Reklama

Prezerwatywa zabija miłość

04/09/2012 00:00
Kazimierz Tucholski od 21 lat prowadzi poradnię życia rodzinnego. Przygotowuje do ślubu około stu par rocznie. Mówi o miłości i odpowiedzialności. - Tam gdzie zaczyna się antykoncepcja, tam kończy się miłość - uważa uczestnik kościoła domowego

Podobno Bóg cudownie uleczył Pana córkę i to był moment, w którym silniej związał się Pan z Kościołem.
Zostałem wychowany w sposób tradycyjny, do kościoła chodziłem raz w tygodniu.
Zmiana we mnie nastąpiła w 1987 roku, na rekolekcjach w Lipiu koło Połczyna. Tam zachorowała nasza półtoraroczna córka. Miała silną gorączkę, anginę ropną. Mój znajomy jechał do Złotowa, a ja, jako że pracowałem już w służbie zdrowia, to pojechałem z nim po antybiotyk. Poszedłem też do kościoła, modliłem się za córkę, ale w kościele widziałem tylko kapłana, jakby nie było ludzi wokół. I proszę sobie wyobrazić, że jak wróciliśmy do Lipia, to zobaczyłem córkę biegającą po podwórku. To mnie złamało i wtedy powiedziałem: Panie Boże, jakiś Ty wielki.

Dlatego poszedł Pan z żoną na roczny kurs poradnictwa życia rodzinnego?
Tak, bo na rekolekcjach dowiedzieliśmy się, że grzeszymy. Nikt nam wcześniej nic nie mówił o sprawach pożycia małżeńskiego. A my już mieliśmy dzieci. Gdy braliśmy ślub, to nie było poradni, bo w poprzednim systemie były one wręcz zakazane. Ksiądz zapytał nas tylko czy chcemy mieć dzieci.
[[reklama]]
Od 1991 roku to Pan mówi parom przygotowującym się do zawarcia związku małżeńskiego o naturalnym planowaniu rodziny. Dlaczego Pan się tego podjął?
Bo zaufałem Panu Bogu. Mam pewien zasób wiedzy i doświadczeń, ale to opatrzność mnie wspiera. Mam świadomość, że robię coś ważnego, by ci młodzi ludzie wchodzili w nowe życie przygotowani.

Mówienie o metodach antykoncepcyjnych jest dla przyszłych małżonków ważne? W końcu są to ludzie z doświadczeniami.
Często jak zapytam młodego człowieka o seks przedmałżeński, to mówi, że kota w worku nie będzie kupował. Ale przecież co tu do czego nie pasuje? Prowadzę te kursy, bo żal mi tych ludzi. Naprawdę bardzo mało wiedzą o tych sprawach.

Na pierwszym spotkaniu z młodymi mówi Pan o metodach naturalnych planowania rodziny. A oni myślą: kalendarzyk?
Takie stwierdzenie podważa wiedzę tych osób, bo to jest metoda historyczna. Ona miała znaczenie kiedy kobiety miały cykle regularne. Dziś rzadko która kobieta ma cykl regularny.
[[reklama]]
To co Pan poleca?
Och, metod jest dużo: termiczna, objawowa, angielska, wielowskaźnikowa. Każdy może wybrać coś dla siebie. Młodzi są tym zaskoczeni, ale po spotkaniach, nawet ci sceptycznie nastawieni, podchodzą do mnie i dziękują, bo nikt z nimi do tej pory na te tematy tak nie rozmawiał.

Uważają, że wiedzą wszystko, bo media, kolorowe czasopisma aż kipią od seksu. Łatwego, szybkiego i bez zobowiązań.
To obraz zakłamany. A dlaczego tam reklamuje się tylko środki antykoncepcyjne? Bo to jest biznes.

Pouczać jest łatwo, ale ludzi najlepiej przekonuje przykład. Pan jest w stanie zaświadczyć, że naturalne metody planowania poczęć są skuteczne?
Oczywiście, ja pokazuję kursantom zeszyt, w którym przez lata prowadziłem notatki. To ja kładłem żonie wieczorem termometr przy łóżku, by rano nie zapomniała zmierzyć temperatury. To ważne, by kobieta nie poczuła się mniej dowartościowana, że musi coś robić sama. Płodność małżeńska jest naszą wspólną sprawą.
[[nowa_strona]]
To jest Pan chyba ewenementem. Tradycyjnie te sprawy, my mężczyźni, pozostawiamy partnerkom.
I dlatego dzisiaj kobiety uciekają w antykoncepcję, bo boją się współżycia i konsekwencji w postaci dziecka. Pomiar temperatury zajmuje dwie minuty dziennie, a dziś tak trudno je znaleźć. Szkoda, bo oprócz wiedzy uzyskiwanej przez obserwację, uczą się też dyscypliny.
Muszę powiedzieć, że harmonia w sprawach intymnych jest bardzo ważna. Jeżeli tutaj jej nie ma, to i w życiu będzie bałagan.

Zestawia Pan także koszty stosowania metod naturalnych i antykoncepcji. Tu nie ma wątpliwości co jest tańsze.
Zeszyt, termometr i długopis to jest cały nasz wkład. Środkami antykoncepcyjnymi ludzie niszczą swoje zdrowie za własne pieniądze.
[[reklama]]
Często mówi się, że przy stosowaniu antykoncepcji, będzie mniej aborcji. Ale proszę zauważyć, że myślenie antykoncepcyjne z założenia jest przeciwko dziecku. A skoro tak, to jak się pocznie dziecko, to kolejną myślą jest - zniszczyć je.

Metody naturalne są bardziej pracochłonne, ale czy są przy tym mniej skuteczne?

Bardzo często ludzie twierdzą, że stosują metody naturalne, ale w ogóle nie trzymają się ich reguł. I potem mówią, że metoda jest nieskuteczna. Moja znajoma na przykład, która utrzymywała, że stosuje metody naturalne temperaturę mierzyła pod pachą.

Poza tym ludzie nie zdają sobie sprawy, że prezerwatywa nie chroni przed Aids, a jedynie zmniejsza ryzyko zachorowania na inne choroby przenoszone drogą płciową. To się odbywa na zasadzie rosyjskiej ruletki.

Czyli zniechęca Pan tych młodych ludzi do stosowania prezerwatyw?

Ja ich przygotowuję do życia w małżeństwie i zadaję pytanie jak smakuje lizak przez papierek albo pocałunek przez szybę. Pismo Święte mówi: I opuści mężczyzna ojca i matkę swoją, i połączy się ze swoją żoną tak ściśle, iż będą obydwoje jednym ciałem.

To nie jest przejaw hipokryzji Kościoła, który potępiając stosowanie antykoncepcji nie daje ludziom alternatywy? Kto utrzyma kolejne dzieci?
Wszystko zależy od małżonków, bo naturalne metody są taką alternatywą. To kobieta wyznacza okresy płodności, a mężczyzna musi się wziąć w karby i opanować swój popęd. To jest ważne, że mężczyznom mówi to facet.
[[reklama]]
Kiedy mężczyźni nie panują nad swoim popędem, a, tak jak w naszym regionie, wyjeżdżają do pracy za granicę, to często kończy się to rozpadem małżeństwa.

Sugeruje Pan, że stosowanie naturalnych metod planowania rodziny silniej wiąże ludzi?

Okres absencji uczy męża jak nad sobą zapanować. A okres tęsknoty powoduje wzrost miłości. Dzięki temu małżonkowie „nie przejedzą się sobą” i szansa na to, że to małżeństwo będzie trwało jest większa.

W trakcie kursu mówi Pan także o miłości. Pary słyszą od Pana coś więcej niż od księdza?

Miłość w małżeństwie to jest odpowiedzialność za drugiego człowieka. Żona jest darem dla męża i odwrotnie. Kochamy się nie za coś, ale dlatego że jesteśmy. Małżonkowie na początku są jak dwa nieociosane kamienie i one z czasem, ocierając się o siebie oszlifowują te kanty i później nie są już w stanie siebie zranić.

Na trzecim spotkaniu omawia Pan anatomię i fizjologię człowieka. To wygląda jak zajęcia biologii w szkole, tyle że odbywają się w sali przy kościele.
To raczej przypomnienie. Mężczyźni np. często nie wiedzą dlaczego moszna nie jest w brzuchu. Tłumaczę, że chodzi o proces spermatogenezy, dla której temperatura ciała jest za wysoka. Dlatego niewskazane jest noszenie obcisłej bielizny. Udzielam więc też rad praktycznych.
[[nowa_strona]]
Jak na to reagują? Przychodzą na nauki przedmałżeńskie, a tu takie rewelacje.
Niektórzy się krzywią, ale zwykle panuje cisza.

Te spotkania przebiegają pod znakiem Pańskiego monologu, czy też pary mają pytania, chcą się czegoś dowiedzieć?
Często pytają o to, czy można regulować płeć dziecka. I tu kolejne zdziwienie, że za płeć dziecka odpowiada mężczyzna, bo ma plemniki X i Y. Wpływ na płeć dziecka możemy mieć w jakichś 60%. Zwykle pary reagują na to radośnie. To nie jest tak, że te spotkania są smutne. Czasem dla rozładowania atmosfery opowiem jakiś kawał.
[[reklama]]
Tu nasuwa się pytanie skąd Pan to wie? Pewnie nie każdy może prowadzić tego typu kursy.
Jestem nauczycielem naturalnych metod planowania rodziny, mam misję kanoniczną od biskupa do prowadzenia takich spotkań. Raz w roku mam też obowiązek uczestniczenia w wakacyjnych rekolekcjach, na których się dokształcam. Uczę się nowinek ze świata medycyny, czy psychologii.

I z najnowszej wiedzy wynika, że środki antykoncepcyjne są niekorzystne dla zdrowia kobiet i dlatego Pan odradza ich stosowanie?
Jeżeli mąż kocha swoją żonę, to będzie naciskał, żeby ona stosowała metody naturalne, bo będzie dbał o jej zdrowie. Uważam, że tam gdzie zaczyna się antykoncepcja, tam kończy się miłość.

To radykalne stwierdzenie. Naprawdę Pan tak mówi narzeczonym?
Tak, ale tylko przedstawiam fakty. Rzucam kamyk do ich ogródka, a co oni z tym zrobią, to już jest sprawa ich sumienia.
[[reklama]]
Dlaczego tych nauk nie prowadzi ksiądz, tylko Pan?
Być może bardziej wiarygodny jest człowiek świecki, który żyje w małżeństwie. Ja po prostu dzielę się z ludźmi swoim życiem.

Pyta Pan kursantów dlaczego chcą się pobrać? Motywacje młodych pewnie bywają różne.
Próbuję sprowokować ich do wypowiedzi dlaczego chcą przyjąć ten sakrament. Czy to jest ich indywidualna decyzja, czy może nacisk mamy mówiącej: zróbcie coś z tym.

Nie wierzę, że ktoś przyznał się Panu, że wstępuje w związek małżeński z innych powodów niż szczera, dozgonna miłość.
Cóż ja mogę? Ja co prawda pracuję w pracowni rentgenowskiej, ale duszy prześwietlić się nie da. Przez te 21 lat gdy prowadzę poradnię miałem bodajże jeden przypadek, gdy młody mówił, że jemu jest to obojętne i żeni się ze względu na partnerkę.
[[nowa_strona]]
Odradził Pan kiedyś komuś wstąpienie w sakrament małżeństwa?
Nie po to jestem w poradni, choć z zachowania idzie wywnioskować jakie są motywacje młodych. Małżeństwo to coś na całe życie, to nie kontrakt cywilny, który można w każdej chwili rozwiązać. Jak ktoś mówi, że kocha i zostawia sobie furtkę, bo nie bierze ślubu kościelnego, to trzeba się zastanowić, czy kocha naprawdę.

Podobno pyta Pan pary biorące udział w kursie kto komu udziela ślubu?
Najczęściej pada odpowiedź, że ksiądz. Jak to ksiądz? Byliście na pewno na ślubie i słyszeliście, że to młodzi ślubują sobie miłość i wierność. Ksiądz jest przedłużonym ramieniem Pana Boga, który ich miłość błogosławi.
[[reklama]]
Kurs przedmałżeński, który Pan prowadzi trwa zaledwie kilka godzin. Przekazuje Pan przyszłym małżonkom swoją wiedzę i co mówi im na koniec?
Składam im życzenia i cytuję świętego Pawła: możecie się gniewać, możecie się kłócić, bo jest to naturalną rzeczą ludzką, ale pamiętajcie, niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce.

Te nauki odnoszą skutek?
Myślę, że tak. Raz, że zostaję rozpoznawany na ulicy, ludzie mówią mi dzień dobry, a poza tym młodzi zapraszają mnie na kawę i proszą o pomoc, bo mają np. trzymiesięczne dziecko i chcieliby znowu ze sobą być, ale chcą na razie uniknąć kolejnej ciąży.

Robi im Pan powtórkę nauk?
Tak i doradzam im. Pomagałem też w sprawie płci dziecka i się udało.
[[reklama]]
Jednak coraz częściej małżeństwa się rozpadają. Martwi Pana ta fala rozwodów? Pewnie wśród par, które Pan przygotowywał także się one zdarzają.
To jest wielki problem. Ja znam jedną taką parę, ale w tym przypadku było to do przewidzenia, bo od początku było widać, że oni charakterologiczne się nie dobrali.
U nas wpływ na to mają też te rozłąki, o których mówiłem i brak przygotowania do życia małżeńskiego.

W poradni pracuje Pan 21 lat. Długo jeszcze będzie Pan pchał ten wózek?

Chętnie przekazałbym pałeczkę komuś młodszemu, ale nikogo takiego nie ma na horyzoncie.

Rozmawiał Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama