Przeznaczony do utylizacji odpad czy członek rodziny, przyjaciel, któremu należy się godny pochówek? Przepisy prawa jasno wskazują na to pierwsze, właściciele zwierzaków często nie mogą się z tym jednak pogodzić. Kombinują jak mogą, zwłaszcza, jeśli w mieście - tak jak w Złotowie - nie ma cmentarza dla zwierząt
Co zrobić z pupilem, który pożegnał się z życiem? Z prawnego punktu widzenia wyjścia są dwa. Można oddać go do utylizacji lub pochować na specjalnym cmentarzu. Jeśli chodzi o pierwszą ewentualność, część osób nie wyobraża sobie takiego scenariusza. W końcu pies czy kot, który wiernie towarzyszył im przez kilka czy kilkanaście ostatnich lat niejako stał się członkiem rodziny i wrzucenie go na stertę z odpadami przeznaczonymi do spalenia nie mieści im się w głowie. Zresztą już samo słowo „utylizacja” brzmi dość koszmarnie. W przypadku wyboru drugiej alternatywy trzeba się jednak liczyć ze sporymi kosztami. Jak opowiada Tadeusz Rutowski, zajmujący się pilskim cmentarzem dla zwierząt „Łąka pupila”, pochówek domowego zwierzaka plus pokładne na okres 3 lat to wydatek rzędu 230 zł. Po upływie tego czasu – jeśli wciąż chcemy utrzymywać miejsce spoczynku zwierzaka, trzeba sięgnąć do kieszeni po 200 zł (jest to opłata za kolejne 5 lat). Jeśli ktoś na przedłużenie się nie zdecyduje, grób może zostać zlikwidowany, jednak, jak mówi T. Rutowski, dotąd coś podobnego się nie zdarzyło. Pielęgnacja mogiły, która obejmuje koszenie trawy, usuwanie zwiędniętych kwiatów i wypalonych zniczy rocznie kosztuje 35 zł.
Zapewne niektórzy zdziwią się, czytając o zniczach na psim cmentarzu, jednak trzeba nadmienić, że to tylko część honorów, które swoim przyjaciołom pośmiertnie oddają właściciele. Na pilskim cmentarzu są też mogiły, które (oprócz numeru porządkowego) posiadają specjalne pomniczki. Jak opowiada T. Rutowski, jeden z panów, który regularnie odwiedza swojego pupila nawet przyozdabia grób w zależności od pory roku. Normą jest też, że przy grobach leżą ulubione zabawki zwierzaka. Kategorycznie zabronione jest jednak stawianie symboli religijnych – krzyży z pewnością tam nie zobaczymy. – Około 30% to mogiły bardzo zadbane i odwiedzane – relacjonuje nasz rozmówca.
Na pilskim, istniejącym od 2002 roku cmentarzu pochowano ponad 350 zwierząt. Wśród nich znalazły się nie tylko psy i koty, ale też m.in. papugi, chomiki, a nawet gady. Być może pochówek chomika brzmi dziwnie, trzeba jednak pamiętać, że małe dzieci nie rozumieją śmierci, więc często nie mogą się z nią pogodzić. Rozumieją wyłącznie dwie ewentualności: coś jest albo czegoś nie ma. Dlatego wyprawienie zwierzęciu „pogrzebu” to czasami jedyny sposób, by maluch mógł zrozumieć, co się stało i jakoś pogodzić się z odejściem przyjaciela.
Złotów w kropce
Odejście pupila to dla nas wszystkich przykra sprawa, dodatkowego stresu przysparza pochówek zwierzęcia. Zwłaszcza, gdy nie wiadomo, co zrobić ze zwłokami. Oczywiście można je zawieźć do Piły lub zamówić transport (koszt to1 zł/km), jednak nie każdego stać na pochówek na cmentarzu. Inna sprawa, że są też tacy, którzy uważają to za zwykłą fanaberię. Ci właśnie – o ile nie chcą być na bakier z prawem – powinni oddać zwierzę do utylizacji. Najbliżej znajdujący się zakład świadczący tego rodzaju usługi to śmiłowski Farmutil HS. Firma codziennie wysyła swoje samochody w teren, więc odebranie zwierzęcia w Złotowie nie stanowi problemu – z reguły odbywa się to w ciągu 24 godzin od zgłoszenia. Jeśli chodzi o cenę – jest ona ustalana telefonicznie i zależy m.in. od wagi zwierzęcia oraz od tego, czy kierowca odbierze je przy okazji, czy musi odbić z trasy kilka kilometrów.
W samym mieście alternatywy nie ma w zasadzie żadnej. Być może potrzeby również, gdyż – jak wyjaśnia podinspektor ochrony środowiska, przyrody, zwierząt, odpadów i gospodarki komunalnej z Urzędu Miejskiego Marcin Batko, żadne alarmujące sygnały do niego nie dotarły. Jak wyjaśnia lekarz weterynarii Mirosław Lew-Kiedrowski, gabinety co prawda oddają zwierzęta do utylizacji, ale tylko te, które zdechły lub zostały uśpione na miejscu. Koszt (który oczywiście ponosi właściciel) uzależniony jest od wagi zwierzęcia. Na przykład za ok. 3,5-kilogramowego kota trzeba zapłacić 50 zł. Co jednak jeśli np. pies dokona żywota w domu? Nie liczmy na to, że odbierze go np. Miejski Zakład Usług Komunalnych. Jak wyjaśnia Mariusz Walter z MZUK, na mocy umowy z miastem do utylizacji zabiera się tylko te zwierzęta, których zwłoki – np. w wyniku wypadku komunikacyjnego – zalegają na terenie miasta. Może być to bezpański przejechany pies czy unoszący się na wodzie padły łabędź. Prywatne usługi w tym zakresie nie są świadczone.
We własnym zakresie
Oczywiste jest, że wiele osób żegna się ze swoimi pupilami w sposób niezgodny z prawem. Normą chyba są pochówki odbywające się w ogrodzie, na działce lub w lesie. Każdy jednak, kto decyduje się na to rozwiązanie, musi mieć świadomość, że uczynny obserwator może donieść komu potrzeba. Inna sprawa, że denuncjator niewiele wskóra. Złotowska straż miejska nie ma bowiem narządzi by za nielegalny pochówek psa wlepić komuś mandat. Jak mówi nam komendant SM Ryszard Macanko, w prawie miejscowym nie ma na ten temat odpowiedniego zapisu. Konieczna jest jego nowelizacja.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze