Reklama

Sytuacja staje się niebezpieczna

02/09/2011 00:00
Największym w tej chwili problemem dla nas jest ponadnormatywny przewóz uczniów - mówił radnym dyrektor Bernard Kaczmarek, przyznając, że jest zaniepokojony efektami policyjnych kontroli i wizją współpracy z przewoźnikiem w nowym roku szkolnym

W poniedziałek na posiedzeniu komisji spotkali się radni z Komisji Oświaty, Kultury i Sportu. W większości posiedzenie miało charakter wyjazdowego – radni wizytowali placówki i oceniali stan ich przygotowań do nowego roku szkolnego. W tym względzie radni byli zgodni – nie mieli zastrzeżeń do stanu przygotowań szkół i przedszkola.
[[reklama]]
Po powrocie z ponad dwugodzinnego rekonesansu radni spotkali się z dyrektorami w lipkowskim urzędzie, by podsumować stan przygotowań placówek do roku szkolnego 2011/2012. Rajcowie zwrócili uwagę na kwestię dożywiania dzieci – dyrektorzy zapewniali, że żadne dziecko w czasie obecności w szkole głodne chodzić nie będzie. Radni pytali też o zagrożenia w postaci używek. Zdaniem dyrektorów problemy z tym związane są w szkołach gminy Lipka coraz mniejsze, jak przyznał dyrektor Kaczmarek, wręcz marginalne. O niebezpieczeństwie wspomniano za to wtedy, gdy rozpoczęła się dyskusja na temat dowożenia uczniów. Zastrzeżeń w tym względzie nie zgłaszała dyrektor Zespołu Szkół w Łąkiem Iwona Peciak, która jest zadowolona ze współpracy z firmą Jana Mazy. Inaczej, zdaniem Bernarda Kaczmarka, może wyglądać sytuacja w Zespole Szkół w Lipce.

Przeładowanie

Podczas poniedziałkowej komisji dyrektor Kaczmarek przyznał wprost, że w poprzednim roku szkolnym wielokrotnie nie był zadowolony z usług przewoźnika, a ponieważ świadcząca te usługi firma Dariusza Kobrynia z Debrzna wygrała niedawno również przetarg na dowożenie dzieci w Debrznie (szkoła większa niż lipkowska) dyrektor Kaczmarek nie kryje obaw o to, jak przewoźnik będzie wywiązywał się ze swoich obowiązków, skoro tych będzie od września znacznie więcej. – Jak będzie wyglądała nasza współpraca, dopiero się okaże. Największym w tej chwili problemem dla nas jest ponadnormatywny przewóz uczniów – przyznał dyrektor, podkreślając, że pod koniec roku szkolnego samochody Dariusza Kobrynia przewożące uczniów z Zespołu Szkół w Lipce były dwukrotnie kontrolowane przez policję. – Obie kontrole wykazały, że w pojazdach było za dużo uczniów, o czym na bieżąco informowałem pana wójta – powiedział Bernard Kaczmarek, przyznając, że na wszystko są dokumenty, notatki służbowe. – W drugim przypadku w pojeździe przeznaczonym do przewozu 18 osób w czasie kontroli było 28 uczniów – oznajmił dyrektor, przyznając, że na kierowcę samochodu nałożono wysoki mandat.

Podejmiemy działania prawne

Bernard Kaczmarek mówił też o sytuacjach, kiedy po uczniów przyjeżdżały inne samochody niż te, które wykazane były na liście taboru świadczącego usługi dla zespołu szkół, na dodatek również prowadzone przez kierowców spoza wykazu. Bernard Kaczmarek przyznał, że nauczyciele nie pozwalali wtedy na to, żeby uczniowie wsiadali do samochodów. – Dochodziło nawet do scysji z tego powodu – relacjonował. Radni z wyraźnym niepokojem wysłuchiwali informacji dyrektora. Ten nazwał w końcu sprawę po imieniu... – Dla nas jest to sygnał, że sytuacja staje się bardzo niebezpieczna. Nie może być więcej takich zdarzeń. Wiem, że pan wójt wystąpił z pismem, którego kopię również otrzymałem, że w razie powtarzających się sytuacji ponadnormatywnego przewozu uczniów i łamania przepisów prawa po prostu podejmiemy stosowne działania prawne – puentował dyrektor. Przemysław Kurdzieko zapewnił, że przewoźnik otrzymał od niego jasną informacje, że takie sytuacje nie mają prawa więcej się powtórzyć.
[[reklama]]
Zapewnienie

Zadzwoniliśmy do Dariusza Kobrynia i przedstawiliśmy listę uwag dyrektora z poniedziałkowej komisji. Przewoźnik wyjaśnił, że w jego ocenie sprawy nie przedstawiają się aż tak kłopotliwie jak relacjonował to radnym dyrektor Kaczmarek. Przyznał jednak, że zdarzyło się trzykrotnie, że z konieczności pod szkołę podjechało inne auto niż zawarte w wykazie, które prowadził też inny kierowca. Właściciel firmy potwierdza też, że zdarzyła się sytuacja z przeładowanym samochodem, ale nie dwukrotnie, a raz, co, jak przekonuje Dariusz Kobyń, było wyłącznie winą kierowcy, który zabrał większą liczbę dzieci na własną odpowiedzialność.

Jednocześnie przewoźnik zapewnia, że obawy o świadczone przez niego usługi są bezzasadne, bo należycie będzie wywiązywał się ze swoich obowiązków i zawartej umowy. Zapewnia, że nie ma znaczenia fakt, iż od września jego firma będzie jednocześnie świadczyła usługi dla szkoły w Debrznie. – Są zatrudnione dodatkowe osoby, jest też więcej samochodów, dlatego wszystko będzie dopięte – argumentuje przewoźnik, który oczekuje od dyrekcji szkoły przedstawienia pełnej listy uczniów, którzy będą wożeni jego taborem na poszczególnych trasach. Także dyrektor przyznał podczas poniedziałkowej komisji, że zażądał od przewoźnika złożenia jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego pisemnej informacji, jakie pojazdy będą dowoziły uczniów oraz jacy będą w nich kierowcy i opiekunowie.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama