Reklama

Wiek życia, wiek historii

10/02/2012 15:50
Przyszła na świat dwa lata przed pierwszą wojną światową, pod koniec drugiej poznała męża, w komunizmie wychowywała córkę. Cecylia Tadych - bo o niej mowa - w zeszłą sobotę obchodziła setne urodziny

Pani Cecylia urodziła się 04.02.1912 roku w niemieckim Essen Borbeck. Tam poznali się jej rodzice, którzy na zachód pojechali za pracą, tam też kolejno rodziło się jej nieżyjące już rodzeństwo – siostra i dwójka braci. Pani Cecylia była z całej czwórki najstarsza.
[[reklama]]
Jak z trudem przypomina sobie dzisiaj nasza wiekowa rozmówczyni, w Niemczech mieszkała przez pierwszych osiem lat swojego życia. Niewiele z tego okresu pamięta, z całą pewnością jest w stanie powiedzieć tylko tyle, że przez dwa lata chodziła tam do miejscowej szkoły. W tym czasie jej ojciec pracował w górnictwie, natomiast matka, która nigdy nie zadomowiła się na obczyźnie i bardzo chciała wrócić do Polski, zajmowała się domem. - Mama za młodu też była bardzo dobrą gospodynią, opiekowała się domem, gotowała na weselach – wspomina córka pani Cecylii, Aleksandra Wolanin. - Odkąd pamiętam, zawsze była bardzo pracowita i może trochę pedantyczna – wszystko musiało być na swoim miejscu – opowiada, ze śmiechem dodając, że w jej domu jest dziś podobnie. Śniadanie, obiad, kolacja – wszystko ma swoją porę.

Po pierwszej wojnie światowej rodzice dzisiejszej stulatki zadecydowali o powrocie do Polski. Ojciec za namową matki odrzucił propozycję pracy we Francji i cała szóstka trafiła do Białośliwia, gdzie zatrzymała się u krewnych. Potem przeprowadzili się do Osieka n/Notecią. Nie mieli tam swojego kąta, więc adres zmieniali kilka razy.

W ciągłych rozjazdach


Kiedy pani Cecylia dorosła, pojechała do Bydgoszczy, gdzie, jak mówi – pielęgnowała dzieci. Tam zastał ją drugi konflikt zbrojny. - Pamiętam drugą wojnę światową – wspomina – musiałam u Niemców pracować jako pomoc kuchenna, potem chodziłam w pole, kopałam rowy. - Mama pracowała w Ostrówku i w Sadkach – dopowiada pani Aleksandra. Podczas robót przy rowach, w 1944 roku, pani Cecylia poznała Mieczysława. Rok później, kiedy skończyła się wojna, młodzi złożyli sobie ślubną przysięgę i zamieszkali w Radziczu. Tam powodziło im się całkiem nieźle – byli właścicielami masarni oraz sklepu mięsnego. Za ladą stała właśnie pani Cecylia. Dobra passa nie trwała jednak długo. - Przyszedł okres PUR – mówi zmęczona już rozmową pani Cecylia. Ma oczywiście na myśli Państwowy Urząd Repatriacyjny, który zmusił Tadychów do wysiedlenia, przez co stracili cały majątek. Trafili wówczas do Pobórki Małej, gdzie w 1949 roku urodziło się ich jedyne dziecko – Aleksandra, dziś razem z mężem opiekująca się stulatką. W tamtym czasie mąż pani Cecylii pracował w zakładach mięsnych w Nakle. Jak wspomina pani Aleksandra, codziennie rano dojeżdżał do Białośliwia rowerem, dopiero tam wsiadał w pociąg.

W 83` Tadychowie wykupili mieszkanie w Wysokiej, czekała ich więc kolejna przeprowadzka – tym razem jednak ta mała miejscowość okazała się ich miejscem na ziemi. Pani Cecylia spędziła tam 20 lat swojego życia (w 2003 roku córka zabrała ją do siebie, do Złotowa). Jej mąż zmarł w 1990 roku; krótko chorował, lecz diagnoza nie pozostawiała złudzeń - rak.
Pani Cecylia natomiast – choć ma już całe 100 lat – nie ma poważniejszych problemów zdrowotnych. - Wiadomo, jest słabsza niż kiedyś, ale wiek robi swoje – opowiada pani Ola, dodając, że lekarz zwrócił uwagę, by mama nie spędzała całych dni w łóżku. Niestety, o dużej aktywności nie można już mówić. Zwłaszcza, że państwo Wolanin mieszkają na trzecim piętrze. Ciężko byłoby więc zabierać staruszkę na spacer.

Recepty na długowieczność nie ma!


Jak opowiada A. Wolanin, ze strony jej mamy jest to pierwszy przypadek długowieczności, jednak gdyby wziąć pod lupę całą rodzinę, pani Cecylia nie jest wiekową rekordzistką. Jej teściowa żyła bowiem aż 102 lata.
My pani Cecylii życzymy całych 200! Czy jest recepta na to, by tak zacnego wieku doczekać? Jak się okazuje – nie ma. Pani Cecylia nigdy żadnej diety nie stosowała, o jakichś specjalnych nawykach żywieniowych nie można mówić.

Dom pełen gości


W sobotę w mieszkaniu państwa Wolanin było sporo gości. W ciągu całej naszej wizyty co jakiś czas odzywał się dźwięk domofonu, a pani Aleksandra ciepło witała wszystkich zjawiających się i zapraszała do składania życzeń pani Cecylii. Jubilatkę odwiedziło jakieś 40 osób. Pod jednym dachem zebrało się kilka pokoleń – prócz dorosłych stulatkę odwiedziły wnuki i prawnuki. Pani Cecylia przeszła prawdziwą sesję zdjęciową – każdy chciał mieć pamiątkę z tak zacnej uroczystości.

Z serdecznymi życzeniami, pięknymi bukietami i upominkami pojawili się także zastępca burmistrza Jerzy Kołodziejczyk, wicestarosta Tomasz Fidler, przewodniczący rady miejskiej Stanisław Pikulik oraz reprezentujący Urząd Stanu Cywilnego Zygmunt Wójcik. J. Kołodziejczyk przekazał jubilatce życzenia od samego premiera Donalda Tuska.

Drugą część urodzin pani Cecylii wszyscy krewni świętowali w restauracji. Główna bohaterka została zwolniona z obecności i po wyczerpującym dniu mogła w domu odpocząć.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama