Janusz Mliczak złożył podanie o zwolnienie z pracy. Decyzją swoją zaskoczył nie tylko radnych. Tylko burmistrz Andrzej Jasiłek przyznaje, że wcale mu się nie dziwi
Kiedy kilka lat temu były burmistrz Romuald Duszara powołał Janusza Mliczaka na skarbnika gminy, było to równie wielkie zaskoczenie jak to z czwartku, kiedy na ręce Andrzeja Jasiłka wiceburmistrz gminy złożył wymówienie. Swego czasu Mliczak był najmłodszym skarbnikiem w Polsce, funkcję tę objął w wieku 24 lat. Bardzo szybko pokazał się z jak najlepszej strony, zaskakując wszystkich kompetencją, a przede wszystkim doskonałą pamięcią – setki danych potrafił przedstawiać bez kartki. Nic więc dziwnego, że Romuald Duszara powołał Janusza Mliczaka na swojego zastępcę. Po wyborach wygranych przez Andrzeja Jasiłka, pozostał na swoim stanowisku. [[reklama]]
Burmistrz Andrzej Jasiłek przyznaje, że Janusz Mliczak nie zaskoczył go swoją decyzją. – On i skarbnik Sabina Wielgus działają na granicy wytrzymałości. Jak widzą brak zrozumienia dla katastrofalnej sytuacji w gminie u ludzi, którzy powinni ją zrozumieć, to ich to przytłacza – mówi.
Zdaniem burmistrza jego zastępca jest motorem wszystkich najcięższych prac, które on mu zleca do wykonania. Trudno się w takim razie dziwić, że Janusz Mliczak jest na granicy wytrzymałości zarówno fizycznej jak i psychicznej. – Głównym jednak powodem tego wypowiedzenia jest wypowiedź radnego Waldemara Suchanowskiego – oświadcza Andrzej Jasiłek. Na spotkaniu burmistrza z radnymi miał on powiedzieć, że skoro wszędzie szuka się oszczędności, to może należałoby ich poszukać również w kierownictwie gminy, uznając, że funkcja zastępcy burmistrza jest niepotrzebna.
– Wówczas Janusz zdenerwowany powiedział, że jemu na stanowisku w ogóle nie zależy i może z niego zrezygnować. Janusz jest człowiekiem honoru i taką wypowiedź uznał za brak akceptacji co do jego osoby i jego działań. A on tak naprawdę prowadzi katorżniczą pracę – mówi z goryczą burmistrz. Zastrzega jednak, że nie miał żadnego wpływu na decyzję swojego zastępcy; jego zdaniem nie jest to również działanie pod publiczkę. Przyznaje, że Janusz ma wizję rozwoju gminy na kilka lat, skoro jednak pomysły te trafiają w próżnię, a niekiedy są wyśmiewane, to nawet najtwardszy człowiek by nie dał rady. – To są młodzi ludzie, mający wysokie kwalifikacje, znający swoją wartość, dlatego nie mogą się pogodzić z takim stanem rzeczy – kończy ocenę decyzji swojego kolegi Andrzej Jasiłek.
A co na to Janusz Mliczak? – To była moja suwerenna decyzja, podjąłem ją po długim namyśle, chociaż od jakiegoś czasu nosiłem się z nią. Skoro nie jestem w stanie przebić się do radnych, a co dopiero mówić o innych ludziach, z pomysłami na ratowanie gminy, to nie ma sensu dalej walczyć. Mam rodzinę, muszę poświęcić jej więcej czasu - mówi ze smutkiem.
Przyznaje jednocześnie, że ze znalezieniem pracy, przynajmniej w pobliżu, nie będzie tak łatwo, bowiem zgodnie z ustawą o samorządzie, jako zastępca burmistrza nie może pracować z firmą, z którą miał służbowy kontakt przez ten okres. Twardo stoi przy swoim, że niezależnie od tego, jakie stanowisko zajmie Andrzej Jasiłek, on i tak zamierza odejść z pracy w gminie. – Nie pójdę przecież na inne, bo wiązałoby się to ze zwolnieniem kogoś innego. To byłoby z mojej strony nie fair – kończy.
Jaka będzie decyzja burmistrza Jasiłka? – Już teraz mogę powiedzieć, że nie wyraziłem zgodny na odejście Janusza – oświadcza.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze