Reklama

Zaskakiwać mięśnie

28/03/2012 13:09
Kulturystyka nazywana przez jednych sportem, przez innych narcystycznym ulepszaniem swojego ciała z Emanuelem Sobieszczykiem rozmawia Karol Zabel

Jak ludzie reagują na Ciebie na plaży, kiedy się rozbierasz?
Jak jest się w formie, za każdym razem robi to wrażenie na ludziach. Najlepiej wyrzeźbieni robią różnicę i wtedy czuć na sobie wzrok innych.

Długo zajmujesz się kulturystyką?
Ćwiczę 11 lat. Najpierw ćwiczyłem lekkoatletykę. Byłem szczupły, chciałem się rozbudować i tak się zaczęła moja fascynacja tym sportem.

Czy jest sens uprawiać kulturystykę bez suplementacji, bez tych wszystkich odżywek?
Tak, jest sens. Chociaż dużo młodych ćwiczących zaczyna od odżywki zamiast porządnie zacząć ćwiczyć. Ale i tak najważniejsza jest dieta. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że jadłem normalnie, a i tak budowałem rzeźbę. Niestety wielu ludzi nie uważa kulturystyki za sport. Kulturystyka to naprawdę ciężki kawałek chleba. Ważna jest odnowa biologiczna, dieta, którą trzeba stosować, aby uzyskać jakiekolwiek rezultaty.

Nie ma chyba zbyt wielu klubów sportowych, w których można uprawiać kulturystykę?
Problemem jest słaba promocja. Tak samo jak było w przypadku strongmenów. Kiedy jednak stacja TVN weszła w pokazywanie siłaczy, popularność tego sportu wzrosła natychmiast.

W czym tkwi zatem problem?
Tutaj nie ma klubu zawodowego, jesteśmy na pustyni kulturystyki. Zawody często odbywają się na drugim krańcu Polski, a bardzo trudno jest samemu utrzymać formę.

Nie chcesz wrócić do zawodów, do rywalizacji z kulturystami?
Szczerze mówiąc na 80% wystartuję za 4 tygodnie w Mistrzostwach Polski w Katowicach, a na moją decyzję wpłynął ojciec, który uznał, że skoro tyle czasu poświęcam kulturystyce, to powinienem spróbować.

Na Mistrzostwach Polski wystartujesz z wagą 100 kg. Uważasz, że poradzisz sobie bez trenera?
Czerpię pomoc od takich zawodników jak Mariusz Strzeliński, który był Mistrzem Świata, Robert Kiesz z Piły - oni mi podpowiadają, wytykają błędy, których sam nie widzę. Nie wystarczy odpalić komputer, poczytać, pójść na siłownię i ćwiczyć. Potrzebny jest ktoś, kto z boku podpowie. Ktoś, kto ma wiedzę, potrafi dać cenną wskazówkę, ponieważ sami nie potrafimy często dostrzec błędów, jakie popełniamy. Za punkty, zajęte dobre miejsca w zawodach klub dostaje pieniądze. Jeśli dzwonię do klubu i mówię, że chcę reprezentować ich klub, to bardzo chętnie mnie przyjmą, bo wiedzą, że mogę wywalczyć dla nich punkty.

Jak długo trzeba przygotowywać do zawodów kulturystycznych?
Okres przedstartowy to około 10-12 tygodni, ale czasami trzeba paru lat. Podam przykład: Robert Piotrowicz przygotowywał się do debiutów dwa lata i wygrał je, a pół roku później był mistrzem świata. Idealnie się przygotowywał. Są zawodnicy, którzy mogą startować często, a są tacy, którzy nie są w stanie. Powód to odwadnianie, które wykańcza organizm. Usuwanie wody podskórnej bywa bardzo uciążliwe dla organizmu.

Są jakieś skutki uboczne tego odchudzania?
Po jednych zawodach byłem bardzo zagłodzony. Po ich zakończeniu za dużo podjadłem i w tydzień przytyłem 15 kg. Ważyłem 93 kg, a potem waga wskazała ponad 110 kg. Trzeba uważać, bo organizm może nie wytrzymać takich obciążeń.

Gdzie obecnie trenujesz?
U Marcina Hryńczuka. I na tę chwilę jestem zadowolony ze sprzętu, który się tam znajduje.
Jak dużo trzeba wydać pieniędzy na suplementację, aby liczyć się w Europie?
Porównam to do samochodów: można pojeździć maluchem, można również porsche. Chodzi o to, że wystarczyłoby mi kilkadziesiąt tysięcy złotych, aby móc rywalizować z najlepszymi w Europie.
Jak dużo trzeba wydawać pieniędzy na suplementację, aby liczyć się w Europie?
Porównam to do samochodów: można jeździć maluchem, można również porsche. Chodzi o to, że wystarczyłoby mi kilkadziesiąt tysiecy złotych, aby móc rywalizować z najlepszymi w Europie.

Miałeś efekt tzw. lustrzany, który często jest problemem kulturystów?
To inaczej nazywa się bigoreksja, nie widzi się postępów w treningu. Patrzymy na tych lepszych i nie widzimy postępów własnych. Myślę, że każdy z kulturystów miał ten problem.

Czy któryś z kulturystów zrobił na Tobie szczególne wrażenie?
Tak. Widziałem kulturystę, który przy wzroście 170 cm miał 130 kg wagi. Wyglądało to jak w kreskówkach - niewiarygodnie.

Sprawa dopingu, mam na myśli sterydy, jest powszechna w kulturystyce? To plaga w tym sporcie?
Powiem inaczej: w lekkoatletyce biją rekordy niewyobrażalne, gdzie przekraczane są, moim zdaniem, granice ludzkiej możliwości. To samo w piłce nożnej. Jak można przez 90 minut robić interwały? To niemożliwe. Przejechać trasę Tour de France to wyczyn, a co dopiero skończyć w takim czasie, w jakim oni przejeżdżają. Doping jest wszechobecny.

Jak na dzisiaj przedstawiają się Twoje parametry?
Ważę 104 kg, w pasie mam 80 cm, klatka 135 cm, biceps 47cm.

A rekordy siłowe?
Ławeczka 205 kg, martwy ciąg 300 kg, przysiad ze sztangą 270 kg. Na tę chwilę jestem najlepszy w Złotowie.
Na kulturystyce da się zarobić?
Przygotowanie się do zawodów, budowanie sylwetki i kupowanie do tego potrzebnych odżywek kosztuje, a w najlepszych zawodach w Polsce pieniądze z nagród to jeden wielki żart. Dlatego traktuję to bardziej jako pasję.

Jaka epoka w światowej kulturystyce najbardziej przypadła Tobie do gustu?
Zdecydowanie lata 90. Liczyła się wtedy prawdziwa rzeźba, estetyka. Linie były lepiej zachowane.
Twój wzór?
Zdecydowanie podejście i trening Ronnie Colemana - mistera Olimpia.
Naczelna zasada kulturystyki?
Każdy trening powinien być wyjątkowy i zawsze powinniśmy umieć zaskakiwać swoje mięśnie.
Karol Zabel
Ps. W tytułowym lead przekręcona została literka przy nazwisku. Przepraszamy za literówkę rozmówce Emanuela Sobieszczyka
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama