Wyrąb i kradzież drewna, niedozwolone wjazdy do lasu, zaśmiecanie i kłusownictwo - uzbrojone w najnowsze urządzenia i specjalistyczną wiedzę Nadleśnictwo Złotów wypowiedziało wojnę leśnym przestępcom i wandalom
Długa jest lista grzechów, które wciąż jeszcze z pełną świadomością popełnia się na szkodę lasu. Technika idzie do przodu, sposoby monitorowania terenu są coraz bardziej zaawansowane, a mimo to wciąż znajdują się tacy, którzy wierzą, że uda im się uniknąć odpowiedzialności. Ostrzegamy – każdy kto ma coś na sumieniu nie powinien spać spokojnie – w każdej chwili do jego drzwi może zapukać straż leśna.
Skórka nie warta wyprawki
Każdy kto zamiast kupić choinkę na targu czy w sklepie wybiera się po nią do lasu powinien się dwa razy zastanowić. Koszt świątecznego drzewka to – w zależności od gatunku i wysokości – od 28 do 55 zł. Dużo? Być może, ale trzeba pamiętać, że kradzież świerku może nas kosztować wiele więcej. Ile dokładnie? Zależy od wartości skradzionego drzewka (lub drzewek), którą ustala się na podstawie opracowanego przez Nadleśnictwo cennika. - Istnieje granica, która różnicuje czyn na wykroczenie i przestępstwo – wyjaśnia komendant złotowskiej Straży Leśnej Waldemar Kaczmarek. Rozciąga się ona na poziomie 75 zł, co oznacza, że jeśli wartość wyrządzonej na rzecz Lasów Państwowych szkody nie przekracza tej sumy czyn kwalifikuje się jako wykroczenie, jeśli natomiast jest ona wyższa, wówczas mówi się o przestępstwie. W pierwszym przypadku na obwinionego może zostać nałożona grzywna (w wysokości nawet do 500 zł), można mu również zasądzić karę w postaci ograniczenia lub pozbawienia wolności do 1 roku. W drugim przypadku konsekwencje są dużo bardziej dotkliwe. Za kratki można trafić na okres od 3 miesięcy do 5 lat, ponadto sprawca jest zobowiązany do naprawienia szkody oraz zwrócenia jej podwójnej wartości. W praktyce oznacza to potrójną rekompensatę finansową. Warto ryzykować? Raczej nie, a żeby nie być gołosłownym podajemy dwa przykłady. Dwa lata temu sprawca, który od 3 lat wynosił z lasu drewno został w końcu zatrzymany – postawiono mu aż 11 zarzutów. Efekt? Wyrok w zawieszeniu, ok. 3500 zł w ramach naprawienia wyrządzonej szkody oraz ok. 8500 zł nawiązki. W tym roku natomiast dla jednego ze śmiałków kradzież 20 m3 drewna zakończyła się nakazem zapłaty blisko 4200 zł (z tytułu wyrządzonej szkody) oraz prawie 8400 zł nawiązki. Do tego dołożono mu jeszcze grzywnę.
Uśmiechnij się! Jesteś w ukrytej kamerze!
W związku ze wzrostem liczby kradzieży drewna podjęto decyzję o zainwestowaniu w system monitoringu, który od wiosny tego roku działa na terenie całego Nadleśnictwa. Co prawda tablice informujące o jego istnieniu zostały zamontowane w widocznych miejscach, jednak same kamery jest w stanie dostrzec tylko wprawne oko. Trzeba wiedzieć, że nawet jeśli komuś z nas uda się je wypatrzyć, lepiej sprzętu nie dotykać, ponieważ szklane oko zdążyło już zarejestrować naszą osobę, a stosowna informacja została przesłana do właściwych osób. W sytuacji zniszczenia lub kradzieży urządzenia odpowiedzialności nie da się więc uniknąć.
Ile kamer mamy na terenie naszych lasów i w których miejscach zostały one rozlokowane W. Kaczmarek zdradzać nie zamierza. - To rozwiązanie sprawdza się w całej Polsce, na terenie naszego Nadleśnictwa sprzęt również okazał się przydatny – opowiada, dodając, że obraz z kamer już kilkakrotnie stał się podstawą do wszczęcia postępowania.
Co ważne, monitoring generuje jasne dowody i pozwala na szybkie reagowanie. W błędzie są więc Ci, którym wydaje się, że zanim sprawa nabierze rozpędu zdążą upłynnić np. skradzione drewno. Trzeba bowiem pamiętać, że Straż Leśna nie ma obowiązku włączania w swoje działania policji, jasne dla nich sprawy może prowadzić i rozwiązywać w trybie uproszczonym.
Kod genetyczny
To, że komuś przed okiem kamery uda się umknąć wcale nie oznacza, że sprawiedliwość go nie dosięgnie. Tak się bowiem składa, że jedną z form dochodzenia jest rozpytywanie ludzi, a świat pełen jest „życzliwych”, których kłują w oczy nawet nie tyle lewe interesy, co fakt, że sami zapłacili np. za choinkę, a sąsiad przyniósł ją sobie za darmo z lasu. Wielu pewnie zapyta, czy jest możliwe, by z całą pewności stwierdzić, która choinka została skradziona, a która nie. Otóż jest pewna opcja – badanie DNA. Jeśli tylko strażnicy leśni są w stanie określić miejsca, z których choinki poznikały, pobierając materiał z pieńka, który został w ziemi oraz ze znalezionego w cudzym domu drzewka, po wykonaniu badania porównawczego są w stanie stwierdzić, czy oba elementy do siebie pasują. Podobnie sprawa ma się w przypadku kłusowników. Na podstawie badania porównawczego np. pozostałej w lesie krwi upolowanego zwierzęcia i zabezpieczonego nieprzetworzonego jeszcze mięsa są w stanie orzec, czy ich DNA jest zgodne. A takich dowodów żadna linia obrony nie jest w stanie podważyć.
Więcej patroli
Jak mówi W. Kaczmarek, jeśli chodzi o przedświąteczne kradzieże świerków to do tej pory każdego roku obywało się bez większych strat. - Skala problemu nie jest duża, nie mniej jednak zawsze znajdzie się kilka osób, które wolą pójść do lasu niż do sklepu – opowiada. Jak co roku przed Bożym Narodzeniem w lasach pojawiać się zatem będzie więcej patroli.
Najbardziej przebiegły złodziej w starciu z nowoczesną technologią i determinacją strażników nie ma większych szans, dlatego zawczasu radzimy wszystkim sięgnąć do portfeli i nie próbować oszczędzać. Nie od dziś wiadomo bowiem, że chytry traci dwa razy.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze