludzi, którym człowieczeństwa ewidentnie brakuje, są także i tacy, którzy nie potrafią obojętnie przejść obok psiego nieszczęścia. Części czworonogów udało się znaleźć nowy dom.
Wystarczy się zgłosić
Ograniczenie rozrodu jest sprawą konieczną – i to jest oczywiste – nie każdego stać jednak na to, by zafundować swojemu pupilowi zabieg, którego średni koszt wynosi powyżej 350 zł. Problem szczególnie widoczny jest na wsiach. Psy częściej niż w mieście puszczane są tam samopas, więc każdej wiosny suczki wydają na świat kolejne mioty szczeniąt.
Niekontrolowanemu rozmnażaniu psów – na prośbę i we współpracy z poznańską fundacją „Zwierzęta i my” – czoła zdecydował się stawić lekarz weterynarz ze Złotowa Mirosław Lew-Kiedrowski. Jak zapowiada, już w kwietniu ma się rozpocząć akcja sterylizacji wiejskich psów z terenu całego powiatu złotowskiego. Co ważne, te o wadze pomiędzy 15 - 20 kg czy po prostu – jak mówi Alina Kasprowicz z fundacji – „do kolan”, będą kastrowane bezpłatnie. Do zabiegów, którym poddane zostaną większe czworonogi właściciele będą musieli dopłacić. Ile zwierząt M. Lew-Kiedrowski będzie mógł przyjąć? Tyle, ile właściciele ich zgłoszą. A. Kasprowicz tłumaczy, że jak do tej pory nie zdarzyło się jeszcze, by któryś ze współpracujących z nią weterynarzy odprawił kogoś z kwitkiem.
Sprawa jest prosta
Każdy, kto chce poddać swoją suczkę sterylizacji powinien skontaktować się z lek. wet. M. Lew-Kiedrowskim (nr tel. 67 263-48-77 lub 604 409 456). Trzeba jednak zaznaczyć, że nieodpłatnemu zabiegowi będą poddawane wyłącznie te psy z terenów wiejskich, których właścicieli nie stać na jego samodzielne sfinansowanie. A. Kasprowicz tłumaczy, że konieczne jest wzięcie pod uwagę statusu materialnego właścicieli, ponieważ na wsiach mieszka sporo dobrze sytuowanych ludzi, którzy za sterylizację spokojnie mogą zapłacić z własnej kieszeni. Trzeba tylko chcieć. W jaki sposób oddzielić jednych od drugich? To zadanie fundacja powierzyła lekarzowi weterynarii. Pracuje on na terenie powiatu złotowskiego od dawna, co więcej – na mocy umowy zawartej z Powiatowym Lekarzem Weterynarii prowadzi terenowe badania bydła pod kątem brucelozy, białaczki i gruźlicy, doskonale orientuje się więc w sytuacji dużej części mieszkańców wsi.
Wszyscy, którym na sercu leży dobro swojego pupila (wysterylizowana suczka może żyć nawet do 2 lat dłużej!) lub ci, którzy sobie chcą zaoszczędzić kłopotu, a psu cierpienia powinni skorzystać z szansy, jaką po raz pierwszy mieszkańcom naszego powiatu daje poznańska fundacja. Zwłaszcza, że obejdzie się bez kosztów.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze