Reklama

To nie moje, to wasze!

12/09/2011 00:00
Rozliczył przeszłość, odebrał zaległą dzierżawę. Zbiera siły na przyszłość

Jarosław Imosa ma 39 lat i od urodzenia mieszka w Starym Dzierzążnie. W 2004 roku stał się właścicielem sporej posesji i terenu do niej przyległego. Od razu zauważył, że przez jego posesję na długości 300 metrów przebiega trakcja linii energetycznej, w tym transformator i siedem słupów.

– Te słupy i ten transformator to nie moja własność – mówi J. Imosa – ale to ja płacę podatek od gruntu, czego nie robi absolutnie właściciel słupów i transformatora. Tymczasem operator przesyłu energii zarabia na tym, co robi. Co ja z tego mam? Nic… Słupy stawiano w latach przeszłych, w dawnym ustroju, gdzie nikt nikogo nie pytał o zgodę. Dzisiaj można się zbuntować, mając na uwadze święte prawo prywatnej własności. – I ja się zbuntowałem - mówi J. Imosa – i wcale nie jestem w tym zakresie pionierem.

Dwa lata

Dwa lata temu Jarosław Imosa poszedł na wojnę z właścicielem linii, żądając zadośćuczynienia za lata, od kiedy postawiono słupy i transformator. Zatrudnił prawnika, batalia nie była wcale łatwa. Pierwszy wyrok, jaki zapadł w złotowskim Sądzie Rejonowym, nie był korzystny, uznano 30 procent żądań powoda, 70 procent stanęło po stronie operatora i właściciela linii. J. Imosa odwołał się do Sądu Apelacyjnego do Poznania.

Sąd Apelacyjny podważył wyrok ze Złotowa na korzyść powoda. ENEA SA musiała zapłacić roszczenia za lata ubiegłe, niestety, do określenia rozmiaru utrudnień, jakie powodują słupy i transformator, wyznaczono biegłego, który wykazał się kompletną niewiedzą. Zamierzał obliczyć straty jedynie wokół słupów, podczas gdy niedogodność występuje na całej długości linii. Jak oblicza J. Imosa, to około 3000 m2 gruntu. Dodatkowo jeden ze słupów stoi obok studni, co uniemożliwia dojazd na podwórze posesji.

Na sugestię, że można ją przenieść, J. Imosa odpowiedział, że studnia istnieje od 200 lat, słupy od lat kilkudziesięciu. Dodatkowo słupy krzyżują plany właściciela dotyczące rozbudowy swojej posesji.

To co najważniejsze

- Najważniejsze w tym wszystkim – mówi J. Imosa – było to, że tylko rok brakował do 30 lat istnienia słupów. Linia powstała w 1980 roku. Pełne trzydzieści lat oznaczałoby zasiedzenie i koniec możliwości domagania się odszkodowań. Ja to zasiedzenie przerwałem i teraz mogę walczyć o swoje.

Uzyskaliśmy odszkodowania za lata przeszłe, teraz zbieramy siły przed określeniem naszych żądań na przyszłość, bo przecież słupy dalej stoją. Albo to będzie jednorazowe odszkodowanie na zasadzie ustalenia służebności nawet w wysokości 75 tys. zł, albo dzierżawa comiesięczna na poziomie 2 zł za metr kwadratowy. Kwotę dzierżawy podniosło przekwalifikowanie gruntu z rolnego na siedliskowy. Dużo będzie zależało od nowego biegłego, który być może wykaże się lepszą znajomością tematu. Sprawa jest rozwojowa, liczę, że prawo będzie po mojej stronie.

Janusz Justyna
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-09-02 02:17:38

    Ten gościu to jedna wielka pomyłka. Patrzcie mu na brudne ręce!!! Ps. Żaneta

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Żan - niezalogowany 2019-09-02 02:20:34

    Ten gościu ma brudne ręce. Lepiej mu je sprawdzajcie !!!! Ps Żaneta

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama