Reklama

Odgrzewany kotlet

26/11/2011 00:00
Pomysł połączenia gminy z miastem co jakiś czas wraca jak bumerang. Wracają też wysłużone i równocześnie koronne argumenty za i przeciw tej idei. - Opowiadanie o tym jak Złotów by się prężnie rozwijał gdyby miał do dyspozycji nowe tereny to czysta abstrakcja - mówi wójt Piotr Lach. - Obszarów pod inwestycje na razie nie brakuje, ale musimy myśleć perspektywicznie - ocenia zastępca burmistrza Jerzy Kołodziejczyk

Jak twierdzi wójt, wrażenie mnogości gruntów, które teoretycznie można by przeznaczyć pod inwestycje jest mylne. Rzeczywiście tuż za granicami Złotowa jak okiem sięgnąć jest wiele wolnych terenów, jednak jak mówi P. Lach, póki co nie ma możliwości ich zagospodarowania. - To są obszary prywatne lub agencyjne, w zasadzie nie do ruszenia. Zapewniam, że gdyby było inaczej, już dawno stała by tam stacja albo sklep wielkopowierzchniowy, przecież tak samo jak miasto chcielibyśmy wykorzystać każdy kawałek ziemi nadający się pod inwestycje. Nie ma więc znaczenia w czyich rękach są te ziemie i nie oszukujmy się, że w przypadku połączenia gmin nagle powstała by tutaj sfera przemysłowa – mówił wójt. Jerzy Kołodziejczyk twierdzi natomiast, że gdyby wszystkimi terenami zarządzał jeden organ, łatwiej byłoby dyskutować jakiekolwiek kwestie. Poza tym sądzi on, że choć póki co gruntów miastu nie brakuje, trzeba myśleć o przyszłości.
[[reklama]]
Jeśli nie wiadomo o co chodzi...

Sztandarowym argumentem w walce o (nie)połączenie obu gmin są pieniądze. Zastępca burmistrza twierdzi, że miasto i jego mieszkańcy, rzeczywiście tracą na tym, że trzeba odprowadzać podatek do gminy. W końcu miasto płaci za swoje obiekty, posadowione na swoich gruntach, które w większości służą mieszkańcom miasta. Przypomnijmy, całość wydatków związanych z budową składowiska odpadów i oczyszczalni ścieków poniosło właśnie ono.

- Jeśli chodzi o wysypisko śmieci to do naszej kasy trafia prawie 69 tys. zł, oczyszczalnia przynosi dochód w postaci niecałych 158 tys. zł. Podatek od tych dwóch obiektów łącznie wynosi ponad 220 tys. zł. Nie wierzę, żeby ta kwota zrujnowała miejski budżet – ocenia wójt. - Zresztą nikt nigdy do mnie nie przyszedł i nie negocjował ani wysokości podatków, ani zasad współpracy.

P. Lach w trakcie spotkania z nami wielokrotnie podkreślał, że jest otwarty na współpracę, zwłaszcza jeśli chodzi o wspólną inwestycję dotyczącą sortowni śmieci.
- Może się jednak okazać, że przy odrobinie złej woli i wzajemnego dokuczania sobie ten pomysł nie dojdzie do skutku, wysypisko zostanie zamknięte i wszyscy będziemy musieli wozić śmieci do Piły. Pytanie tylko, czy wtedy pan Kurcin będzie chciał przejąć miasto Piłę? Trzeba by go o to zapytać – mówił wójt. - Dlaczego tylko my mamy zrezygnować z podatku, niech miasto też spróbuje to zrobić – kontynuował P. Lach proponując, by Złotów – również w trosce o mieszkańców – przestał pobierać podatek np. od marketów, a wtedy produkty mogłyby być tańsze.

Wójt zaznaczał też, po pierwsze mieszkańcy gminy także odprowadzają podatki do miasta (chociażby opłatę za handlowanie na targowisku) i nie mają z tego tytułu pretensji. Zresztą nikt ich nie pyta czy mają na to pieniądze czy nie, jeśli chcą handlować, muszą płacić i tyle. Po drugie mało prawdopodobne jest aby połączenie gmin, a co za tym idzie zniesienie konieczności płacenia podatku np. za wysypisko śmieci, przełożyłoby się na spadek cen za wywóz odpadów. – Pokazywanie gminy Złotów jako sprawcy wszystkich nieszczęść, które dotykają miasta jest niedorzeczne – podsumował wójt – pozwólmy sobie nawzajem pracować i robić to, co do nas należy.

Co na plus?


Zapytaliśmy J. Kołodziejczyka jakie plusy przyniosłoby połączenie gmin - Taka sytuacja spowodowałaby zmniejszenie ilości osób pracujących w administracji, byłoby taniej – odpowiedział. Przykładem jest Urząd Stanu Cywilnego, zatrudniający trzy osoby i obsługujący gminę Złotów i Miasto Złotów. Dodać należy, że ponieważ większość dzieci z terenu powiatu rodzi się w Złotowie, w tym zakresie obsługujemy praktycznie cały powiat. Poza tym bardziej czytelna miałaby być obsługa, petent nie musiałby się więc już zastanawiać z jakimi sprawami powinien udać się do Urzędu Gminy a z jakimi do Urzędu Miejskiego. Kolejny wymieniony przez wiceburmistrza plus to uporządkowanie oświaty i większa racjonalizacja wydatków w jej zakresie. Lepiej mogłyby być wykorzystana złotowska oczyszczalnia ścieków.
-Póki subwencje z budżetu państwa są spore mniejsze gminy będą sobie radzić – podsumował J. Kołodziejczyk. - A jeśli rząd wskutek zapowiadanego zaciskania pasa w końcu je ograniczy, to może się to zmienić.

Obecnie, planowana na rok 2012 subwencja wyrównawcza dla gminy Złotów wynosi 5.267.964 zł. Dla porównania miasto ma otrzymać tylko 415.500 zł.
-Dodam, że w ustawie o dochodach jednostek samorządu terytorialnego dla gminy powstałej w wyniku połączenia dwóch lub więcej gmin, w drodze zgodnych uchwał, wskaźnik udziału we wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych, w okresie 5 lat, począwszy od dnia 1 stycznia roku następującego po roku, w którym podjęto decyzję o połączeniu, jest zwiększony o pięć punktów procentowych. To nie są małe kwoty, które mogłyby być wydane na inwestycje infrastrukturalne – opowiada wiceburmistrz.

Termin odroczony


Póki co ewentualne połączenie – choć wciąż dyskutowane – należy do planów raczej odległych. Zresztą ani wójt, ani burmistrz nie mają w tej kwestii decydującego słowa. Ostatecznie głos będzie należał do mieszkańców, istnieje bowiem wymóg ustawowy, by tego rodzaju zamierzenia rady gminy z nimi konsultowały. Konieczne jest też uzyskanie opinii wojewody. - Nic na siłę, wszyscy musimy do takiej decyzji dojrzeć – podsumował J. Kołodziejczyk.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama