Reklama

Pokonał Niemców, podpatruje Murasia

31/12/2011 17:15
Jest już Wawrzyniak i Buzała. Czy następnym złotowianinem w najwyżej polskiej klasie rozgrywkowej będzie Wojciech Golla? Zawodnik Lecha Poznań ma na koncie już ponad 50 występów w młodzieżowych reprezentacjach kraju

Jak zaczęła się Twoja piłkarska przygoda?
Grałem w piłkę na osiedlu z chłopakami jak prawie każdy w dzieciństwie. Z moim kolegą Karolem Piekutem poszliśmy na treningi do pana Andrzeja Bednarka i tak to właściwie się zaczęło. Wybić pomogły mi się kadry Wielkopolski, w których grałem, a skauci Lecha wypatrzyli mnie na jednym z turniejów, na których byłem ze Spartą Złotów. Wsiadłem do pociągu, pojechałem do dużego miasta i musiałem się usamodzielnić. Mieszkałem w internacie i uczęszczałem do sportowego gimnazjum, popularniej w Poznaniu "Trzynastki”. Będąc w drugiej klasie trafiłem do Lecha Poznań. Kiedy zacząłem uczyć się w I Liceum Mistrzostwa Sportowego (SMS) moja kariera piłkarska nabrała rozpędu.

Pierwsze wejście do szatni wielkiego Lecha - jakie wrażenie?

Było niesamowicie, głównie ze względu na warunki, jakie tam są. Przywitałem się, chłopaki kojarzyli mnie z młodszych grup, co ułatwiło mi pewnie adaptację. Usiadłem, przebrałem się i na trening. Pierwsze zajęcia były dosyć nerwowe. Później znormalniały i zaadaptowałem się.

W tym okresie trenerem Lecha był obecny selekcjoner Franciszek Smuda, jak go wspominasz?

Zbyt długo nie miałem okazji z nim współpracować, gdyż odszedł w krótkim czasie do Zagłębia Lubin. Wpuścił mnie na boisko w meczu Pucharu Polski z Bełchatowem. Na pewno, co zauważyłem, Smuda ma twardy charakter. Ma swoje zasady, które każdy zawodnik musi przestrzegać. Ze Smudą nie ma za dużo dyskusji. Każdy wie, co musi robić.

Jako młody zawodnik nie miałeś problemów w szatni Lecha?
Młody nie ma lekko. Z pokorą przyjąłem swoją rolę. Z czasem wszystko się zmieniło, szczególnie po obozie w Hiszpanii, gdzie przebywaliśmy ze sobą 24 godziny na dobę. Była okazja poznać się lepiej ze wszystkimi gwiazdami zespołu.

Macie w szatni mieszankę narodowościową, nie stanowi to problemu?

To prawda, Bałkany, jak ja to nazywam, trzymają się razem. Manuel Arboleda i Luis Henriquez trzymają razem. Są Murawski, Ślusarski, Wilk, Wojtkowiak, młodzi też trzymają się razem, Kamiński, ja itd. Na boisku stanowimy jedność, mimo że na treningu rzeczywiście bywa ostro, bo każdy walczy o miejsce w składzie. Wielokrotnie trener przerywa gierki stopując nas w zbyt ostrej grze. Rywalizacja jest duża i każdego dnia muszę walczyć od nowa.

Który z trenerów miał największy wpływ na Twoją sportową drogę?
Wszystko poszło po kolei. Każdy dorzucił swoją cegiełkę w mój rozwój piłkarski. Najważniejszy do tej pory krok według mnie dały mi początki u trenera Bednarka, który zaszczepił we mnie bakcyla sportowego. Poprzez swoje spostrzeżenia, treningi, rady, których mi udzielał na pewno pomógł w mojej przygodzie z piłką w Lechu.

Śledzisz wyniki swojego macierzystego klubu?
Zawsze kiedy tylko mogę jestem na meczach Sparty. Śledzę na bierząco wyniki. Zresztą ten klub będzie mi zawsze bliski.

Szczególny moment w Twojej karierze?
Na pewno wygranie turnieju im. Marka Wielgusa z trenerem Andrzejem Bednarkiem w Iławie, gdzie w nagrodę pojechaliśmy do Paryża do Disnaylandu. Poza tym dwukrotne mistrzostwo Polski z województwem wielkopolski. Szczególnie zapadł mi w pamięci ostatni, wygrany 1:0 mecz z Niemcami w kadrze U20, w której gram u trenera Janusza Białka i Jana Domarskiego. Dzięki swemu doświadczeniu boiskowemu trenerzy ci dali mi wiele mądrych rad. Dodam, że w kadrze U19 u trenera Michała Globisza graliśmy z ówczesnymi mistrzami świata Szwajcarami, a ja wszedłem na boisko w 60. minucie i bez wcześniejszego kontaktu z piłką zdecydowałem się na uderzenie z powietrza i wyszła z tego ładna bramka. To duża satysfakcja.

Masz czas na coś jeszcze oprócz piłki?

Tak, lubię inne sporty, np. koszykówkę, w którą również gram. W wolnych chwilach słucham hip hopu i rapu.

Jak widzisz swoją karierę za kilka lat, jakie masz związane z tym marzenia?
Najbliższe marzenie to w końcu debiut w ekstraklasie, na który bardzo liczę. Tym bardziej, że już 8 razy znalazłem się w składzie, a nie dane było mi wejść na plac gry. Marzy mi się mistrzostwo Polski, sukcesy w lidze europejskiej, lidze mistrzów oraz powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski.

Obecny trener Bakero - co o nim powiesz?
Po Polsku nie mówi praktycznie nic, jest tłumacz, który jest pośrednikiem między trenerem a nami. Same treningi są ciekawe, typowo hiszpańskie, techniczne. Gorzej jest z trenerem przygotowania fizycznego. Luis Mila Villarroel daje ostro w kość. Jako osoba, człowiek Jose Bakero jest w porządku. Jeśli jest jakiś problem, trener bierze zawodnika do pokoju i wyjaśnia wszelkie niejasności w cztery oczy.

Kogo podpatrujesz w szczególny sposób, od kogo się uczysz?
Przede wszystkim od Rafała Murawskiego, który posmakował piłki na najwyższym poziomie - przypomnę choćby to, że grał w Rubinie Kazań, także w Lidze Mistrzów i to nawet przeciwko Barcelonie. Podpatruję od niego, jak się ustawić, jak zagrać, popularny Muraś robi to wyśmienicie. Mam się od kogo uczyć.

Co oprócz piłki jest dla Ciebie ważne?
Rodzina, która daje mi siły i wspiera mnie na każdym kroku.

Były chwile zwątpienia?
Jasne, wielokrotnie, ale pomocna była wtedy rodzina, na którą zawsze mogę liczyć. Choć były też momenty, w których musiałem radzić sobie absolutnie sam i, jak widać, dawało to pozytywny skutek.

Obserwujesz swoich starszych kolegów ze Złotowa grających już w ekstraklasie?
Oczywiście. Oglądam Kubę w reprezentacji i w lidze europejskiej, a także Pawła strzelającego bramki w Bełchatowie. Zresztą zawsze kiedy jestem w okresie świątecznym w rodzinnym mieście staramy się spotkać, porozmawiać, a czasami nawet zagrać na hali.

Twój wzór piłkarski?
Zdecydowanie Zinedine Zidane. Rewelacyjny zawodnik, który dawał wiele radości kibicom na całym świecie.

Twoja ulubiona pozycja?
Defensywny pomocnik. W kadrze ustawiany byłem bardziej z przodu, ale zdecydowanie najbardziej odpowiada mi pozycja defensywnego pomocnika, na którą jestem zresztą ustawiany w Lechu.

Twoje typy na Euro 2012?
Hiszpania. Polska ma najłatwiejszą grupę i reprezentacja powinna z niej wyjść.

Czy z Twoich kolegów z dzieciństwa któryś miał możliwości, predyspozycje, aby znależć się w tym miejscu, w którym obecnie jesteś?
Krzysztof Wojciechowski, który swego czasu był w Opalenicy. Póki co wrócił, ale może jeszcze uda mu się gdzieś pokazać.

W tym roku kończy Ci się kontrakt z Lechem. Co dalej?
Mam zamiar usiąść i porozmawiać z władzami klubu. Chcę grać, to jest w tej chwili dla mnie najważniejsze. Nie rozwinę się w Młodej Ekstraklasie, dlatego z moim menadżerem usiądziemy i zdecydujemy, co będzie dla mnie w tym momencie najlepsze. Zaznaczam, że rodzice będą mieli tutaj największy wpływ na mój wybór. Niebawem rozpoczyna się okienko transferowe. Zobaczymy, czy zostanę, czy moja droga piłkarska pójdzie w inną stronę.

Zbliżają się święta, sylwester, jakie plany na najbliższe dni?
Święta w rodzinnym domu, jak zwykle, na co oczywiście bardzo się cieszę. Sylwester z przyjaciółmi w Zakopanem. Potem koniec odpoczynku, ostra harówka i walka o grę w Ekstraklasie.

Rozmawiał Karol Zabel
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama