Reklama

To nie Dziki Zachód. Wywiad z Michałem Ludwisiakiem

17/05/2013 00:00
- Sterowanie takim okrętem jak gmina wymaga nie tylko kompetencji, ale również odwagi w podejmowaniu decyzji, których efekty będą widoczne niekoniecznie w tej kadencji - w rozmowie z Patrycją Koplin mówi radny Michał Ludwisiak

Jest Pan jednym z najwyrazistszych radnych tej kadencji. Skąd w Panu taka determinacja do głoszenia rzeczy niepopularnych?
Sprawy, którymi się zajmuję, to nie rzeczy niepopularne, ale po prostu niewygodne dla niektórych osób. Radny to nie ktoś, kto został powołany wyłącznie do podnoszenia ręki. Powinien potrafić wyrazić swoje odmienne zdanie czy zgłosić problem. Spotykam się ze zdaniem, że czasami lepiej pewne sprawy przemilczeć, gdyż mówiąc o nich głośno można sobie zaszkodzić. Niestety tak wygląda nasza rzeczywistość. Mam ten komfort, że nie jestem uzależniony od żadnych osobistych układów i jeżeli sprawa jest słuszna, nie muszę zastanawiać się, czy warto ją ruszać.

Wie Pan, że niektórzy uważają Pana za naczelnego krytyka rządów Piotra Wojtiuka? I zastanawiają się, jak to jest – czy walczy Pan za społeczeństwo, czy przeciw burmistrzowi?
Moje działania nie są skierowane przeciw burmistrzowi. Nie obawiam się powiedzieć, że pewne działania burmistrza idą w dobrym kierunku. Jednak nie waham się wytknąć bezczynności w sprawach najbardziej istotnych czy działania, moim zdaniem, niezbieżnego z interesem gminy. Do dzisiaj często wypomina mi się „ogrom pracy” jaki spadł na radę w związku ze zmianą uchwały o gospodarce nieruchomościami. Nowa uchwała ogranicza kompetencje burmistrza m.in. w zakresie dzierżawy nieruchomości. Funkcjonująca w gminie uchwała była niezgodna z obowiązującym w Polsce prawem i dlatego wymagała zmiany. Jastrowie to nie Dziki Zachód. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego burmistrz nie chciał dopuścić do zmiany.

[[reklama]]

Pańska postawa i działanie niejednym nasuwają myśl, że przygotowuje Pan sobie grunt do startu w wyborach do fotela burmistrza…
Do kolejnych wyborów jest jeszcze sporo czasu. Nieuczciwie byłoby gdybym powiedział, że się nad tym nie zastanawiam. Szczerze odpowiadam, że nie wiem, czy będę ubiegał się o kolejną kadencję w Radzie Miejskiej, czy o fotel burmistrza, czy po prostu wycofam się z pracy w samorządzie. Będąc radnym mam świadomość wielu rzeczy, wobec których jestem bezsilny, i to jest najtrudniejsze w tej pracy. Pokutuje przekonanie, że każdy przejaw aktywności to próba szykowania sobie gruntu pod coś. Jeżeli coś robisz to musisz mieć w tym jakiś interes, bo przecież dietę można wziąć za samo pojawienie się na sesji. Tak szczerze to faktycznie nie robię tego bezinteresownie. Chodzi mi o to, abym zawsze mógł spojrzeć w lustro i nie wstydzić się za swoją obojętność czy tchórzostwo.
[[nowa_strona]]
Jedną z rzeczy, która leży Panu na sercu jest rozwój gospodarczy Jastrowia, przyciągnięcie do miasta inwestorów, przedsiębiorców, którzy daliby ludziom miejsca pracy. Zarzuca Pan P. Wojtiukowi lekceważący stosunek do tego tematu.
Bez rozwoju gospodarczego Jastrowie stanie się gminą, w której będzie się egzystować, a nie prawdziwie żyć. Nie jest to łatwy temat, ale trzeba próbować. Można dokonać kosmetycznych zmian w estetyce miasta, np. posadzić kwiatki, ale to nie poprawi znacząco poziomu życia mieszkańców. Podróżując po Polsce z zazdrością patrzę na gminy, które wykorzystały ostatnie lata i pomimo ciężkich czasów prężnie się rozwijają. Burmistrz brak działań w zakresie pozyskania inwestorów tłumaczy brakiem odpowiedniej infrastruktury energetycznej. Nie tylko moim zdaniem takich warunków inne gminy mogą nam tylko zazdrościć. Kilkakrotnie podnosiłem temat podłączenia się pod Specjalną Strefę Ekonomiczną. Za kilka lat nieodwracalnie możemy stracić szanse, które teraz moglibyśmy wykorzystać. Przystąpienie do takiej strefy to oczywiście na początku koszty i brak pewności, że inwestor się znajdzie. Proszę jednak spojrzeć na przedsiębiorców, którzy zaczynali kilkanaście lat temu. Zaryzykowali, przeszli trudne czasy i dziś z powodzeniem prowadzą swoje biznesy. Obserwując genezę budowania silnych miast można zaobserwować pewną prawidłowość. Tam, gdzie włodarz myśli o mieście czy gminie w perspektywie szerszej niż reelekcja, tam mamy do czynienia z rozwojem. Sterowanie takim okrętem jak gmina wymaga nie tylko kompetencji, ale również odwagi w podejmowaniu decyzji, których efekty będą widoczne niekoniecznie w tej kadencji. Czasami mam wrażenie, że niektóre działania są bardzo krótkowzroczne.

[[reklama]]

Jest Pan zdecydowanym przeciwnikiem przystąpienia Jastrowia do Pilskiego Regionu Gospodarki Odpadami Komunalnymi. Dlaczego?
Wcale nie dlatego, że wolałbym, abyśmy przystąpili do Związku Gmin Krajny, choć na początku byłem zwolennikiem takiej opcji. Po zgłębieniu tematu wydaje mi się, że dla Jastrowia najkorzystniejsza byłaby samodzielna realizacja „gospodarki śmieciowej”. W marcu i kwietniu bieżącego roku, kiedy związki gmin zaczęły kalkulować ceny wiele gmin zdecydowało się realizować gospodarkę śmieciową samodzielnie. Aby nie być gołosłownym wymienię chociażby Gryfino i Pyrzyce. W wielu gminach ostatnie sesje rad przebiegały bardzo burzliwie. Tam gdzie Związki kalkulowały ceny na poziomie podobnym do Związku Pilskiego okazało się, że można zastosować stawki 7 i 12 zł. Koszt miesięczny dla czteroosobowej rodziny to wówczas 28 zł, znacznie mniej niż nasze 40 zł. Taka gospodarka śmieciowa pozwala na rozwój lokalnych zakładów komunalnych. W naszej sytuacji nie płacimy składki członkowskiej do Związku Pilskiego, nie dajemy zarabiać operatowi, rozwijamy ZECIUK pod warunkiem, że wygra przetarg i obniżamy koszty, które mieliby ponosić mieszkańcy gminy.

Przygotował Pan swoją kalkulację stawek – usłyszeliśmy o niej podczas kwietniowego spotkania z Zygmuntem Jasieckim, przewodniczącym Zarządu Związku Międzygminnego „Pilski Region Gospodarki Odpadami Komunalnymi”.
Nie zabierałbym głosu w tej sprawie, gdybym nie mógł oprzeć się na konkretach. Koszty odbioru śmieci, jakie obecnie ponosi ZECIUK, są dwukrotnie niższe od stawek, które będą obowiązywały w Pilskim Związku. Ale czy aż tak wysokie? Na spotkaniu z przewodniczącym PRGOK nie otrzymałem zadawalającej odpowiedzi odnośnie dysproporcji w kalkulacji stawek. Wyjaśnienie, że nie znamy jeszcze ceny, jaką zażąda operator i że po jego wyłonieniu cena może zostać zmniejszona jakoś mnie nie przekonuje. Który operator zażąda mniej w sytuacji, kiedy wie, że może sobie pozwolić na więcej?
[[nowa_strona]]
Jak konkretnie ukształtowała się wysokość stawek w Pańskich wyliczeniach?
Opierałem się na danych otrzymanych z ZECIUK. Według mnie obecne koszty odbioru i wywozu głównie niesegregowanych śmieci to około 5,84 zł miesięcznie od osoby zamieszkującej gminę. Oczywiście nie są to dane dokładne. W kalkulacji opierałem się na koszcie wywozu odpadów wg danych ZECIUK. Wziąłem też pod uwagę to, że dotychczas ZECIUK obsługuje około 80% strumienia odpadów z gminy. Oczywiście stawka na poziomie około 6 zł jest w tym wypadku nierealna. Obowiązkiem gminy jest utworzenie selektywnych punktów zbiórki odpadów. Kosztem byłoby zatrudnienie osoby administrującej system. Moim zdaniem stawka na poziomie 7 i 12 zł byłaby dobrą propozycją.

[[reklama]]

Czy to nie utopia?
Moim zdaniem to stawki realne. Nie chcę być gołosłowny i podam chociaż dwa przykłady. W Rudniku nad Sanem, który nie posiada wysypiska na terenie gminy, stawki kształtują się na poziomie 6,97 zł i 11 zł. Nie tak dawno gmina Szydłowiec zmieniła ustalone wcześniej stawki z poziomu 8 zł i 13,50 zł do 5 zł za segregowane odpady i 8 zł za niesegregowane. Przyznam, że na terenie tej gminy do 2014 zlokalizowane jest wysypisko i stąd mogli sobie pozwolić na aż tak niskie stawki. Gmina ta jest jednak przykładem prawidłowo prowadzonej polityki informacyjnej. Już w ubiegłym roku w gminie odbywały się spotkania informacyjno-konsultacyjne. Przeprowadzono ankiety, aby wybrać optymalny sposób naliczania opłaty za odpady. Mieszkańcy tej gminy mają realny wpływ na to, ile będą płacić. Tak naprawdę w Jastrowiu nikt nie zrobił rzetelnej kalkulacji i nie przeliczył, ile moglibyśmy na tym zyskać lub stracić. To powinno być podstawą przy rozpoczynaniu rozmowy. To, czego najbardziej brakuje w tej i innych sprawach w naszej gminie to merytoryczny dialog i szacunek dla zdania rozmówcy.

Czy nie za późno na takie zmiany? Nowe przepisy dotyczące gospodarki śmieciowej wchodzą w życie już 1 lipca.
Faktycznie w tym roku już jest za późno, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby stanąć do uczciwej dyskusji i spokojnie przekalkulować, czy nie przystąpić do samodzielnej realizacji polityki śmieciowej od 2014 roku.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama