Reklama

Traktujcie nas jak ludzi

15/01/2012 00:00
O tym kogo z władz powiatu się boi, co zrobi, by utrzymać stanowisko, a także o radości z jesiennej aury za oknem - o tym wszystkim z Jackiem Arterem, dyrektorem Powiatowego Zarządu Dróg rozmawia Łukasz Opłatek

Co zobaczył Pan dzisiaj za oknem? Ucieszył Pana ten widok?
Jesteśmy zadowoleni, że mamy taką zimę a nie inną.
[[reklama]]
Rozwiejmy mit, że to zima zaskakuje drogowców. Mieszkańców powiatu często zaskakują natomiast drogowcy swym nieprzygotowaniem.
To kierowcy są zaskakiwani, nie my. Ja tu pracuję 28 lat i cały czas zajmuję się utrzymaniem dróg. Zawsze na 1 listopada mieliśmy gotowy zestaw, żeby zacząć akcję „zima”. Zima nas nie zaskakuje, chociaż wiadomo, że niby jesteśmy przygotowani, jesteśmy po przetargach itd., ale nas nie widać wszędzie od razu. Trudno być wszędzie naraz, a dróg powiatowych jest około 500 km.

A ludzie dzwonią i obsypują Was inwektywami?
Coraz mniej. Wydaje mi się, że świadomość ludzka jest coraz większa, że nikt nie jest w stanie zabezpieczyć tego pierwszego uderzenia.

Czyli mieszkańcy są w stanie więcej Wam wybaczyć?
Nie wybaczyć. Ludzie, sądzę, zaczynają myśleć. To jest też otwarcie na zachód. Nigdy nie doszło do tego, żeby nasza droga była kompletnie zamknięta, a na zachodzie zamyka się autostrady. Ludzie oglądają telewizję, bywają na zachodzie i widzą, jak to wygląda.

Zimą ubiegłego roku zarządowi dróg zabrakło soli. To tylko niedoszacowanie czy już niegospodarność?
Był zapas. Nieduży, ale był, na kilka akcji. Zeszły rok mieliśmy mizerny w porównaniu do poprzedniego. Nie chodzi o inwestycje, ale o bieżące utrzymanie, bo z niego są robione zakupy na zimę. Brakowało nam środków na to, by kupić sól.

Powiedział Pan przełożonym: uwaga! nie mam pieniędzy na zakup soli?
Sygnały były. Przecież każdy się doskonale orientował, jaka była poprzednia zima i że tego materiału nie jest dużo. No i pieniądze się znalazły. Trochę późno, ale się znalazły.

Ile ma Pan pieniędzy na rok 2012 na utrzymanie dróg?
Pan doskonale wie, że to nie jest budżet zadaniowy. Jeszcze nie dostaliśmy informacji, jaki będziemy mieli budżet. Wiem, że w stosunku do naszych planów były cięcia. Nie mogę powiedzieć w tej chwili o ile i jakie to były cięcia, ale wiadomo, że musimy gospodarować tym co dostaniemy.

Mówią Panu w starostwie: ma pan takie pieniądze i proszę sobie radzić?
Nie. Muszę powiedzieć, że mamy bardzo dobrego skarbnika i on jest świadomy co daje i na ile to wystarcza.

To co daje w tej chwili nie wystarczy na ten rok. Bo rozumiem, że Pański projekt był szyty na miarę.
Trzeba brać pod uwagę, że podrożeje ponad 20 gr na litrze olej napędowy. Podrożeją materiały, a to już pójdzie lawina. Każdą kwotę, która byłaby przeznaczona na bieżące utrzymanie jesteśmy w stanie bardzo rozsądnie i w sposób planowy wykorzystać. Bo nasze drogi są zaniedbane i to bardzo: są zakrzaczone, pobocza zawyżone, wąskie mamy drogi. Także każdą kwotę byśmy przerobili.

Z czego zrezygnuje Pan w pierwszej kolejności przy zbyt małym budżecie?
Na pewno wszystkie drogi będą wyremontowane. Poza tym będziemy tylko ustawiać, wymieniać znaki. Chociaż my nie możemy patrzeć, na czym oszczędzić, bo nasza praca wiąże się z zachowaniem bezpieczeństwa na drogach. Wykonujemy swoje zadania i na jak długo wystarczy nam pieniędzy, tak długo będziemy to robić. Może się okazać, że we wrześniu, może wcześniej pieniędzy zabraknie.

Wtedy zwróci się Pan po dodatkowe pieniądze?
Oczywiście, bo ja sobie nie wyobrażam, żeby nasi pracownicy siedzieli i nic nie robili. W najgorszym wypadku, mamy to już sprawdzone, uruchamiany jest tylko jeden samochód dostawczy, który wywozi ludzi i ludzie krzaki wycinają.

Może władze powiatu oszczędzają na PZD, bo im Pan na to pozwala?
Nie. Ja bardzo często rozmawiam ze skarbnikiem, ze starostą i informuję ich na bieżąco o sytuacji finansowej PZD. Skarbnik dostaje co miesiąc nasze sprawozdania finansowe.

Któregoś ze starostów obawia się Pan bardziej?
Nie, chociaż muszę powiedzieć, że wicestarosta uczy się dopiero patrzeć na niektóre problemy z tej strony. Pan starosta był na stanowisku dwie kadencje i wie, co jest grane.

Kilka miesięcy temu Ryszard Goławski powiedział wprost, że dłużej PZD tak funkcjonować nie może. Po 28 latach pracy w tej branży powinien Pan wiedzieć najlepiej, w jakim kierunku powinna pójść ta zapowiadana modernizacja.
Nie wyobrażam sobie, by tak duży powiat istniał bez takiej jednostki. Wiem, że w Niemczech powiaty wielkości naszego lub trochę większe mają dwie takie jednostki. Chociaż tam działają na trochę innych zasadach. Był trend w Polsce na likwidowanie zarządów dróg, ale w kolejnych kadencjach wracano do tego. Nie stać takiego powiatu jak nasz na zlecanie wszystkiego. Wykonywanie prac własnymi ludźmi jest 30% tańsze niż zlecanie na zewnątrz.

To jak powinna wyglądać ta modernizacja?
W tej sprawie powinien Pan rozmawiać z Panem starostą, bo ja mu przedłożyłem regulamin organizacyjny przygotowany w grudniu ubiegłego roku. Zmniejszyliśmy stan zatrudnienia pracowników umysłowych o 25% w stosunku do początku roku 2011, a fizycznych o prawie 19%. Regulamin zmniejsza też ilość stanowisk kierowniczych z 3 do 1. W wyniku tych zmian powstały oszczędności w samym funduszu płac w granicach 210 tys. złotych.

Finanse to jedno. A mobilność zakładu?
Czas by było pomyśleć o odnowieniu bazy sprzętowej. Niektórym się wydaje, że my posiadamy dużo sprzętu. Zgadza się, posiadamy np. 4 samochody ciężarowe, z tym że dwa jelcze są z 1982 roku, jeden z 1987. Jedno szczęście, że mamy swojego mechanika, który może je naprawiać.

Spółka byłaby dobrym rozwiązaniem?
Spółka? Uważam, że tak szybko jak by ją powołano, tak szybko by ona padła. Na czym by ona miała funkcjonować? Na jakim sprzęcie? Na jakich zasadach? Na jakich robotach by miała zarabiać? Trzeba mieć czym pracować, a przy takim usprzętowieniu trudno by było spółce utrzymać drogi powiatowe.

To jak Państwo je utrzymujecie przy takim samym sprzęcie?
Jak? (śmiech). Normalnie.

Nie widać jednak zbytniej determinacji w Pana zabieganiu o budżet zadaniowy.
Z jednej strony to byłoby dobre, tyle że w naszym przypadku trudno będzie ustalić taki budżet. Chociażby ze względu na zimę.

Chwileczkę. To najpierw narzekał Pan, że tego budżetu zadaniowego nie ma, a teraz mówi Pan, że trudno byłoby go wprowadzić. Czegoś tu nie rozumiem...
Jeśli byłaby możliwość przesuwania tak jak w tej chwili środków z jednego działu do drugiego, to nie ma problemu.

Boi się Pan tej odpowiedzialności za wykonanie dokładnej kalkulacji.
Nie bałbym się. Tyle że obawiam się, że jak się przygotowuje budżet to robi się to w listopadzie na następny rok, a skąd szacujący miałby wiedzieć, ile wystąpi ubytków w nawierzchni w przyszłym roku? Można powiedzieć, że weźmiemy szacunkowo tyle, ile w zeszłym roku. Ale jak wyskoczą takie kwiatki jak w zeszłym roku, że przełomy wyskoczyły? Tak samo jest z zimą. W jednym roku 800 tys., w następnym znowu 300. To jak tu wycyrklować?

A może nie wprowadza Pan zmian z powodu paraliżu, jaki mogła wywołać informacja starosty o konieczności zmiany na stanowisku dyrektora...
Mnie Pan starosta tego nie powiedział. Dowiedziałem się z prasy, z tv. Z nami nikt nie rozmawiał. Nawet nie miałem żadnych pisemnych wytycznych żebym przystąpił do reorganizacji. Sam po tych wypowiedziach doszedłem do wniosku, że trzeba coś zrobić, coś pokazać, zrobić jakieś ruchy. Ja nie wiem, o co chodzi w całej tej medialnej grze.

O to, że trwa próba sił między władzami powiatu a panem?
Nie. Rozmawiałem z panem starostą otwarcie i mówił, że w tym roku jest inwestycja i na razie żadnych ruchów nie będzie. Ja sobie nie wyobrażam jakiś ruchów, żeby zejść jeszcze niżej z kosztami.

Nie ma Pan wrażenia, że niektórym osobom najwygodniej by było, gdyby sam Pan zrezygnował?
Pan starosta niczego takiego nie powiedział. Uważam, że jesteśmy na tyle dorośli, że mógłby powiedzieć to wprost.

Rozpoczął się nowy rok kalendarzowy i budżetowy. Czego by Pan życzył sobie i Powiatowemu Zarządowi Dróg na najbliższe miesiące?
Czasami chciałbym i chcielibyśmy tutaj jako pracownicy być traktowani poważnie i żeby z nami rozmawiano przed wypowiedziami w prasie. Żebyśmy się nie dowiadywali o niektórych sprawach z prasy, z tv. To jest naprawdę przykre, jak człowiek czyta, że czas się wziąć za reorganizację, że trzeba pomyśleć o jakichś spółkach. Chcielibyśmy być normalnie traktowani.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama