Reklama

Życie nam dopiekło

17/01/2012 00:00
Zespół Downa, łamliwość kości, zanik mięśni ? z tymi schorzeniami walczą uczniowie Publicznego Gimnazjum w Krajence. Do czwórki obecnych uczniów szkoły we wrześniu dołączy kolejna trójka

 Kość jak pumeks
- To był totalny szok. To była taka informacja, której nie da się opowiedzieć. Szok, bo dziecko chodziło i nagle okazało się, że nie będzie chodzić – Grzegorz Andruszkiewicz z Tarnówczyna wspomina dzień, w którym dowiedział się, że jego 4-letnia córeczka choruje na łamliwość kości. - Kości Natalii wyglądają jak pumeks, nie są zespolone – w dużym skrócie ojciec charakteryzuje chorobę córki. Chorobę, z którą rodzina państwa Andruszkiewiczów walczy od 9 lat. Najpierw Natalia poddawana była leczeniu w okolicznych szpitalach, które jednak nie przynosiło rezultatów. Wreszcie rodzice zawieźli ją do kliniki w Poznaniu, gdzie poddano ją zabiegowi łączenia kości prętami Rusha. - Ona rośnie i druty muszą być cięgle wymieniane – mówi. G. Andruszkiewicz. - Co pół roku przechodzi bardzo skomplikowane operacje, w których potrzeba bardzo dużo krwi. Ale próbujemy z tymi drutami, córka jest monitorowana, czy te druty nie wychodzą. W tej chwili jest 4 miesiące po zabiegu.

[[reklama]]
Cały okres wzrostu dziecka naznaczony będzie taki operacjami. Dla rodziców natomiast każdy dzień oznacza strach o zdrowie córki. - W psychice rodzica jest coś takiego, że każdy pisk oznacza, że może złamała kość jedną lub drugą – zdradza swe obawy pan Grzegorz.
Obecnie Natalia ma jedną nogę krótszą od drugiej o 9 centymetrów. Nosi buty ortopedyczne, które pozwalają skorygować tę różnicę. Mimo to chce żyć normalnie.

Reklama


Przeciw izolacji
Jednym z normalnych pragnień 13–letniej Natalii Andruszkiewicz jest spędzanie czasu z rówieśnikami. – Córka chodzi do szkoły, żona ją wozi, bo nie chcemy jej izolować od społeczeństwa – państwo Andruszkiewicz spełniają prośbę dziecka. Dzięki temu, i przychylności szkoły, Natalia raz, dwa razy w tygodniu uczęszcza na zajęcia do krajeńskiego gimnazjum. - Natalia chętnie uczestniczyłaby we wszystkich zajęciach od poniedziałku do piątku, ale jest to fizycznie niemożliwe. Dziewczynka posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia indywidualnego w domu i w związku z jej niepełnosprawnością jej stały pobyt w szkole jest niemożliwy. Zdajemy sobie sprawę, że każdy drobny uraz, a nawet otarcie mogłyby u Natalii wywołać poważne komplikacje. Szkoła stara się zrobić wszystko, aby Natalia mogła jak najczęściej spotykać się ze swoimi rówieśnikami – zapraszamy ją na wszystkie uroczystości szkolne i klasowe i w miarę możliwości umożliwiamy jej także uczestniczenie w niektórych zajęciach lekcyjnych – stwierdza wicedyrektor szkoły, Elżbieta Żujew. Podobnie jak Natalia, do szkoły uczęszcza także chorująca na zanik mięśni Bogusia Popławska, o której pisaliśmy już na naszych łamach.


Wyzwanie dla szkoły
- W chwili obecnej do szkoły uczęszczają dwie osoby z zanikiem mięśni, jedna z łamliwością kości i jedna z zespołem Downa. Wszystkie te dzieci posiadają orzeczenie o potrzebie kształcenia indywidualnego w domu. Ale wiemy już, że w przyszłym roku dojdą jeszcze dwie osoby, z zanikiem mięśni i z zespołem Downa – szkoła już przygotowuje się na przyjęcie nowych uczniów. Każdemu z nich, posiadającemu decyzję o nauczaniu indywidualnym, szkoła musi zapewnić 12 godzin lekcyjnych tygodniowo. Program nauczania musi być realizowany. -Zrobimy wszystko, aby ci uczniowie zostali przygotowani równie dobrze do egzaminu gimnazjalnego jak pozostali uczniowie naszej szkoły – zapewnia E. Żujew. - Musimy uczyć wszystkie dzieci, które są objęte obowiązkiem szkolnym z naszego terenu. Szkoła musi tak dostosować swój plan tygodniowy, aby te dzieci mogły z tego nauczania skorzystać. Część uczniów, jak Natalia i Bogusia, chce uczyć się w szkole. Dzisiaj zajęcia dla poruszającej się na wózku Bogusi organizowane są na parterze, by mogła samodzielnie przemieszczać się z klasy do klasy. Szkoła stara się pomagać niepełnosprawnym uczniom i spełniać ich marzenia o normalnej edukacji.

Reklama


Pomóżmy im
Ta chęć pomagania wykracza daleko poza obowiązek szkolny. Przykładem tego jest ubiegłoroczny koncert charytatywny dla Bogusi. - Zdajemy sobie sprawę z tego, jakie trudności napotykają na co dzień rodzice, choćby w zakresie rehabilitacji, która jest bardzo droga. Dlatego staramy się pomóc jak tylko możemy. I jeśli ten koncert umożliwił dokonanie wpłaty pieniężnej na konto Bogusi i pozwoliło to sfinansować turnus rehabilitacyjny, to jest to dla na radość i satysfakcja – Elżbieta Żujew jest wyrazicielką myśli nauczycieli gimnazjum. Nic dziwnego, że pedagodzy myślą o organizowaniu kolejnych akcji. - W związku z tym, że tych uczniów jest coraz więcej, chcielibyśmy, by takie akcje stały się w szkole akcjami cyklicznymi – zdradza wicedyrektor. Sens ich organizacji potwierdza Waldemar Popławski: - Ta akcja podratowała nas finansowo, pomogła w rehabilitacji, zakupie sprzętu dla Bogusi i jej brata Piotra.
Wciąż wzrastająca liczba niepełnosprawnych uczniów w Gimnazjum im dr Wł. Brzezińskiego w Krajence wskazuje, że akcje charytatywne szkoły będą coraz bardziej potrzebne. - Wydaje mi się, że tak. Do tej pory były to pojedyncze osoby. W takiej ilości i z takimi schorzeniami spotykamy się po raz pierwszy – kończy Elżbieta Żujew.


Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama