Reklama

Niepełnosprawni w życiu, sprawni w pracy

26/01/2012 00:00
Bycie osobą niepełnosprawną nie musi oznaczać alienacji społecznej i zawodowej. Niepełnosprawni także muszą z czegoś żyć, a jako pracownicy są oddani i zaangażowani. W powiecie złotowskim działają zaledwie 2 zakłady pracy chronionej, z których jeden może ogłosić upadłość

Mam prawo pracować
Konstytucja gwarantuje prawo do pracy każdemu, także osobom niepełnosprawnym. Wie o tym doskonale Iwona Michalczyk, która 25 lat pracuje w firmie Silmet–Bedex S.A. w Złotowie. Kobieta zatrudniona przy produkcji wyrobów metalowych posiada co prawda rentę, ale nie wyobraża sobie życia bez pracy. Tak z przyczyn społecznych, jak i materialnych. - Tu nie ma podziału na niepełnosprawnych i pełnosprawnych. Ale wiadomo, że pracuje się trochę lepiej, gdy widzi się pracujące obok osoby niepełnosprawne – Iwona Michalczyk zachwala pracę w zakładzie pracy chronionej. Pracownica z orzeczonym stopniem niepełnosprawności ma prawo do krótszego czasu pracy, do dodatkowej przerwy w pracy, a także prawo do korzystania ze zwolnienia od pracy.
[[reklama]]
- Na dziś nie opłaca się być zakładem pracy chronionej. W zakładzie produkcyjnym każdy niepełnosprawny ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności pracuje 7 godzin, co daje 5 godz. mniej w jednym tygodniu pracy w porównaniu do osoby pełnosprawnej i ma prawo do 10 dni dodatkowego urlopu – spojrzenie pracodawcy na pracę osób niepełnosprawnych prezentuje prezes Silmet-Bedex, Grzegorz Nowak. - To jest też utrzymanie opieki pielęgniarskiej dla pracowników. Do 2010 roku utrzymywaliśmy przychodnię przyzakładową, a w przychodni musi być zatrudniony lekarz, kierownik przychodni oraz personel medyczny na każdej zmianie produkcyjnej. To jest dodatkowe obciążenie w kosztach prowadzenia firmy. Teraz podpisaliśmy umowę z zakładem opieki zdrowotnej, który świadczy nam usługi w tym zakresie – dodaje prezes. Mimo to zatrudnianie osób niepełnosprawnych było dotąd opłacalne. Wabikiem dla firm były comiesięczne dofinansowania do wynagrodzenia niepełnosprawnych, zwrot kosztów przystosowania stanowiska pracy, szkolenia pracownika, a także zwolnienie z wpłat na PFRON. – Płacić te składki muszą firmy, które nie zatrudniają niepełnosprawnych.

Państwo przeciw niepełnosprawnym?
W powiecie złotowskim działają dwie firmy mające status zakładów pracy chronionej. Wymóg zatrudniania - 40% osób z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, w tym 10% z II lub I grupą - spełniają wspomniany Silmet–Bedex S.A. i firma Pretor. - Na dziś wskaźnik ten mamy na poziomie 57% - podaje G. Nowak. – U nas 81% zatrudnionych spośród 96 osób to osoby z orzeczeniami, w tym 33% z II grupą inwalidzką – mówi Zofia Lewczuk, prezes spółdzielni Pretor. Zakładom tym jednak coraz trudniej jest utrzymać się na rynku. - Państwo nasze na dzisiaj robi wszystko, by zlikwidować zakłady pracy chronionej i to nie drogą ustawy czy rozporządzenia, bo nie jest to poprawne politycznie, tylko poprzez utrudnianie prowadzenia działalności, narzucając dodatkowe obowiązki oraz likwidację ulg z tytułu prowadzenia zakładu pracy chronionej – twierdzi Grzegorz Nowak. – Na przykład od 2010 roku zakład pracy chronionej stracił ulgę z tytułu podatku od nieruchomości. W naszym przypadku w roku 2010 było to 144 tys. zł. To trzeba było wypracować.

To samo dotyczy współpracy zakładów pracy chronionej z innymi firmami. Do niedawna te drugie, dzięki tej kooperacji, zwolnione były w części ze składek na PFRON. Na niedogodności wskazuje także Z. Lewczuk: - U mnie jest podwójna księgowość: raz prowadzimy ją jako normalna firma, a drugą dla potrzeb Zakładowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, na którym gromadzone jest dofinansowanie. Poza tym pieniądze na dofinansowanie są co roku mniejsze. Wzrosło wynagrodzenie minimalne, a dofinansowanie jest na tym samym poziomie.

Wspomniane zmiany coraz bardziej upodabniają zakłady pracy chronionej do firm niezatrudniających niepełnosprawnych. – My, tak samo jak inni, działamy dla osiągnięcia zysku – przyznaje prezes Pretora. Pamiętajmy jednak, że pracy osób niepełnosprawnych nie można porównywać z pracą osób sprawnych. – Potrzebujemy więcej czasu niż inne zakłady, by wykonać ten sam produkt – zauważa prezes Nowak. – Podstawowym zadaniem zakładu pracy jest generowanie zysku, a czy przy udziale niepełnosprawnych czy bez jest drugorzędnym aspektem - dodaje.

To wszystko sprawia, że bez wsparcia państwa zakłady pracy chronionej mogą przestać istnieć.

Bez nas są bez szans
Z danych Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych wynika, że aktywność zawodowa niepełnosprawnych w ostatnich latach utrzymywała się na podobnym poziomie: w 2007 roku - 22,6%, w 2008 r. – 23,9%, w 2009 - 24,6%, a w 2010 r. osiągnął poziom 25,9%. Wycofanie się państwa z pomocy zakładom pracy chronionej, w których zatrudnionych jest gros osób niepełnosprawnych, może te wskaźniki obniżyć. – Dzisiaj nikt nie chce zatrudniać osób niepełnosprawnych – twierdzi Zofia Lewczuk. Dlatego, przytaczając dane Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych za rok 2010, podstawowymi źródłami utrzymania niepełnosprawnych są: renta z tytułu niezdolności do pracy (46,8%) i emerytura (23,4%). Z zasiłku dla bezrobotnych, świadczenia przedemerytalnego i innych świadczeń społecznych utrzymywało się 11,8%. Wiele wskazuje na to, że do grona osób bezrobotnych mogą dołączyć pracownicy Silmetu–Bedexu S.A. Zarząd Spółki, który zarządza zakładem od sierpnia 2010 roku zastanawia się nad zgłoszeniem wniosku o upadłości zakładu. Dla pracowników, takich jak Iwona Michalczyk, byłby to prawdziwy cios. - Nie wyobrażam sobie, żeby ten zakład przestał istnieć – mówi niepewnie pracownica z 25–letnim stażem.

Prezes zdaje sobie sprawę z tego, jak rynek pracy obchodzi się z osobami z dysfunkcjami. - Mamy świadomość, że ci ludzie nie znajdą zatrudnienia gdzie indziej. Są to starsze osoby, a dodatkowo schorowane. Mówimy tu nie tylko o samej niepełnosprawności, ale także o absencji tych osób – mówi G. Nowak. Decyzja w sprawie losu zakładu jeszcze nie zapadła. Czeka na nią 67 zatrudnionych w nim osób. - Zarząd Silmet-Bedex S.A. zrobi wszystko, żeby obecnie zatrudnione osoby znalazły zatrudnienie, jeżeli nie w Spółce to w innym podmiocie gospodarczym o tym samym profilu produkcji.

Warsztat to za mało
Sytuację osób niepełnosprawnych na rynku pracy chciałyby poprawić władze powiatu złotowskiego. Szansę na ich zatrudnianie miałby dać Zakład Aktywności Zawodowej, który chciałyby utworzyć. Jego podmiotem mieliby być głównie podopieczni warsztatów terapii zajęciowej. Na terenie naszego powiatu funkcjonuje 5 takich zakładów, do których uczęszcza 145 uczestników. Ich utrzymanie w roku 2011 kosztowało blisko 2,4 mln złotych, z czego 90% tych kosztów pokrył Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Pozostałe koszty pokrywa powiat, który jest organizatorem warsztatów. Miesięcznie na jednego uczestnika wydaje on 137 złotych. - Na podstawie kilkuletnich doświadczeń, rozmów z opiekunami i terapeutami można stwierdzić, że należy zintensyfikować pracę z uczestnikami WTZ w kierunku rozwijania ich umiejętności do samodzielnego życia i mieszkania, a w dalszym etapie również pracy – uważa wicestarosta Tomasz Fidler. Podobnego zdania są wspomniani terapeuci. – Naszym zadaniem jest takie przygotowanie podopiecznych, by podjęli gdzieś pracę – potwierdza Dorota Staszewska z WTZ w Złotowie. – Co roku komuś to się udaje. W ubiegłym roku była to jedna osoba.

To za mało, dlatego wicestarosta chce powstania zakładu.

Stać nas na niepełnosprawność?
Warunkiem ustawowym, który musi spełnić organ tworzący ZAZ jest zatrudnianie co najmniej 70% osób niepełnosprawnych zaliczonych do znacznego lub umiarkowanego stopnia niepełnosprawności. Jednakże stan zatrudnienia osób z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności nie może być wyższy niż 35% ogółu zatrudnionych. Ponadto zakład ten musi być przystosowany pod względem lokalowym i sprzętowym do prowadzenia takiej działalności. Do 65% utworzenia kosztów ZAZ zapewnia PFRON, resztę musi zabezpieczyć organizator. Samo funkcjonowanie zakładu Fundusz może finansować w max. 90%. - Jest to znacząca różnica, bowiem koszty ogólne działania są zawsze wyższe niż koszty działalności obsługowo-rehabilitacyjnej. Na to należy zwracać szczególną uwagę przy tworzeniu założeń do preliminarza kosztów utworzenia, a później działania zakładu – zauważa wicestarosta. - W chwili obecnej określenie kosztów stworzenia ZAZ jest bardzo trudne to oszacowania. W pierwszej kolejności musimy określić profil usługowy ZAZ-u, liczbę uczestników i ich stopień niepełnosprawności – w tym zakresie rozpoczynamy konsultacje z terapeutami WTZ-ów.
Decyzję o przyznaniu statusu zakładu aktywności zawodowej wydaje wojewoda.

Pracują z zaangażowaniem
Do utworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej daleka droga, ale przedstawiciele zakładów pracy chronionej chwalą sam zamysł. - Uważam, że to by się sprawdziło – mówi Zofia Lewczuk. - Pracodawca zatrudniający osobę niepełnosprawną zyskuje oddanego pracownika, zdyscyplinowanego. – Te osoby mają inne podejście do pracy, inne zaangażowanie. Nawet jeśli nie mogą czegoś robić, to bardzo chcą, bo to jest ich firma.

Jednak co do wykonania tego założenia Grzegorz Nowak ma wątpliwości. - Pracodawca musi dziś wyprodukować tanio, szybko i dobrze. Jeżeli pracownik pełnosprawny, a mamy duże bezrobocie, wykona to szybciej i lepiej, to będą zatrudniani ci pracownicy.

Mimo to powiat zamierza podjąć trud stworzenia takiego zakładu. Wsparcie projektu już deklarują samorządowcy. - Inicjatywa starosty jest cenna i na pewno, jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy ją wspierać – zapewnia burmistrz Krajenki, Stefan Kitela. - Ci ludzie powinni mieć szansę na znalezienie pracy…

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama