Czy burmistrz, jego zastępca, przewodniczący rady poddadzą się badaniu wariografem? Taką propozycję złożył im radny Marek Matysiak, który sam chce uczestniczyć w tym eksperymencie
Niespodziewanie na ostatniej sesji Rady Miejskiej radny Marek Matysiak wrócił do sprawy nagród dla nauczycieli szkoły podstawowej w Krajence, przyznanych przez burmistrza Stefana Kitelę z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Jego zdaniem sposób przydziału odbiega od regulaminu, który w 2009 roku przyjęła Rada Miejska. Zgodnie z nim nagrody powinny być opiniowane przez rady pedagogiczne. – W szkole podstawowej w Krajence nigdy nic takiego nie było – oświadczył. - W tym roku został powołany specjalny zespół do opiniowania przydzielania nagród, co jest niezgodne z tym regulaminem. Łamana jest w takim razie uchwała Rady Miejskiej. Składam wniosek, aby rada zwróciła się do Regionalnej Izby Obrachunkowej o przeprowadzenie kontroli w Urzędzie Gminy i Miasta Krajenki odnośnie zasadności przedzielania nagród – dodał. Przewodniczący rady Piotr Jończyk uznał, że wniosek taki może być poddany pod głosowanie w punkcie „zapytania i wnioski radnych”. [[reklama]]
Radny Matysiak mówił także o dokumentach jakie otrzymali radni na poprzedniej sesji, a które dotyczyły sytuacji w szkole podstawowej. Zarzucił, że ujawniając dane niektórych osób złamano ustawę o ochronie danych osobowych. – Mam wrażenie, że szkoła podstawowa w Krajence od pewnego czasu przeżywa okres mrocznego średniowiecza. Czas na odrodzenie, panie burmistrzu – zakończył radny.
Co to jest populizm
Kolejny podjęty przez radnego wątek dotyczył wywiadu, jakiego naszej gazecie udzielił przewodniczący rady Piotr Jończyk. – Ostatnio rozmawiamy z panem przewodniczący przez prasę, a powinniśmy rozmawiać tu na sesji – rozpoczął rady Matysiak. Pytał dlaczego Piotr Jończyk o samorozwiązaniu się klubu „Przyjazna Krajenka’ poinformował najpierw „Aktualności Lokalne”, zamiast poczekać z tym do sesji? Zarzucił też Piotrowi Jończykowi kłamstwo, bowiem z protokołu wynika, że klub rozwiązał się siedmioma głosami „za”, natomiast w wypowiedzi dla gazety jest, że siedem osób było „za”, a jedna się wstrzymała. Poza tym wydało mu się to dziwne, że sekretarz na posiedzenie klubu przyszedł z gotowym już protokołem. – W którymś wywiadzie powiedziałem, że w Krajence nie będzie białoruskiej demokracji. Niestety, myliłem się – oświadczył. Miał również pretensje do Piotra Jończyka, że ten w wywiadzie użył słowa „populistyczne” do jego wypowiedzi dotyczącej stawek podatku rolnego, przyjętego na poprzedniej sesji. Co oznacza słowo „populizm”? Radny postanowił uświadomić pozostałych, wręczając im wydruk z wikipedii.
Podobnych zarzutów do wypowiedzi Piotra Jończyka miał więcej. Ten z kolei wyjaśnił krótko, że odnośnie liczby głosujących nastąpiło pewne przekłamanie, bowiem z uwagi na brak czasu nie autoryzował wywiadu. Do reszty zarzutów nie chciał się ustosunkować, uznał, że to radny Matysiak zaczął „rozmowę poprzez prasę”, bowiem tydzień wcześniej udzielił wywiadu innemu tygodnikowi, on jedynie do tych zarzutów się ustosunkował.
Głos zabrał również Zdzisław Pasymowski, który pytał m.in., co było przyczyną rozwiązania się klubu „Przyjazna Krajenka”, który na początku powstania miał takie ambitne plany.
Tylko krowa nie zmienia poglądów
Nieco dłuższe, dosyć zaskakujące wystąpienie miał zastępca burmistrza Leszek Łochowicz. Uznał, że sesję można podzielić na dwie części: jedną, w której radni żyją bieżącymi problemami gminy i drugą - populistyczną. Przypomniał, że to właśnie radny Marek Matysiak bardzo często używa słowa etyka, honor, prawo. – Pana decyzja o składce 50 zł podatku rolnego była propozycją populistyczną, skoro rolnicy i sołtysi przystali na 63 złote – oświadczył zastępca burmistrza. Przyznał też, że rozwiązanie się klubu „Przyjazna Krajenka” pozwoli radnym na swobodne głosowanie, zgodnie z własnym sumieniem. Nawiązał również do wydarzeń z poprzedniej sesji, kiedy to po głosowaniu nad stawkami podatku rolnego w przerwie radny Marek Matysiak miał krzyczeć na swoich kolegów z klubu, którzy głosowali wbrew wcześnie uzgodnionej stawce. Przypomniał też, że w jednym z wywiadów Marek Matysiak zarzucał dyrektorowi szkoły podstawowej Sendłakowi, że ten „przepraszał za to, że żyje”. Zdaniem Leszka Łochowicza (który podkreślił, że wypowiada się w tej kwestii prywatnie) to dzisiaj Marek Matysiak powinien przeprosić za swoje zachowanie kolegów z klubu. Poza tym radny w swoich wypowiedziach stara się wpływać na postawy pozostałych. – Manipulacja zawsze była jednym z podstawowych elementów sprawowania władzy. Mam nadzieję, że w Krajence tego nie będzie. Nie będzie tutaj „białoruskiej demokracji”.
- Nie wiem, czy państwo wiedzą, co to jest wariograf. Jako były oficer Służb Specjalnych ja wiem. Jestem skłonny poddać się badaniu, zapraszam również pana burmistrza, przewodniczącego rady, pana Leszka Łochowicza, aby również poddali się takiemu badaniu i żebyśmy wyniki tego badania upublicznili – oświadczył Marek Matysiak.
Niejako w odpowiedzi radny Klaryński przyznał, że tylko pewne zwierzę nie zmienia poglądów. – Dla mnie to co się działo w naszym klubie to była osobista tragedia. Nie mogliśmy dopuścić do tego, aby było jeszcze gorzej. Każdy ma własne odczucia. Piotr Jończyk nie potrzebuje obrońców, ale to nie on zaczął biegać po gazetach. Przykro mi o tym mówić, Marku – powiedział, zwracając się do Marka Matysiaka, radny Klaryński.
Na tym dyskusja się zakończyła. Więcej o listopadowej sesji - w następnym numerze „Aktualności Lokalnych”.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze