Wiadomo było, że budżet gminny jest w złym stanie, ale ta wiadomość stała się w Okonku sensacją. Będą cięcia w wynagrodzeniach. Czy tak się stanie burmistrz Andrzej Jasiłek wyjaśnia Ryszardowi Mikietyńskiemu
Czy to prawda, że od października pracownicy budżetówki dostaną tylko około 60 procent należnej wypłaty?
Wielokrotnie powtarzałem i powtarzam, że w budżecie gminy nie ma pieniędzy. W tej chwili wiadomo, że do końca roku zabraknie około milion czterysta tysięcy złotych. Dlatego też rozważamy, podkreślam – rozważamy - różne możliwości. Na pewno nie złamiemy budżetu, dlatego też być może pracownicy budżetówki do końca roku nie dostaną pełnych wynagrodzeń. Ale czy tak się stanie, to ja w tej chwili tego nie wiem.
Ale one nie przepadną?
Oczywiście, że nie; dostaliby je w następnym roku. Wszystko jest jeszcze na etapie dyskusji i rozważań, w ciągu kilku dni okaże się, jak będzie. Przecież my nie wypowiadamy nikomu umowy o pracę.
Słyszałem, że spotkał się Pan z pracownikami Urzędu i mówił im, że trzeba będzie sporządzić nowe umowy.
Ktoś opowiada bzdury. Owszem, myślałem o tym, żeby z pracownikami spisać porozumienie, na mocy którego oni zgodzą się na to, że będą dostawać wypłaty w niższej wysokości, ale gdy będzie nowy budżet, to im się to wyrówna. Chodzi o to, żeby nie ciągali nas po sądach, bo po co. Nie byłoby to przyjemne dla obu stron. Takie porozumienia chcę podpisać. [[reklama]] Pewnie ciężko o czymś takim powiedzieć kolegom – nauczycielom. Sam przecież do niedawna był Pan jednym z nich, do tego przewodniczącym związku, który ma ich bronić.
Jestem w bardzo trudnej sytuacji, bo cokolwiek bym nie powiedział, będzie złe. Ale jestem na to przygotowany, zresztą, jak zauważyłeś, na różnych spotkaniach z ludźmi doskonale sobie radzę, jestem twardy. Niech mnie zabiją, ale muszę mówić jak jest.
A jak Pan myśli, czy dociera do tych ludzi Pana tłumaczenie?
Na pewno tak, tylko mówią różne rzeczy z przekory. Poza tym na zebraniu mówią, że nic ich to nie obchodzi, ale w domu na spokojnie pewnie przyznają mi rację.
Skąd się wziął ten milion czterysta tysięcy złotych, których brakuje?
Około pięćset tysięcy są to wyrównania dla nauczycieli, którzy nie dostali wypłaty zgodnie z ich statusem zawodowym, z kartą nauczyciela. Sześćset tysięcy to kwota obejmująca podwyżki dla nauczycieli od nowego roku szkolnego.
Dziwi się Pan, że ludzie myślą, iż budżet został „rozwalony” przez nauczycieli?
Nie dziwię się, ale moim zadaniem jest to daleko idące uproszczenie i nie wolno tak tego tłumaczyć. Nam naprawdę nie potrzeba konfliktów pomiędzy różnymi grupami zawodowymi.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze