Reklama

W większości na nie

21/05/2013 00:00
Segregować czy nie segregować? - oto jest pytanie. Odpowiedź wcale nie jest prosta. Jedni mówią - trzeba, bo będzie taniej, inni - wolę zapłacić i mieć święty spokój

Kampania informacyjna ruszyła 13 maja. Z dostarczonych do naszych domów ulotek dowiemy się między innymi, jak wypełnić deklarację śmieciową, gdzie zasięgnąć szczegółowych informacji oraz jaki przewidziano terminarz wywozów. Stawki przed przetargiem są już znane. 9,50 zł miesięcznie zapłacimy od osoby za odpady segregowane, 15 zł gdy stwierdzimy, że segregować nie chcemy. W przypadku nieruchomości niezamieszkanych zapłacimy w zależności od wielkości pojemnika. Czy różnica w rachunku to wystarczająca zachęta dla mieszkańców gminy? Czy segregacja polegająca np. na dokładnym myciu opakowań szklanych, pozbawiania etykiet na opakowaniach plastikowych lub zszywek z papieru się przyjmie? Pytania te stawiamy w kilku miejscowościach, w różnych częściach gminy.

Tak, a może nie
Sondaż rozpoczyna się w Piesnach. Mieszkanka tej miejscowości otwarcie podaje, że w jej opinii segregacja będzie cieszyła się tu zainteresowaniem. – Uważam, że ludzie będą woleli włożyć trochę więcej pracy, żeby zapłacić mniej. Dzisiaj każdy grosz się liczy. Po co płacić komuś za to, co możemy zrobić sami – mówi. Z rozmowy wynika też, że w Piesnach od kilku lat śmieci są segregowane i wyrzucane do pojemników ustawionych w środku wsi przez łobżenicki ZGKiM, więc mieszkańcy są do tego przyzwyczajeni.
Następne na sondażowej mapie są Rataje. – Jest na to za mało czasu, zbyt dużo niejasności i to nie zda egzaminu – mówi mężczyzna spotkany w tej miejscowości. Bez wahania dodaje też, że według niego mieszkańcy Rataj w sporej mierze nie zdeklarują chęci segregacji, bo finansowo jest to zbyt mało atrakcyjna bonifikata. Sytuacji nie poprawia też regulamin mówiący m.in. o czystym szkle czy plastiku. Ruszamy dalej, tym razem do Kruszek. Tu, pod sklepem, grupa mężczyzn głośno dyskutuje o ustawie śmieciowej. – To wszystko chore jest! Ja im będę mył butelki, moczył i etykietki obrywał? To żarty jakieś – mówi jeden z nich. Ripostuje drugi, mówiąc, że będąc w Szwecji zwrócił uwagę na działanie tego systemu, który owszem, wymaga trochę wkładu pracy, ale jest korzystny i dla portfela, i dla środowiska. Debatę podsumowuje trzeci, nieco starszy. Początków recyklingu dopatruje się kilkadziesiąt lat wcześniej, wspominając, że się to wtedy opłacało. – Gdy byłem chłopcem, to po zabawie zbierałem butelki. Za każdą butelkę miałem złotówkę i za dziewiętnaście butelek czekolada była, a dziś to nie wiem, czy jedną kostkę bym kupił – komentuje ze śmiechem. Cała trójka stwierdza jednak zgodnie, że stawka dla osób, które śmieci segregują, powinna być jeszcze niższa i wynosić np. 5 zł.
Mieszkanki Liszkowa twierdzą, że choć na razie tego nie widać, to wraz z wejściem w życie ustawy śmieciowej segregacja w tej miejscowości będzie cieszyła się powodzeniem. – Ludzie skarżą się, że będzie drogo i do tego, żeby układać śmieci we właściwych pojemnikach zmusi ich właśnie cena – mówi jedna z nich.
Kilkanaście kilometrów dalej, w Ferdynandowie, także toczy się dyskusja. Tutaj rozmawiają panie. Ich zdaniem cena za odpady segregowane faktycznie mogłaby być niższa, bo w przygotowaniu odpadu do segregacji (zwłaszcza mycie) zużywana jest i woda, i energia elektryczna, a cena 9,50 zł tego nie rekompensuje. Dostrzegają też problem, gdzie znaleźć miejsce, by umieścić poszczególne worki. – Jeśli ktoś siedzi w domu, to może ma jeszcze czas segregować, a co jeśli pracuje? – pojawia się kolejny argument przeciw. Konkluzją debaty jest wniosek, że chyba jednak lepiej zapłacić więcej, ale oszczędzić wodę, prąd, miejsce i czas.

Płacić za odbiór śmieci będziemy musieli do 10-tego dnia każdego miesiąca
Deklaracje do końca maja należy złożyć osobiście lub listowanie w Urzędzie Miasta i Gminy w Łobżenicy
Wzory deklaracji od 13 maja dostarczane będą do domów, można je też pobrać ze strony www.zgkrajna.poznan.ibip.pl



W Witrogoszczy Wsi starsza kobieta stwierdza, że zarówno stawki jak i wymagania związane z wymogami, które narzuci od 1 lipca nowa ustawa, są zbyt wysokie. Inna dodaje: – W Niemczech tak już jest od dawna i nikt nie narzeka. W dyskusję włącza się trzecia, stwierdzając podobnie jak w kilku poprzednich miejscowościach, że lepiej zapłacić więcej niż nie tylko segregować, ale jeszcze dokładnie przygotowywać do recyklingu wyrzucane odpady.

Co Wy na to?
Opiniami mieszkańców gminy, wśród których przeważa negatywne nastawienie do segregacji w przedstawianej dotychczas formie, nie jest zaskoczony prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łobżenicy Kazimierz Wasiak. Jego zdaniem jest to problem o tyle poważny, że zarówno nowa ustawa jak i obowiązki przyjęte wraz z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej wymuszać będą od 2013 roku określone (coraz wyższe z każdym rokiem) ilości śmieci, które będą musiały być poddane recyklingowi lub ulegną biodegradacji. – Jeśli się z tego nie wywiążemy, będą mogły być naliczane kary, które spadną na gminy, bo to one od 1 lipca stają się właścicielami śmieci, czy to się komuś podoba, czy nie, dlatego tak ważne jest postępowanie i świadomość mieszkańców gminy, którzy ostatecznie też za to zapłacą – mówi prezes ZGKiM. Kazimierz Wasiak receptę na rozwiązanie problemu segregacji dostrzega w budowie sortowni przy składowisku. – Uważam, że 50% mieszkańców nie będzie sortowała śmieci u źródła. Linia zajmująca się segregacją, choć jest to rozwiązanie drogie i zaawansowane technologicznie, powinna powstać, bo dzięki niej mielibyśmy szansę zmieścić się w wymaganych limitach – dodaje. Gdy rozmawiamy o segregacji śmieci z pomocą pojemników, które od kilku – kilkunastu lat są już rozstawione na terenie gminy K. Wasiak mówi, że zbierane z nich są śladowe ilości odpadów, choć za sam pomysł wdrożenia w życie idei segregacji łobżenicki ZGKiM otrzymał pod koniec lat 90-tych nagrodę od Ministra Środowiska. – Często w tych pojemnikach jest wszystko, tylko nie to co powinno się tam znajdować. Jeśli ma być plastik, to mogą być to tylko opakowania plastikowe, a nie np. folie. Podobnie jeśli chodzi o szkło. Butelki, słoiki, po prostu opakowania można wrzucać, ale już szyby albo porcelanę kategorycznie nie, jednak ciągle jest z tym problem i ciągle znajdujemy takie rzeczy. Bywa, że pół pojemnika to posegregowany odpad, na który ktoś wylewa zużyty olej. Często kończyło się tym, że musieliśmy zabierać pojemniki, bo ich zawartość i tak lądowała na składowisku ogólnym, choć były też miejsca, gdzie przebiegało to wzorowo – mówi K. Wasiak.

Za przejazd, nie za wywóz
Kolejny problem to mieszkańcy, którzy swój pojemnik wystawiają kilka razy do roku, bo ZGKiM pobiera opłatę za wywóz, a nie za przejazd śmieciarki, czyli tak jak jest to w sąsiednich gminach. Zdaniem prezesa Wasiaka może to być nawet 25-30% produkujących w Łobżenicy i okolicach śmieci. Gdzie lądują te odpady? W pojemnikach do segregacji, w lasach, w rowach lub w piecach. Po przetargu sytuacja ma ulec zmianie, bo bez względu na to, czy pojemnik będzie wystawiony, czy nie, płacić trzeba będzie konkretną stawkę od osoby, która wynikać będzie z deklaracji. – W początkowym okresie gmina będzie sprawdzać, czy ilość osób przebywających w danym mieszkaniu czy domu zgadza się ze stanem podanym w deklaracji – podaje prezes ZGKiM. Informuje też, że wiek nie ma tu nic do rzeczy, bo tak samo mieszkańcem jest roczne dziecko jak seniorka czy senior rodu w wielopokoleniowej rodzinie. Prezes Wasiak podaje całą listę problemów i niejasności, zaczynając od worków na śmieci, a na przetargu na wywóz kończąc. – Będziemy się starali brać w tym udział za wszelką cenę. Mamy pojemniki, mamy sprzęt i ludzi, znamy gminę – mówi. – Wszyscy się tego boimy, to jest ogromna rewolucja i obyśmy się bali na wyrost – podsumowuje.

Sz. Chwaliszewski


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama