Reklama

Słowotok zamiast konkretów

25/02/2012 12:36
Po kilku miesiącach prac przyszedł czas na krytykę. Zawiedziony wydawał się nawet wójt, a zdaniem jednego z ekspertów dowodem na to, że projekt nie spełnia oczekiwań była obniżona frekwencja i nieobecność przedsiębiorców

Prace nad nową strategią zrównoważonego rozwoju gminy Lipka na lata 2012-2020 wkraczają w ostateczną fazę. W miniony piątek, tym razem nie w restauracji Tęcza a w Gminnym Ośrodku Kultury, odbyło się kolejne spotkanie robocze. Po wcześniejszych analizach dotyczących mocnych i słabych stron samorządu, jego szans i zagrożeń, tym razem pracowano nad wyborem konkretnych zadań, jakie na najbliższe lata powinny zostać przyjęte do realizacji. Typowano je na podstawie pięciu priorytetów (celów strategicznych), na które składają się: budowa i poprawa stanu infrastruktury technicznej miejscowości; tworzenie i rozwój przedsiębiorczości; ochrona środowiska przyrodniczego i dziedzictwa kulturowego; tworzenie, poprawa lub unowocześnianie infrastruktury społecznej; aktywizacja mieszkańców i rozwiązywanie problemów społecznych.

[[reklama]]
Koncert życzeń
Do każdego celu strategicznego przypisane zostały cele szczegółowe, a w ramach ich realizacji grupy robocze podawały konkretne zadania inwestycyjne lub przedsięwzięcia. Zadań takich wskazano wiele, zgodnie uznano, że przy obecnych możliwościach inwestycyjnych gminy to w zasadzie koncert życzeń. Dlatego na kolejnym spotkaniu mają być z nich wybrane najistotniejsze. Selekcja taka będzie podstawą do powstania nowej strategii. – Teraz sztuką będzie zebrać to wszystko i wybrać, co najistotniejsze, stworzyć tym samym priorytety działania na lata 2012-2020 – podkreślali obecni. Wójt Przemysław Kurdzieko przyznał, że powstały w ten sposób dokument ma być kręgosłupem działania samorządu na kolejne osiem lat. – Nie chcę niczego obiecywać, wolę powiedzieć, że zrobimy mniej, ale faktycznie to zrobić, a nie mydlić oczu – przyznał w kontekście selekcji zadań, jaka ma się dokonać na kolejnym spotkaniu. Dodajmy, że udział gminy w projekcie i powstanie strategii mają być podsumowane na forum gminnym, które sfinalizuje kilkumiesięczne prace. Forum poprzedzi jeszcze jedno lub dwa spotkania robocze.

Reklama


Cuda i krytyka
To ostatnie, piątkowe spotkanie, na którym gościł kolejny już ekspert (tym razem Ryszard Zarudzki), było też okazją do pierwszych podsumowań dotychczasowej pracy. Wypowiedzieć mógł się każdy, w związku z czym oceny te wypadły bardzo różnie. Większość chwaliła inicjatywę, podkreślała, że czegoś udało się dokonać, a wypracowany dokument, pod warunkiem, że rzeczywiście będzie wykorzystany (a nie trafi do szuflady), może zostać należycie spożytkowany. Wszyscy byli jednak zgodni, że o wszystkim zadecydują tak naprawdę możliwości finansowe, a ponieważ te, przynajmniej na chwilę obecną są bardzo małe, cudów spodziewać się na pewno nie można.


W opiniach oceniających dotychczasowe prace nad powstawaniem nowej strategii nie zabrakło też głosów krytyki. Sołtys Wielkiego Buczka Ryszard Glugla przyznał wprost, że w jego odczuciu kilkukrotne spotykanie się w ciągu roku było zbędne, bo dotychczasowe ustalenia można było poczynić maksymalnie na dwóch spotkaniach. Przypomnijmy, że choć gmina nie płaci za uczestnictwo w projekcie, w kuluarowych rozmowach niejednokrotnie można było usłyszeć głosy, że taki projekt to strata pieniędzy, na szczęście nie samorządowych, ale jednak.

Reklama


Przedsiębiorcy nie tracą czasu
Jak podkreślał wspomniany już sołtys Glugla, dowodem tego, że projekt nie spełnia należycie swojej roli jest coraz niższa frekwencja na kolejnych spotkaniach. W piątek, nie licząc ekspertów, którzy przyjechali w ramach obsługi projektu, na sali kameralnej GOK-u zjawiło się zaledwie 15 osób (w tym wójt i urzędnicy). Dodajmy, że wysłano około 60 zaproszeń, a na wcześniejszych spotkaniach bywało już ponad 30, a nawet 40 obecnych. – Wydaje mi się, że metoda, forma prowadzenia tych spotkań chyba do tego doprowadziła. Jest zima, rolnicy mają zatem czas, a jednak ich tutaj nie ma – mówił sołtys Wielkiego Buczka. Zabrakło zresztą nie tylko rolników, ale przede wszystkim lokalnych przedsiębiorców. Nawet jeden z ekspertów (wspomniany Ryszard Zarudzki, który dotychczasową dwójkę realizujących projekt w Lipce uzupełnił po raz pierwszy) przyznał, że nieobecność na spotkaniu przedsiębiorców świadczy o tym, iż prace nad realizacją projektu nie przebiegały w należyty sposób. – Przedsiębiorcy liczą czas i ocenili, że tutaj nie przyjdą, bo go stracą – przyznał. O słuszności tej tezy najlepiej może świadczyć fakt, że niektórzy przedsiębiorcy byli przecież obecni na pierwszym spotkaniu, ale na żadnym kolejnym już się nie pojawili. Także wójt oczekiwał chyba od projektu czegoś więcej, bo piątkowe posiedzenie zakończyły właśnie jego słowa, a raczej apel o to, ażeby kolejnym posiedzeniom towarzyszyło więcej konkretów, a mniej słowotoku.


Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama