Kilkanaście miesięcy temu mieliśmy spore zamieszanie przy remoncie ulicy Leśnej. Droga do dzisiaj nie jest zrobiona, a przedsiębiorca z Batorowa, który wykonał część zadania, powraca do sprawy. - Dzisiejszy stan drogi udowadnia, że sposób jej wykonania sprawdził się - przekonuje Ryszard Serówka. - U niektórych radnych stwierdziłem takie samouwielbienie, że nie zdziwię się, jak niedługo będą zamiast księdza spowiadać w kościele - dodaje wzburzony
Sprawa zaczęła się już w 2010 roku, kiedy ogłoszony był przetarg na wykonanie utwardzenia nawierzchni ulicy Leśnej. Przetarg na wykonanie zadania wygrała firma Ryszarda Serówki z Batorowa. Pierwotnie droga miała być skończona jeszcze w 2010 roku, nie udało się, chociaż już wtedy powstał odcinek długości około 350 metrów. Kolejne ustalenia mówiły o tym, że Leśna w całości ma być gotowa do końca maja 2011 roku. Skończyło się jednak na tym, że w maju ubiegłego roku R. Serówka złożył oświadczenie, iż nie będzie dalej wykonywać tego zadania. W takiej sytuacji wykonawca musiał oczywiście liczyć się z karami finansowymi.
Nie jak, ale kto?
Przypomnijmy, że gmina wyciągnęła finansowe konsekwencje, chociaż wykonawca nie zapłacił wcale kary, która wynosiła 10% wartości zadania, co w tym przypadku stanowiło kwotę około 5 tys. zł. Jak to możliwe, że kara nie została zapłacona? Otóż samorząd porozumiał się z R. Serówką na inną formę rekompensaty – wspomniane wyremontowane 350 metrów (stanowiące wartość kilkunastu tysięcy złotych) wykonawca pozostawił w nienaruszonym, poinwestycyjnym stanie. – Gmina na pewno na tym skorzystała. Po pierwsze, wartość wykonanych prac znacznie przewyższa wysokość kary umownej, po drugie mamy gotowy odcinek drogi – kilkanaście miesięcy temu wójt Przemysław Kurdzieko oceniał takie rozstrzygnięcie sprawy. Już wtedy wielu zastanawiało się jednak nad tym, że skoro gmina potrafiła porozumieć się z wykonawcą w sprawie rekompensaty, to dlaczego droga nie została po prostu do końca wykonana?
Ryszard Serówka mówił, że zadanie wykonał należycie, jednak sposób realizacji inwestycji nie odpowiadał mieszkańcom i radnym z komisji komunalnej. Jednocześnie przedsiębiorca deklarował, że droga jest wystarczająca pod jej potrzeby, spełnia wszelkie wymogi, a, jak zapewniał, sporządzona swego czasu ekspertyza również stwierdzała, że utwardzone 350 metrów jest w należytym stanie. Już kilkanaście miesięcy temu Ryszard Serówka przyznał, że ma wrażenie, iż powodem głosów niezadowolenia nie była wcale jakość wykonanych na Leśnej prac, ale fakt, że to on wykonywał tę inwestycję.
Troska komisji
Ponieważ przedsiębiorca wskazał na radnych z komisji komunalnej, już wtedy o opinię w sprawie ulicy Leśnej zapytaliśmy przewodniczącego tej komisji, Jacka Bieluszkę. Radny podkreślał, że cena, jaką Ryszard Serówka wygrał w 2010 roku przetarg na wykonanie zadania była bardzo atrakcyjna w porównaniu z przetargową wyceną inwestycji (50 tys. zł netto, podczas gdy wycena opiewała na ponad 100 tys. zł). – Ta wartość wzbudzała troskę komisji, czy przy tak niskiej ofercie przetargowej wykonawca będzie w stanie zmieścić się w kosztach wykonania inwestycji – argumentował Jacek Bieluszko. Podkreślał też, że komisja nie zajęła w tej sprawie żadnego stanowiska, a jako jej przewodniczący interweniował jedynie w odpowiedzi na głosy mieszkańców, którzy zwrócili się do niego z pytaniami i wątpliwościami w tej sprawie. – Pracownik urzędu ocenił, że prace nie są zgodne z zakresem przetargowej specyfikacji – wyjaśniał radny, przypominając, że założenia przetargowe były tak skonstruowane, ażeby utwardzenie Leśnej stanowiło podbudowę pod ewentualne położenie w przyszłości nawierzchni asfaltowej. Stąd specyfikacja mówiła m.in. o czterech metrach szerokości i wyłożeniu dwunastocentymetrową warstwą tłucznia kamiennego. Właśnie w zakresie użytego przez Ryszarda Serówkę materiału mieszkańcy zgłaszali u radnego swoje wątpliwości.
Ryszard Serówka rzeczywiście już wtedy przyznał, że zmienił zakres wykonywanych prac w porównaniu z przetargową specyfikacją. Do struktury, która pojawiła się na ulicy Leśnej dodał więcej żwiru, przekonując jednak, że taka struktura zapewni lepszą jakość drogi, również w perspektywie położenia w przyszłości asfaltu. Nie zmieniało to faktu, że taka decyzja była z jego strony zwykłą samowolą. Efektem całego zamieszania było to, że Leśna do dzisiaj nie jest skończona.
To nie było oszustwo
Minęło kilkanaście miesięcy i Ryszard Serówka zaprosił nas na ulicę Leśną. – Po to, żeby udowodnić, że nie mieli racji ci, którzy oceniali, iż droga lada chwila się rozsypie – argumentuje przedsiębiorca z Batorowa. Przyznaje, że owszem, na pierwszych metrach utwardzonego odcinka są dziury, ale gdyby Leśna była poprawiona, na pewno by ich nie było. – To normalne i logiczne, że po pierwszym roku użytkowania drogę trzeba poprawić – mówi Ryszard Serówka, który zapewnia, że w ramach realizacji inwestycji wykonałby takie dodatkowe prace, ale skoro zadania nie sfinalizował, to i do poprawek nie czuje się zobowiązany. – Dzisiejszy stan drogi udowadnia, że sposób jej wykonania sprawdził się. Także dzięki tym kilku dziurom widać, że droga była utwardzona z wykorzystaniem właściwego materiału, oczywiście z domieszką żwiru, ale tak to się właśnie robi. Jeśli ktoś nie ma o tych sprawach bladego pojęcia, a wyraża zdanie, to teraz wie, że jest w błędzie. Nie jest właściwym z góry złe ocenianie firmy. Tymczasem działanie mojej firmy zostało niesłusznie źle zaopiniowane, a nie życzę sobie, żeby jej działalność była oceniana w kategoriach oszustwa – argumentuje przedsiębiorca, zapewniając, że droga jeszcze długo będzie służyła mieszkańcom. – Tak byłoby zresztą na całym jej odcinku, a nie, że kilkadziesiąt metrów dalej tą drogą do dzisiaj nie można normalnie przejechać – przekonuje, pokazując błoto i kałuże, które odstraszają kierowców od dalszego przemieszczania się Leśną.
Zapytany przez nas Jacek Bieluszko przypomniał, że radni z komisji komunalnej nie blokowali wykonania inwestycji, a jedynie reagowali na głosy mieszkańców ulicy Leśnej. Zdaniem radnego, właśnie opinia osób mieszkających przy tej drodze byłaby najbardziej miarodajną oceną jakości wykonania ubiegłorocznego remontu. Z kolei wójt w ogóle nie chciał zabierać głosu w tej sprawie.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze